Opublikowano Dodaj komentarz

SZYBKI CHLEB KRYZYSOWY

Mój ulubiony chleb to taki na zakwasie – drożdżowym lub dzikim. Zakwas potrzebuje kilka dni, aby dojrzeć i by móc użyć go do wypieku. Potem wymieszany z mąką, wodą i przyprawami potrzebuje jeszcze kilku godzin (najlepiej całą noc) do wyrośnięcia. Cała ta procedura wymaga więc kilka dni.

Ale są chwile, gdy chcesz, a wręcz potrzebujesz chleba na już i na teraz! Tak się zdarzyło wczoraj wieczorem i zajęło mi to 2 godziny. A uczyniłam co następuje:

ZACZYN
Pokrusz w dużej misce 50 g drożdży, dodaj do nich 2,5 szklanki ciepłej wody, wymieszaj, dodaj 300 g żytniej mąki pełnoziarnistej, 1 łyżeczkę cukru trzcinowego. Wymieszaj. Konsystencja ma być jak gęsta śmietana. Jeśli trzeba, dodaj jeszcze trochę ciepłej wody. Przykryj pokrywką lub dużym talerzem, odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 30-40 minut.

CIASTO NA CHLEB
Z – Do zaczynu dodaj 1 łyżkę oliwy, 1 łyżkę mąki ziemniaczanej lub kukurydzianej, pół łyżeczki kminku,
M – pół łyżeczki mielonej czarnuszki lub imbiru,
W – 1 płaską łyżkę naturalnej soli (np. kłodawskiej),
D – 400 g mąki pszennej (lub orkiszowej),
O – 300 g mąki żytniej (lub zamiennie amarantusowej, gryczanej).

Wymieszaj składniki, zagnieć dłonią ciasto. Jeśli bardzo się klei, skrop dłoń wodą.

Przygotuj brytfanki. Ja używam dwóch podłużnych, wąskich, jednej krótszej (25×12), drugiej dłuższej (35×12). Wyłóż każdą papierem do pieczenia, wysmaruj go oliwą lub olejem, włóż ciasto do foremek. Powinno sięgać do około połowy, nie wyżej.

Piekarnik nastaw na 180 stopni, piecz przez 50-55 minut.
Ja mam piekarnik gazowy i piekłam w 200 stopniach na ostatniej od góry półce, przez 45 minut.
I wyszło mi coś takiego, tu już oczywiście w trakcie konsumpcji, bo się rodzina rzuciła ;)))

Smacznego i na zdrowie!
Monika

NEWSLETTER

Zapisz się, a otrzymasz informacje o kursach,  wpisach na blogu, bezpłatnych akcjach i ciekawostki z medycyny chińskiej oraz zniżkach tylko dla subskrybentów 🙂

Chwileczkę...

Dziękuję! Potwierdź teraz subskrypcję odbierając maila

Sprawdź dostępne webinary:
https://kuchnia5przemian.pl/webinary/

Subskrybuj mój kanał YouTube – w najbliższy piątek kolejny odcinek z serii #PPpiątek:
Monika Biblis – kuchnia Pięciu Przemian

Aktualny kurs online:
Cukrowy detoks – Wzmacnianie śledziony

Nadchodzący kurs online:
Zdrowa i Piękna Kobieta


Opublikowano Dodaj komentarz

ZIMA WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN

Jest już zima. Oczywiście ta pięcioprzemianowa 😉 Wg teorii Pięciu Żywiołów zima zaczyna się w połowie listopada, a kończy się ok. 25 stycznia.

To pora roku, w czasie której panuje klimat zwany zimnem. Narząd, który ma swoje maksimum w tym czasie to nerki oraz partner nerek – pęcherz moczowy. W praktyce oznacza to, że zimno może wyrządzić wtedy największą krzywdę właśnie w owych narządach. Dlatego należy w tym okresie ubierać się ciepło, szczególnie chroniąc dolną część pleców, z pośladkami włącznie. Dotyczy to najbardziej kobiet, których narządy moczowo-płciowe (i związane z płodnością nerki) zawsze powinny pozostawać w cieple. W nerkach mieszka Jing – energia przedurodzeniowa, którą otrzymaliśmy od przodków i pourodzeniowa, którą sami uzupełniamy przez całe życie (lub ją tracimy przez zły tryb życia). Im mocniejsze nerki, tym mocniejsze włosy, kości, zęby, kręgosłup – szczególnie trzeba o to teraz zadbać.

Jak wzmocnić włosy czarną rzepą, napisałam tutaj:
“Czarna rzepa – zdrowie i uroda”.

