Opublikowano Dodaj komentarz

ASERTYWNOŚĆ A ZDROWIE

Ostatnio na stories Instagrama i Facebooka dodałam swoje przemyślenia związane z asertywnością w kontekście zdrowia. I zapytałam Was czy widzicie to powiązanie. Ok. 20% nie widziało.

Ten temat zasługuje na rozwinięcie.
Ja uczę się tego od Kamili Rowińskieji Oli Budzyńskiej (Pani Swojego Czasu) i serdecznie polecam ich książki oraz kursy.

CO TO JEST ASERTYWNOŚĆ?


🔷postawa “ja jestem OK, Ty jesteś OK”, czyli równość i szacunek🔷 bycie blisko siebie, swoich wartości i potrzeb🔷 stawianie granic, w tym odmawianie🔷 proszenie o pomoc🔷 wyrażanie siebie i swoich uczuć, emocji, ekspresji bez przeszkód i bez intencji ranienia innych🔷 dawanie innym prawa do własnego zdania, w tym zgoda na krytykę czy bycie nielubianym🔷 spokojne i stanowcze wyrażanie swojego punktu widzenia, oczekiwań🔷 zaufanie do siebie, znajomość swoich mocnych i słabych stron🔷 otwarta komunikacja – bez przemocy, uległości i manipulacji.

Jak wg mnie asertywne zachowania wspierają zdrowie?

🔶 nie tłumisz emocji, uczciwie mówisz jak jest i co czujesz, więc Qi (energia) przepływa swobodnie🔶 przepływ Qi to brak zastojów i bólów, to mocniejsza Krew🔶 szanujesz swoje potrzeby i wartości życiowe, więc nie zgadzasz się na to, by żyć z toksycznymi osobami lub ulegać im (Qi bliskich zawsze wpływa na nasze Qi, a więc i na jakość Krwi)🔶 bez problemu odmawiasz jedzenia czy picia tego co Ci szkodzi, mimo presji współbiesiadników czy osób, z którymi mieszkasz🔶 wybierasz taki styl życia, jaki służy Tobie, a nie jaki chcą narzucić Ci inni (rodzina, społeczeństwo).

Tłumienie siebie dla dobra innych prowadzi do dolegliwości, zastojów, a w ekstremalnych przypadkach do rozwinięcia poważnych chorób. Agresja również działa fatalnie na zdrowie.

Oczywiście asertywność nie wyleczy Cię że wszystkiego, żeby to było jasne! Ale uważam, że to jedna z piękniejszych rzeczy, jaką możemy podarować sobie z intencją zdrowia psychofizycznego .To wszystko co napisałam, wynika z moich osobistych doświadczeń i obserwacji. U mnie to działa pierwszorzędnie .Napisz koniecznie co o tym sądzisz, może zechcesz coś dodać?

Ściskam!
Monika

Opublikowano Dodaj komentarz

PRZEPIS NA SKUTECZNY IZOTONIK

izotonik monika biblis

Upał !

Ależ mamy ostatnimi czasy szalone temperatury!! Każdy wypad z domu sprawia, że pot się leje strumieniami! Pocąc się nadmiernie tracimy cenne Płyny, które wedle medycyny chińskiej należy chronić.

Co więc robić, gdy nie wystarcza picie ciepłej wody lub gdy przestaje ona smakować? Sporządzić prosty i sprawdzony izotonik, który doskonale nawadnia i przyda się szczególnie osobom trenującym.

Izotonik według Pięciu Przemian:

W – Do 1 litra przegotowanej i schłodzonej wody dodaj większą szczyptę naturalnej soli, np. kłodawskiej różowej,
D – dodaj 1 łyżkę soku z cytryny, limonki lub ciut naturalnego octu (jabłkowy lub inny) – ocet jest ostrzejszy, daj go mniej niż cytryny (chyba że lubisz),
O – 2 łyżki wrzątku,
Z – miód (1-2 łyżeczki),
M – 2-3 świeże liście mięty (opcjonalnie).

