Rok: 2010
z infekcjami walka moja
Jednocześnie od jakiegoś czasu, bo już chyba od 1,5 tygodnia walczę dzielnie z kolejnymi infekcjami w rodzinie. Moją szabelką oczywiście Pięć Przemian! Antybiotyki precz – lekarz zapisał, lecz ja decyzję podjęłam zgoła inną…
Najpierw na łożu poległ mąż, potem sześcioletni syn, a teraz coś bierze córeczkę. Kaszle, katary, gorączki, zapalenie górnych dróg oddechowych…
Moja rada na to:
pięcioprzemianowe rosołki do picia, gęste zupy jarzynowe, ziołowe herbatki, ziemniaczki puree, napój z imbiru, maść majerankowa na katar, pomocniczo syrop z prawoślazu oraz Stodal (syrop homeopatyczny), okłady z ciepłych ziemniaków oraz oklepywanie i smarowanie przed snem pleców i klatki piersiowej maścią kamforową i/lub gęsim smalcem. I – co nie mniej ważne – spokój, modlitwa i uśmiech 🙂
Efekty zdrowienia już są, ale czuwać, niczym Kapłanka Domowego Zdrowia, muszę nadal…!
Po-zdrawiam, czyli zdrowia życzę 🙂
Wilekanoc według Pięciu Przemian
Dziękuję za maile, już od jutra zacznę na nie odpisywać. Pozdrawiam serdecznie wszystkich!
ziemniaczane wariacje – trzy przepisy!
PLACKI ZIEMNIACZANO-MARCHWIOWE
Z – Do 1 kg utartych ziemniaków zetrzyj 2 średnie marchewki, dodaj pół łyżeczki kminku, 3 jajka,
M – startą lub drobniutko pokrojoną dużą cebulę i 4-5 wyciśniętych ząbków czosnku, szczyptę pieprzu czarnego, pół łyżeczki imbiru, pół łyżeczki gałki muszkatołowej,
W – płaską łyżkę soli i trochę Vegety do smaku, dobrze wymieszaj,
D – następnie skrop całość 1 łyżeczką soku z cytryny (mój patent zapobiegający zbyt szybkiemu czernieniu masy ziemniaczanej), dodaj 3 łyżki mąki pszennej, szczyptę bazylii,
O – pół łyżeczki kurkumy,
Z – szczyptę słodkiej papryki, 1 łyżkę mąki ziemniaczanej lub kukurydzianej,
M – na koniec pieprz,
w – ewentualnie sól do smaku.
Wymieszaj i smaż na tłuszczu – ja preferuję połączenie pół na pół dobrego oleju nierafinowanego i oliwy z oliwek.
Placki są naprawdę pyszne – w sezonie jesiennym zamiast marchewki dodaję dynię. Można przegryzać je kiszonym ogórkiem własnej roboty lub popijać/polewać jogurtem ziołowym (przepis w “Kuchni polskiej…” str.93).
A teraz propozycja kolejnej potrawy ziemniaczanej, czyli pieczonki w dwóch wersjach:
PIECZONKI – wersja I
Takie pieczonki robiło się i robi do dziś w moim domu rodzinnym, a podany tu przepis (oczywiście zmodyfikowany “po mojemu”) to ilość, z której najedzą się 4 głodne osoby 🙂
Potrzebujesz:
ok. 2,5 -3kg ziemniaków pokrojonych w talarki
1 dużą poszatkowaną cebulę
9 pokrojonych ząbków czosnku
ok. 30 dag kiełbasy w półplasterkach
ok. 20 dag pokrojonego wędzonego boczku
mieszankę ziołową
5-litrowe naczynie żaroodporne z pokrywką
9-10 łyżek oleju/oliwy
Mieszanka ziołowa:
W – 1,5 łyżki soli, 1 łyżeczka Vegety
D – 1/2 łyżeczki bazylii, 1/2 łyżeczki drobno pokrojonej natki pietruszki,
O – 1/2 łyżeczki kurkumy, 2 łyżki stołowe majeranku,
Z -1 łyżeczka kminku, 1/2 łyżeczki słodkiej papryki,
M – 1/2 łyżeczki imbiru, 1/2 pieprzu czarnego, 1/3 łyżeczki pieprzu Cayenne.