Emocja związana z zimą i nerkami to strach. Przez większość czasu jest ciemno, co może u wrażliwych osób wzbudzać niepokój, a nawet stany lękowe. Dzieje się tak, gdy w nerkach mamy za mało energii. Mocne nerki dają odwagę i siłę fizyczną, ogrzewają dobrze organizm. Jeśli chcemy je wzmocnić, to właśnie zimą. Jemy więc głównie ciepłe, odżywcze potrawy, pijemy ogrzewające napoje, ruszamy się (szybkie spacery), chodzimy wcześniej spać, między 21 a 22:00 i śpimy jak najdłużej się da (chociaż w weekendy!). Dzięki temu zachowamy jak najwięcej energii potrzebnej do przywrócenia i ożywienia wspomnianego pourodzeniowego Jing.

Kolor, który może nas wesprzeć to czarny, noszony szczególnie od pasa w dół, a także czerwony – działający pobudzająco i ogrzewająco.

Polecam prosty zabieg na wzmocnienie i oczyszczenie nerek za pomocą kapusty: wieczorem bierzemy dwa duże, ładne liście kapuściane, wkładamy na chwilę do wrzątku, po czym rozbijamy tłuczkiem jedną stronę każdego liścia, szczególnie grubsze żyły. Przykładamy do nerek, owijamy się czymś elastycznym, idziemy spać. Rano liście powinny mieć zmieniony kolor – wówczas wiemy, że nastąpiło częściowe oczyszczenie. Zabieg można powtarzać kilka dni. Polecany szczególnie osobom odczuwającym bóle w lędźwiach.

Drugi sposób, wzmacniający i rozgrzewający nerki, to bardzo ciepła lub nawet gorąca i relaksująca kąpiel w wannie. Możesz dorzucić ziół, np. rozmarynu, tataraku. Również kąpiele w gorących źródłach i sauna parowa równie korzystnie działają. To wspaniały sposób w przypadku bolących pleców i sztywności odczuwanej szczególnie w części lędźwiowej.

To pora roku sprzyjająca wyciszeniu i wypoczynkowi. Nabieramy sił, przyjmujemy energię bardziej, niż ją wydatkujemy. Dlatego zimą nie wolno robić głodówek ani drastycznych diet, szczególnie opartych na surowiznach i zimnej wodzie. Jemy po prostu dużo zup i duszonek, jak najwięcej warzyw na ciepło, w tym różne fasole, grzyby, ryby, dania mięsno-jarzynowe, używamy aromatycznych przypraw i ziół, które regulują metabolizm i nie jemy już po 19:00 (wtedy żołądek ma swoje minimum, trawienie jest najsłabsze). 

Więcej o zimie, funkcji nerek oraz co jeść i jakie przepisy zastosować, znajdziecie w mojej książce “Zima według Pięciu Przemian. Przepisy wegetariańskie”.

369707-zima-wedlug-pieciu-przemian_150
Jest tam 98 potraw wegetariańskich i 2 z rybą. Do warzywnych dań można dodać do nich mięso lub spożywać obok potraw mięsnych. Ważne, by o każdej porze roku warzywa były podstawą. Tym, którzy szczególnie marzną zimą, polecam gotować zupy na mięsie (wołowina, indyk) oraz rozgrzewające przyprawy, takie jak: imbir, cynamon, rozmaryn.

Link do wersji elektronicznej – ebook, gdzie znajdziesz również zakładkę ze spisem treści książki, podaję tutaj:
“Zima według Pięciu Przemian. Przepisy wegetariańskie.” 

A jeśli chcesz nauczyć się gotowania według Pięciu Przemian i poznać charakterystykę każdej pory roku oraz tryb życia i sposób gotowania adekwatny do niej, to zapraszam Cię na 8-dniowy kurs online, który ruszy już w tym tygodniu, 23 listopada. Szczegóły masz tutaj:
Kurs kuchni i filozofii Pięciu Przemian – druga edycja

Trzymaj się ciepło!

Zobacz moje ostatnie wideo na kanale You Tube:
25 lat z kuchnią Pięciu Przemian. PPpiątek #8 

NEWSLETTER

Zapisz się, a otrzymasz informacje o kursach,  wpisach na blogu, bezpłatnych akcjach i ciekawostki z medycyny chińskiej oraz zniżkach tylko dla subskrybentów 🙂

Chwileczkę...