Dlaczego ta woda ma być przegotowana, a nie po prostu mineralna z butelki? Bo woda przegotowana w temperaturze pokojowej nie wychładza naszych narządów i wspiera metabolizm. Woda z butelki jest zimna termicznie, a to gasi ogień trawienny (w większych ilościach).

Ale z drugiej strony, ponieważ daleko mi do fanatyzmu, jeśli wolisz zrobić ten izotonik na bazie wody butelkowanej, to OK. Po prostu pamiętaj też o ciepłych płynach, kompotach i zupach w ciągu dnia.

Oczywiście możesz ilości poszczególnych składników izotoniku dowolnie zmniejszać lub zwiększać. Zrób tak, by Ci smakowało.

Na zdrowie!
Udostępnij ten pomocny post 🙂

Już niebawem rusza wyczekiwany kurs online ŁATWE PLANOWANIE JADŁOSPISU!
Zapisz się na listę osób zainteresowanych i odbierz mini ebooka “Co kiedy jeść, czyli najlepsze pory posiłków” 🙂
Kliknij TUTAJ.

Opublikowano Dodaj komentarz

KRUPNIK NA PIĘKNĄ SKÓRĘ

Dziś podaję przepis na energetyczną zupę, dobrze wpływającą na elastyczność stawów i ścięgien oraz na piękną skórę. Do tego mocno odżywczą, w sam raz na zimę. Wspaniała dla osłabionych osób z objawami suchości.
Zamiast golonki wieprzowej możesz użyć czegoś innego, na przykład golonki z indyka. Co prawda wieprzowina nie jest mięsem polecanym na co dzień, ale od czasu do czasu i w takiej formie, może być jak najbardziej używana.
Natomiast bez mięsa ta zupa nie będzie miała działania, które opisałam powyżej.
Zatem przygotuj składniki i gotuj ze mną!

KRUPNIK NA GOLONCE

Do dużego garnka włóż golonkę wieprzową, zalej zimną wodą (ok. 5 l) i gotuj 3 godziny.
Dodaj ok. 8 łyżek kaszy jęczmiennej (lub innej, wedle gustu).
Gotuj 30 minut.

O – Do wrzącej wody dosyp 1/3 łyżeczki kurkumy, pół łyżeczki tymianku, łyżeczkę mielonej kozieradki,
Z – pół łyżeczki kminku mielonego, 3 pokrojone marchewki, 1 pokrojony korzeń pietruszki, 7-10 pokrojonych ziemniaków (zależy jak gęste zupy lubisz),
M – 2 pokrojone średnie cebule, 3 wyciśnięte ząbki czosnku, 3 ziarna ziela angielskiego, 1 duży liść laurowy, pieprz ziołowy, trochę czarnego (przy wrażliwym żołądku nie dodawaj),
W – 1 łyżkę naturalnej soli,
D – skrojoną natkę pietruszki i koperek (po pół pęczka).

Gotuj do miękkości warzyw, uzupełniając wrzątkiem w razie potrzeby.
Dodaj 1 łyżkę soku z cytryny.
Dopraw na słoność, gotuj 5 minut.

Golonkę wyjmij. Jeśli chcesz ją zjeść, możesz dodatkowo zapiec w piekarniku. Wzmocnisz aspekt Yang, czyli ogrzewanie i wzmacnianie Nerek (więcej o wzmacnianiu Nerek i energetycznym gotowaniu dowiesz się TUTAJ).
Zjedz mięso z musztardą i chrzanem. Nie łącz już z ziemniakami.

Gotuj i udostępniaj na zdrowie!
Monika

NEWSLETTER

Zapisz się, a otrzymasz informacje o kursach,  wpisach na blogu, bezpłatnych akcjach i ciekawostki z medycyny chińskiej oraz zniżkach tylko dla subskrybentów 🙂

Chwileczkę...