Wkładaj do naczynia kolejne warstwy po trochu z każdego produktu:
O – boczek
Z – ziemniaki
M – cebula i czosnek, mieszanka ziołowa
W – kiełbasa
I znów boczek, ziemniaki itd.
Na koniec polej wszystko, z wierzchu i po bokach olejem.
Piecz w piekarniku w 180 st. ok. 1 godziny, ale w połowie czasu (po 30 minutach) delikatnie przemieszaj wszystko, tak, by ziemniaki z dołu znalazły się na górze i piecz kolejne pół godziny.
PIECZONKI Z INDYKIEM – wersja II
Dla osób, które nie mogą spożywać wieprzowiny wymyśliłam wariant z indykiem.
Ok. 0,5 kg piersi z indyka umyć, osuszyć, pokroić w kostkę i przesmażyć na oleju na złoty kolor. Przekładać następnie w naczyniu:
Z – ziemniaki,
M – cebula, indyk, czosnek, mieszanka,
Z – i znów ziemniaki, mieszanka, itp. itd. a na końcu olej.
Piec w ten sam sposób.
Pozdrawiam! 🙂
o ziemniaku czule
Ów przedstawiciel rodziny psiankowatych pojawił się na polskich stołach w XVIII wieku i odtąd stał się ich władcą, czasem tylko ustępującym kaszy.
Najdłużej gotują się ziemniaki bardzo młode i stare. Im starszy ziemniak, tym szybciej ciemnieje na powietrzu. Zaś pod wpływem światła zielenieje jego zewnętrzna warstwa zawierająca toksyczną solaninę. Przechowujemy je w ciemnym, suchym, ale niezbyt zimnym miejscu. W temperaturze minusowej bowiem ziemniaki stają się słodkie, gąbczaste, niesmaczne i podatne na gnicie. Natomiast już ugotowane przechowujemy w lodówce nie dłużej niż 24 godziny.
Poczciwe kartofle są bardzo zdrowe, lekko strawne, poprawiają pracę jelit, mają właściwości przeciw-wrzodowe, gojące, zmiękczające. Ziemniak działa przeciwskurczowo i moczopędnie, anty-nowotworowo, wzmacnia naczynia włosowate i nerki. Wywar z obierzyn oczyszcza nerki, rozpuszczając kamienie. Ponadto leczy egzemę i choroby skórne.
Ziemniaki są bogate w wit. C, H, K, potas, fosfor, witaminy z grupy B, a także w śladowych ilościach wapń, sód, żelazo, mangan, jod i siarkę. Czyż to nie kopalnia zdrowia?? 🙂
Dlatego już JUTRO dwie propozycje potraw ziemniaczanych na tzw. drugie danie: pieczonki oraz placki.
Ale dopiero jutro, bo o błogosławieństwach kartofla się rozpisałam, a czas mnie goni.
Zdradzę jeszcze, że rozpoczęłam nowego ebooka oraz… indywidualne konsultacje żywieniowe 🙂 To również pracochłonne, ale daje mi wielką satysfakcję! Kto jest zainteresowany, może do mnie napisać na adres: emcemona@poczta.onet.pl
Do jutra!
zabiegana, ale w spoczynku
Dziękuję za mailowe życzenia noworoczne, niechaj Wam też się darzy w tym roku, niech spełni się przynajmniej jedno gorąco upragnione marzenie, niech będzie Radość i Światłość w nas i wokół!
Kolejne przepisy już w tym tygodniu, OBIECUJĘ!!