Dziękuję! Potwierdź teraz subskrypcję odbierając maila

Opublikowano Dodaj komentarz

NAPRAWA SZKÓD PO ANTYBIOTYKACH

Dzisiejszy wpis to fragment bardzo ważnej dla mnie książki ojca Andrzeja Czesława Klimuszki “Wróćmy do ziół” (wyd. NOVUM”, 1985 r., rozdział XXI. CHOROBY KRWI).

Jeśli możecie, zaopatrzcie się w nią. Pomogła już wielu ludziom, tak jak to robił ojciec Klimuszko za życia. Był wybitnym zielarzem, a także jasnowidzem. Ludzie z całego świata przyjeżdżali do niego po poradę, a on nigdy nie wziął za to zapłaty.

Oddaję Mu głos:

“Dzięki antybiotykom wiele milionów ludzi uratowano od śmierci. Są one dziś jeszcze, w przypadkach ciężkich chorób zakaźnych, jedynie skuteczną bronią, ale bronią niestety obosieczną. Leczą one jeden organ kosztem całego organizmu. Nawet przy najostrożniejszym dawkowaniu. Organizm ludzki po otrzymaniu serii antybiotyków, zwłaszcza silniejszych, przedstawia się jako las po pożarze. Pozostaje w nim zniszczona flora bakteryjna, zachwiana równowaga biologiczna i zmniejszona odporność na inne choroby. Nic też dziwnego, że coraz liczniej podnoszą się głosy krytyczne przeciw wszelkim antybiotykom, tym bardziej, że ich skuteczność słabnie, gdyż organizmy ludzkie po prostu się uodparniają. Ale czym je zastąpić? Musimy niestety i dziś w groźnych przypadkach chorobowych sięgnąć z konieczności po antybiotyki. Musimy też poznać sposób naprawiania tych szkód, jakie one wyrządzają w naszym ustroju. Witaminy z grupy B to stanowczo za mało.

Trzeba zatem w czasie leczenia antybiotykami oprócz witaminy B pobierać codziennie jedną ampułkę lakcydu. Zaraz po zakończeniu kuracji antybiotykami trzeba oczyścić krew i zasilić wyjałowiony organizm w sole mineralne oraz w substancje niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Pić przez całe miesiąc przepisane zioła:

  1. KORZEŃ ARCYDZIĘGLA
  2. KORZEŃ MNISZKA LEKARSKIEGO
  3. KORZEŃ LUBCZYKU
  4. KŁĄCZE PERZU
  5. KŁĄCZE PIĘCIORNIKA
  6. KŁĄCZE TATARAKU
  7. OWOC RÓŻY
  8. OWOC JARZĘBINY
  9. KWIAT WIĄZÓWKI BŁOTNEJ
  10. LIŚĆ BORÓWKI CZERNICY
  11. ZIELE FIOŁKA TRÓJBARWNEGO
    – po 50 g 

Wymieszać zioła w dużym słoju, wsypać 1 łyżkę mieszanki, zalać wrzątkiem i przykryć. Pić najlepiej po 2-3 godzinach, gdy napar nabierze mocy.
Pić 3 razy dziennie po szklance 20 minut przed posiłkiem.
Należy przypomnieć, że wszyscy rekonwalescenci po kuracji antybiotykami, jak również po przebytej operacji, a zwłaszcza dotknięci anemią powinni przynajmniej przez cały tydzień przeprowadzić kurację odżywczą w takiej formie. Na śniadanie spożyć tatara z surowej cielęcej wątróbki z chrzanem, ok. 150 g. Na obiad spodeczek surowej kapusty zalanej oliwą prawdziwą z przyprawami czosnku i cebuli. Jest to dieta niezawodna.”

Od siebie dodam, że dzieci w wieku szkolnym mogą także pić tę miksturę, ale pół szklanki, rozcieńczone do pełnej szklanki. Młodsze – ok. 1/3 szklanki naparu, rozcieńczonego także do szklanki.

Moja córka ostatnio zapadła pierwszy raz w życiu na zapalenie oskrzeli i pierwszy raz od 10 lat dostała antybiotyk (a ma skończone 11). Cóż, zgodziłam się, kurację przeprowadziłam, teraz zaczynamy pić podaną tu recepturę. Zaczynamy, bo całą rodziną. Uznałam, że oczyszczenie krwi przyda się nam wszystkim, szczególnie o tej porze roku. Każdy z nas brał kiedyś antybiotyki, ale nie miał świadomości, by oczyścić potem krew. Zresztą mało kto ma krew naprawdę czystą.

Wiem, że ten przepis przyda się wielu osobom, bo antybiotyki są powszechnie stosowane. Podawajcie dalej.
Na zdrowie!