Dziękuję! Potwierdź teraz subskrypcję odbierając maila

Opublikowano Dodaj komentarz

GULASZ MIĘSNO-WARZYWNY Z KASZĄ

Heloł, heloł, witam Was!
Wczoraj wstawiłam na fanpage’u Kuchnia i filozofia Pięciu Przemian – Monika Biblis zdjęcie obiadu, a Wy zapragnęliście PRZEPISU na widniejący tam gulasz! OK, ale uprzedzam, że jeśli nie pracuję nad książką, to wszystko leci fristajlem, czyli na oko i nie pamiętam dokładnie proporcji, ilości, tym bardziej, że tym razem obiad robiłam z Mężem 🙂 Zatem kreatywność Wasza jest teraz mile widziana. Składniki macie, więc lecimy!

GULASZ MIĘSNO-WARZYWNY

Zrób marynatę:
(ilość dopasuj do ilości mięsa)
Z – oliwa z oliwek
M – wyciśnięty czosnek, pieprz ziołowy, pieprz czarny, imbir suszony,
W – sos sojowy (mniej więcej tyle co oliwy),
D – ocet balsamiczny (niedużo, do smaku),
O – kurkuma (troszkę).

Mięso (u nas piersi kurczaka w ilości 4) umyj, osusz i pokrój, wrzuć do marynaty, wymieszaj i zobacz czy nie trzeba dolać oliwy i sosu. Schowaj całość do lodówki na kilka godzin lub na noc. Jeśli nie masz tyle czasu, to chociaż na godzinę.

O – Wstaw w szerszym garnku wodę (kilka centymetrów), wrzuć do gotującego wrzątku dużą szczyptę tymianku.

W tym czasie obsmażaj kawałki mięsa i wrzucaj je do wrzątku z tymiankiem. Ja smażę na smalcu wieprzowym (najlepszy do smażenia mięs).

Do garnka wrzucaj też:
Z – startą lub pokrojoną marchew (2-4), pokrojoną paprykę czerwoną (2-3), przyda się też parę pieczarek (my nie mieliśmy),
M – pokrojoną cebulę (2-3), pokrojony kawałek pora (więcej tej białej części).
Wymieszaj warzywa w garnku, dodawaj przyprawy: 3-4 ziela angielskie, pieprzu ziołowego, ciut ostrej papryki,
W – sól do smaku.
Gotuj warzywa przez ok. pół godziny.
D – Dopraw gulasz sokiem z cytryny (niedużo), można dodać trochę natki pietruszki,
O – ciut kurkumy.

Przykryj całość, niech się pogotuje jeszcze z pół godziny na małym ogniu. Gotowanie pod przykryciem jest dobre jesienią i zimą, bo współgra z energią tych pór roku (w dół, do środka), zwiększa Qi i Yang, czyli sprzyja rozgrzewaniu Nerek i Śledziony, a to buduje naszą odporność.

Jeśli gulasz jest dla Ciebie za rzadki, możesz zagęścić go mąką ziemniaczaną rozpuszczoną w małej ilości zimnej wody.

Do tego dania ugotuj dowolną kaszę, makaron ryżowy (lub inny), ziemniaki lub co Ci tam wyobraźnia podsuwa. Ja ugotowałam kaszę jęczmienną, w ten sposób:

KASZA JĘCZMIENNA

1 szklankę kaszy wsypuję na sitko i dokładnie myję pod bieżącą wodą. Wrzucam to do garnka.
W – zalewam zimną wodą (2:1), czyli 2 szklankami, dodaję 1 płaską łyżeczkę naturalnej soli,
D – parę kropel soku z cytryny (dzięki temu zboże lepiej się trawi),
O – ciut kurkumy.
Zagotowuję. Gotuję pod przykryciem na minimalnym ogniu przez kwadrans, potem zawijam w gazetę, koc i chowam pod kołdrę, by kasza doszła, taki fajny, stary sposób 🙂

Czy ktoś z Was robi tak kaszę? Po “staremu”? Napiszcie w komentarzu.

Smacznego i na zdrowie!
Monika


NEWSLETTER

Zapisz się, a otrzymasz informacje o kursach,  wpisach na blogu, bezpłatnych akcjach i ciekawostki z medycyny chińskiej oraz zniżkach tylko dla subskrybentów 🙂

Chwileczkę...