Opublikowano 1 komentarz

DOJO, CZYLI PIĄTA PORA ROKU

Kolejna pora roku się skończyła i oto znów mamy DOJO (czytamy: dodżo).

Ta tajemnicza nazwa oznacza w filozofii Pięciu Przemian piątą porę roku, porę roku przechodnią pomiędzy czterema podstawowymi. Trwa ona każdorazowo 18 dni, co przy pomnożeniu przez 4 daje taką samą ilość czasu jak reszta pór.

Dla lepszego zrozumienia i wyobrażenia podaję Wam umowne daty kolejnych dojo z pozostałymi porami roku:

DOJO WIOSENNE (przedwiośnie) – 26 stycznia – 12 lutego
WIOSNA
DOJO LETNIE – 26 kwietnia – 13 maja
LATO
DOJO JESIENNE (późne lato) – 26 lipca – 12 sierpnia
JESIEŃ
DOJO ZIMOWE – 26 października – 12 listopada
ZIMA

Klimatem charakterystycznym dla tej pory roku jest WILGOĆ (Yin), co oznacza, że kontakt z większą ilością wilgoci może nam w tym czasie zaszkodzić bardziej, niż w innych porach roku. Obecna jest ona szczególnie w produktach mlecznych i zawierających biały cukier i właśnie ich powinniśmy się w czasie dojo wystrzegać. Ponieważ wzrasta wówczas ochota na słodycze, zalecam bakalie, kasze, zupy, owoce na ciepło (gotowanie – kompoty, blanszowanie, smażenie, pieczenie) i oczywiście w formie zdrowych łakoci, ale nadal z umiarem, ponieważ nadmiar nawet naturalnej słodyczy także tworzy nadmierną wilgoć, czyli ŚLUZ.

Narządy mające swoje maksimum to: ŚLEDZIONA, TRZUSTKA, ŻOŁĄDEK. Dlatego ważne, by w tym czasie jeść większość gotowanych, ciepłych rzeczy, dobrze doprawionych pięcioma smakami, szczególnie osuszającymi, jak gorzki i ostry. Ciepło (Yang) wzmacnia śledzionę i ułatwia prace trawienne żołądka.

Dojo to PRZEMIANA ZIEMI – symbol Matki Ziemi, a także matki biologicznej, która nas karmi. Dla mnie ta pora roku to także symbol Domu, do którego wraca się po kolejnej podróży (porze roku). To harmonia, spokój, odprężenie. To czas dobry na naprawianie więzi międzyludzkich, na szczególne zatroszczenie się o siebie i bliskich.

Więcej na temat dojo w moim ebooku, w którym oprócz garści porad, znajdziecie przepisy na tę porę roku:

369720-dojo-wedlug-pieciu-przemian_150

Pokój (i kuchnia) z Wami 😉

Opublikowano Dodaj komentarz

PROGRAM Z MOIM UDZIAŁEM :)

Witajcie!
Całkiem zapomniałam, bo w wir spraw jak zawsze zaangażowana, aby podać Wam link do programu z moim skromnym udziałem. Premiera była miesiąc temu, ale treść zawsze aktualna.

“Na kłopoty ABC”, odcinek 17.
Wraz z dwiema zaproszonymi paniami rozmawiam o diecie dla dzieci w chłodne dni, a koniec pokazuję jak zrobić prosty i zdrowy deser na bazie kefiru. Alternatywa dla kupnych jogurtów z cukrem. Cały program, jak i seria, jest godna polecenia, bo porusza sprawy zdrowia i bezpieczeństwa naszych pociech.

Zapraszam do obejrzenia:
http://vod.tvp.pl/audycje/styl-zycia/na-klopoty-abc/wideo/odc-17/17473224

A jakby ktoś miał ochotę wziąć udział w akcji “Drugie śniadanie wg Pięciu Przemian” w Warszawie w tę niedzielę, to jeszcze można się zapisywać.
Miejsce: Vital BistroBar, ul. Jagiellońska 55A, Praga, Warszawa
Czas: 7 grudnia, godz. 10:00.
Zrobimy jedną potrawę, na pewno bezglutenową, będzie też wykład teoretyczny. Całość potrwa 2-2,5 godziny.
Koszt: 50 zł

Pięknego dnia!
Monika

Opublikowano Dodaj komentarz

REFLEKSJE PO DETOKSIE

Witam Was!