Dziękuję! Potwierdź teraz subskrypcję odbierając maila


Zobacz mój ostatni bezpłatny webinar, który odbył się na Facebooku:
COVID-19 I JESIEŃ, 17. LIVE

Zapraszam Cię też na kurs WZMOCNIJ NERKI NA ZIMĘ

I do bezpłatnej akcji przed-zimowej CHODZIMY WCZEŚNIEJ SPAĆ 🙂

Opublikowano Dodaj komentarz

LECZO W PIĘCIU SMAKACH

Nareszcie zrobiłam leczo! Takie swojskie, z kiełbasą. Wyszło pyszne, a ponieważ smakuje lepiej niż wygląda na zdjęciu, przedstawiam swój przepis. Oczywiście można dokonywać modyfikacji. Ja sama prawie nigdy nie robię niczego dwa razy tak samo, nad czym czasem boleją domownicy, haha! Lubię eksperymenty 😛

Tym razem nie jest to jakiś wynalazek, nie jest to też typowy tradycyjny przepis. Ot, moja wersja wymyślona tamtego dnia, będąca kompromisem pomiędzy tym co lubię ja (więcej warzyw niż mięsa), a co lubi mój Mąż (dokładnie odwrotnie!) Pewnie dlatego ten sam Mąż brał kilka dokładek 😀

Zatem inspirujcie się, korzystajcie na zdrowie!

LECZO W PIĘCIU SMAKACH

Weź 3 lub 4 kiełbasy wiejskie. Te które ja kupiłam były dość krótkie, kilkanaście cm każda. Ty weź tyle ile lubisz. Pokrój ją na półplastry lub ćwiartki.
W – Rozpuść trochę smalcu wieprzowego i podsmażaj na nim kiełbasę, aż do zrumienienia,
D – dodaj szczyptę posiekanej natki pietruszki,
O – pół łyżeczki tymianku,
Z – ciut kminku,
M – dodaj 3 duże pokrojone cebule, 2 wyciśnięte ząbki czosnku i trochę pieprzu czarnego, ciut imbiru mielonego.

Duś pod przykryciem, od czasu do czasu mieszając, aż cebula będzie zeszklona.

Do garnka 4-litrowego wlej wody do 1/4 wysokości,
O – doprowadź do wrzenia, dodaj 1/3 łyżeczki kurkumy,
Z – pół łyżeczki kminku mielonego, 3 duże pokrojone kolorowe papryki, 1 dużą pokrojoną cukinię,
M – dodaj obsmażoną kiełbasę z cebulą, wrzuć 3 ziarna ziela angielskiego, 1 większy liść laurowy, pół łyżeczki pieprzu ziołowego,
W – 1 płaską łyżeczkę soli.

Gotuj do miękkości warzyw. W tym czasie sparz, obierz ze skórki i pokrój 3 duże, dojrzałe pomidory.

D – Po odpowiednim czasie dodaj je do garnka, dodaj 2 łyżki poszatkowanej natki pietruszki, można dodać też 1-2 łyżki koncentratu pomidorowego,
O – na koniec dodaj trochę oregano, gotuj jeszcze chwilę lub dłużej.

Im dłużej gotujesz, tym więcej ciepła i energii, czyli Qi i Yang, wytwarzasz.

———

Potrawa ta jest całkiem nieźle zrównoważona pod względem termicznym. Zawiera w sobie składniki Yang (rozgrzewające): np. cebula, czosnek, kiełbasa, ostre przyprawy, neutralne: np.papryka, oraz Yin (chłodzące): np. cukinia, pomidory. O tej porze roku, czyli jesienią, potrzebujemy neutralno-rozgrzewających, soczystych potraw. Budujemy w ten sposób odporność i wewnętrzne płyny.

Jeśli chcesz nauczyć się takiego gotowania, równoważenia smaków i termiki, teorii i filozofii Pięciu Przemian, to zapraszam na kurs online, który odbył się niedawno, a jest cały czas dostępny. Opis tego co ten kurs zawiera możesz przeczytać TUTAJ.