Moje kolejne oczyszczanie dobiegło końca. Trwało w sumie 10 dni (z jednym dniem wprowadzenia) plus 2 dni poświęcę na wyjście z niego. Metoda, którą zastosowałam jest szeroko propagowana przez dr Ewę Dąbrowską, a polega ona na czasowym całkowitym odstawieniu produktów zwierzęcych, zbóż, tłuszczów, nabiału, cukru, kawy, herbaty oraz warzyw i owoców wysokocukrowych, wysokoskrobiowych i wysokotłuszczowych. Wszystkie potrawy przyrządzałam już po swojemu, czyli wg Pięciu Przemian:)

Ponieważ kończy nam się jesień wg chińskiego kalendarza, to czas na oczyszczanie w zasadzie mija, aczkolwiek zależy to też od pogody. Jest wciąż w miarę ciepło, więc jeśli ktoś czuje potrzebę, by taki detoks sobie zafundować, może działać.

Efekty mojego oczyszczania: spadek wagi – 3 kg, wygładzona i nawilżona skóra na całym ciele, wyostrzenie zmysłów, polepszenie stanu włosów i paznokci (który i tak był niezły), stale wysoka energia i witalność od wczesnego ranka do późnego wieczoru, jasność umysłu, większa koncentracja przy pracy umysłowej, spężystość ciała i ustąpienie napięcia w nim, zwiększenie doznań seksualnych i ogólnie wspaniałe samopoczucie!

Jadłam proste posiłki, w tym ugotowałam 3 zupy, resztę robiłam na bieżąco. Oto przykładowy zestaw: rano na czczo woda z cytryną, potem dozwolone z owoców jabłko lub kiwi, warzywny sok z wyciskarki rozcieńczony odrobiną ciepłej wody, następnie z wytłoczyn robiłam sałatkę dodając do niej inne świeże warzywa, w tym czosnek – ważny codzienny element diety oczyszczającej oraz przyprawy, na obiad zupa jarzynowa, pod wieczór znów jakieś warzywa (duszone lub surowe). W ciągu dnia piłam wodę z cytryną i zioła, np. czystek. Stosowałam także proste zabiegi na ciało: wieczorem przed snem masowałam uszy i stopy, choćby i 5 minut, w kąpieli szorowałam ciało szorstką gąbką, a po kąpieli smarowałam się oliwą z oliwek, przy okazji robiąc masaż. Nie używałam też żadnych chemicznych kosmetyków (z resztą od kilku stosuję wyłącznie te naturalne).

Jeśli chcecie uzyskać dokładne wskazówki jak przeprowadzić taki detoks, to serdecznie odsyłam na zaprzyjaźniony blog, podaję link do postu o oczyszczaniu, które wspólnie z wieloma osobami przeprowadzaliśmy już trzeci raz, a będą kolejne edycje;) http://alkalicznystylzycia.blogspot.com/2014/09/odnowa-i-oczyszczanie-10-dni-postu.html

Zatem odnowiona i odkwaszona pozdrawiam wszystkich jeszcze jesiennie i jak zawsze pięciosmakowo! Howgh;)

Opublikowano 7 komentarzy

Gotuj ekonomicznie i zdrowo!

Czas jest cenny. Mój, Twój, Wasz.

Zachęcam więc do gotowania od razu dużych ilości zup, owsianek, gulaszów i innych potraw wg Pięciu Przemian. Zaoszczędzamy w ten sposób czas (dziś stoimy, gotujemy, mieszamy, doprawiamy, a przez 2-3 kolejne dni tylko odgrzewamy).

I kolejny istotny krok: wekujemy to, cośmy nawarzyli, czyli jeszcze gorącą potrawę wlewamy do słoików z dobrze dopasowaną zakrętką. Dzięki temu nie tracimy cennych właściwości oraz smaku. Przeciwnie, z mojego doświadczenia wynika, że taka zupa na drugi czy czwarty dzień jest jeszcze lepsza, bo wszystkie składniki zdążyły się już – jak lubię mawiać – dobrze zaprzyjaźnić ze sobą 😉

Po przestudzeniu szczelnie zamkniętych słoików, chowamy je do lodówki, gdzie mogą spokojnie stać tydzień-dwa, a nawet trzy. Niejedna zupa “zaskoczyła” mnie pozytywnie, gdy otworzyłam ją nawet i po miesiącu i nadal była smaczna! Warunkiem takiej miłej niespodzianki jest dobrze dobrana zakrętka oraz staranne jej zakręcenie. Jeśli chcemy sprawdzić, czy aby na pewno dobrze “złapało”, można taki słój jeden z drugim obrócić do góry dnem. Jeśli nic nie przecieka, to na 99% jest OK 😉

Oto moje dzisiejsze “dzieło”. Jakieś 5 litrów krupniku jęczmienno-jaglanego na indyku. Ku inspiracji!