Natomiast jeśli lubisz mięso i chciałabyś schudnąć, to proponuję Ci udział w najbliższym kursie online: ODCHUDZANIE I WZMACNIANIE W 25 DNI, który rusza 19 września. Warto zapisać się na niego już teraz, bo tylko do końca sierpnia obowiązuje cena promocyjna. O szczegółach czytaj TUTAJ.

A jeśli wolisz bardziej skondensowaną wiedzę w krótkiej formie i dobrej cenie, to zapraszam na moje WEBINARY.

Zapraszam też na mój kanał YouTube, gdzie znajdziesz krótkie, pomocne filmy: Monika Biblis – kuchnia Pięciu Przemian

Pozdrawiam Cię serdecznie!
Monika

NEWSLETTER

Zapisz się, a otrzymasz informacje o kursach,  wpisach na blogu, bezpłatnych akcjach i ciekawostki z medycyny chińskiej oraz zniżkach tylko dla subskrybentów 🙂

Chwileczkę...

Dziękuję! Potwierdź teraz subskrypcję odbierając maila

Opublikowano 2 komentarze

MUSZLE Z NADZIENIEM SZPINAKOWYM

Chodziły za mną te muszle. Wiele lat temu robiłam takie nadziewane szpinakiem z czosnkiem, cebulą i pieczarkami i nawet osoby sceptycznie do szpinaku nastawione wyły z zachwytu. Zatem – na prośbę wielu osób – podaję przepis. Może też będziecie wyć 😉

Potrzebujesz makaronu w kształcie typowych muszelek, powinny być spore lub w kształcie przypominającym bardziej koszyczki, jak widzisz na zdjęciu. Na 4 osoby lubiące dobrze zjeść wystarczyła cała paczka (500 g) i taka ilość farszu jak w przepisie. Ja użyłam włoskiego makaronu pszennego, ale Ty możesz wybrać z innej mąki lub bezglutenowy, wybór jest duży.

Cały pęczek szpinaku (trudno powiedzieć ile, nie ważyłam go, ale to był naprawdę duży pęk) umyj liść po liściu, odsącz, poszatkuj.

Umyj i pokrój (raczej drobno) 50-70 dag pieczarek.

Z – Na rozgrzaną patelnię z olejem
M – wrzuć 2 poszatkowane drobno większe cebule, dodaj 6-7 ząbków czosnku, oprósz lekko czarnym pieprzem
W – i solą, chwilę mieszaj,
D – dodaj 1 łyżkę poszatkowanej natki pietruszki,
O – pół łyżeczki tymianku,
Z – pół łyżeczki kminku mielonego, pokrojone pieczarki, mieszaj chwilę, dodaj pokrojony szpinak,
M – dodaj pieprzu ziołowego
W – i soli, doprowadź do miękkości i do odparowania wody z warzyw, zetrzyj 1-2 łyżki wytrawnego sera (ja użyłam mozarelli i grana padano),
D – dodaj 3-4 łyżki kwaśnej śmietany, 2 łyżki soku z cytryny,
O – 1/3 łyżeczki kurkumy.

Ugotuj makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu (plus sól, kurkuma, ciut imbiru – na lepsze trawienie), pilnuj, by nie przekroczyć czasu. Muszle nie mogą być rozgotowane. Już lepiej gotować minutę krócej i mieć al dente. Pamiętaj też, że całość będzie jeszcze zapiekana. Delikatnie mieszaj podczas gotowania i ostrożnie wyjmuj, pilnując, by były całe.

Nagrzej piekarnik do ok. 180 stopni. Wysmaruj blachę olejem. Ja użyłam dużej, szerokiej. Do muszelek wkładaj łyżeczką farsz i kładź na blachę, jedna przy drugiej. Na koniec możesz zetrzeć dodatkowo ser. Zapiekaj około 10 minut.

A potem delektuj się smakiem ;)))

NEWSLETTER

Zapisz się, a otrzymasz informacje o kursach,  wpisach na blogu, bezpłatnych akcjach i ciekawostki z medycyny chińskiej oraz zniżkach tylko dla subskrybentów 🙂

Chwileczkę...

Dziękuję! Potwierdź teraz subskrypcję odbierając maila