Opublikowano — 2 komentarze

Placki z kaszy w pięciu smakach

Czasami zdarza się, że coś nam zostaje z obiadu dnia poprzedniego, prawda? Mnie ostała się kasza jaglana i kuskus. Mogłam to odgrzać po prostu na maśle, ale że ilość nie była tak powalająca, by rodzinę należycie wykarmić, postanowiłam użyć kaszy jako bazy do placków.
Cóż więc uczyniłam?

Z – Do miski wrzuciłam kaszę jaglaną (ok. 1 szklanki), dodałam 2 jajka, około 1 łyżeczki mąki ziemniaczanej, 1 łyżkę mąki kukurydzianej, szczyptę kminku mielonego,
M – sporą szczyptę gałki muszkatołowej i imbiru, pieprzu czarnego do smaku,
W – soli morskiej ciut (kasza była wszak już doprawiona),
D – kuskus (ok. 1,5 szklanki), ok. 1 łyżki drobniutko posiekanej natki pietruszki, parę kropel soku z cytryny, tyle mąki pszennej (razowej), aby ciasto na placki było średnio gęste,
O – szczyptę kozieradki i kurkumy, szczyptę majeranku.

Wymieszaną masę kładłam łyżką na rozgrzany olej i smażyłam z obu stron.
Placki można jeść same lub z miodem (wersja moich dzieci), ewentualnie polać jogurtem.

Opublikowano — Dodaj komentarz

Soczysta sałatka z dynią

Dziś obiad uzupełniłam jesienno-zimową sałatką w pięknych, ciepłych barwach. Składniki proste: starta dynia (spory kawałek), 2 starte marchewki i 2 starte jabłka.

Z – Najpierw do dyni i marchewki dodałam ciut cynamonu,
M – imbiru,
W – soli,
D – lekko kwaskowych jabłek, 3 łyżki octu jabłkowego,
O – ciut kurkumy,
Z – 1 łyżeczkę oliwy z oliwek.
Zamieszałam i podałam do obsmażonych talarków z ziemniaków i duszonej fasoli na gęsto.
Palce lizać!

Opublikowano — Dodaj komentarz

Jajka na miękko – zwyczajnie niezwyczajne

Dziś śniadanie proste, ale takie, za którym bierze nagła tęsknota i trzeba szybciutko ją zaspokoić:
jajka na miękko, chleb pszenno-żytni na zakwasie, masło, pieprz, sól.
Niby nic, ale jakie to niebo w gębie!!

PS. Nie wiem jak Wy, ale ja mam na jajka swój patent i zawsze wychodzą idealne: wstawiam wodę, ocieplone wcześniej jajka wkładam ostrożnie do wrzątku i gotuję dokładnie 3,5 minuty, ze stoperem. Wyłączam, schładzam dwa razy pod zimną wodą i pałaszuję!

Dobrego dnia 🙂

Opublikowano — 7 komentarzy

ZUPA KREM Z DYNI

Witajcie!

Dostałam od Mamy cudnej urody zieloną dynię, hodowli mej rodzicielki i niewiele myśląc i używając składników, które to pod ręką miałam, zupę takową uczyniłam…! Wybaczcie, że nie pamiętam dokładnych ilości, nie zapisałam w porę, ale szło to mniej więcej tak:

Najpierw przekroiłam dynie na pół, po czym skroiłam na mniejsze kawałki, które obrałam ze skóry, wydrążyłam środek, a z niego wyłuskałam pestki, które następnie ususzyłam (polecam jako środek przeciwpasożytniczy!).

Kawałki dyni (Przemiana Ziemi) pokroiłam w kostkę i następnie obsmażyłam do zrumienienia na sporej ilości oleju z oliwą (Ziemia). Smażyłam w trzech partiach, odkładając do sporej miski.

O – Do wrzątku doprowadziłam 4 – 4,5 litra wody, dodałam ok. 1/3 łyżeczki kurkumy,
Z – pół łyżeczki kminku, obrałam i pokroiłam na grube części jedną wielką marchew (Ty możesz użyć 2 lub 3 średnich, jeśli chcesz mieć ładny kolor zupy) i 1 korzeń pietruszki (gdy zupa będzie miksowana, możesz kroić grubsze kawałki warzyw),
M – dodałam 3 ziarna ziela angielskiego rozbite w moździerzu, 1 cały liść laurowy (przed miksowaniem trzeba go wyciągnąć!), dodałam pokrojone 2 cebule, 10 całych ząbków czosnku, 1 pora (całą bialą część i kilka centymetrów zielonej), 1/3 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej, pół łyżeczki mielonego imbiru, pieprzu czarnego do smaku (sporo, bo lubię),
W – 2 łyżki soli morskiej,
D – pół łyżeczki suszonej natki pietruszki (akurat miałam tylko taką, ale lepsza jest świeża – wtedy daję więcej, co najmniej 1 łyżkę),
O – pół łyżeczki kozieradki,
Z – 5 średnich ziemniaków w dużych kawałkach.
I pozwoliłam składnikom zupy na dokładne zapoznanie się ze sobą, przykrywając garnek i zmniejszając gaz (jesienią i zimą gotujemy już pod przykryciem).

Po ok. 30 minutach:
Z – wrzuciłam podsmażoną uprzednio dynię, dodałam pół łyżeczki słodkiej papryki,
M – pół łyżeczki chilli,
W – po czym całość zmiksowałam, doprawiłam na słoność (po każdym dodaniu soli trzeba odczekać przynajmniej 5 minut, by odczuć smak),
D – doprawiłam sokiem z cytryny (ok. 3-4 łyżek) i kwasem buraczanym domowej roboty (ok. 1 łyżki – wychodzi nam wtedy piękny kolor!),
O – dodałam na koniec ciut kurkumy.

Taką zupę można podać z kwaśną śmietaną, dodać do niej malutkie grzanki z chleba lub jeść samą. Ja uwielbiam w każdej postaci!!!

Zupa dyniowa dobrze nas nawilża, poprawia przemianę materii, uspokaja, harmonizuje, syci, wzmacnia Przemianę Ziemi (żołądek, śledziona, trzustka), zaś w postaci zmiksowanej błyskawicznie zaopatruje nas w masę witamin i minerałów 🙂

Więcej jesiennych przepisów, wraz z opisem pory roku, jej specyfiki oraz z poradami, znajdziecie w tej książce:

369706-jesien-wedlug-pieciu-przemian_150Smacznego 😉

Opublikowano — Dodaj komentarz

Fasola z mięsem

Witajcie!

Dziś wrzucam zdjęcie z wczorajszego smakowitego obiadu. Skład prosty: biała fasola, wołowina i sos pomidorowy, zrobiony na bazie duszonych warzyw i zmiksowany.

Całość pyszna, podana z kaszą gryczaną, która akurat została z poprzedniego obiadu. Danie może być zupełnie samodzielne, a można też serwować je z ryżem, ewentualnie z ziemniakami, ostatecznie z chlebem.

Przepis wg Pięciu Przemian znajdzie się w nowej, drukowanej edycji “Kuchni polskiej według Pięciu Przemian”.

Dobrego dnia !!

Opublikowano — Dodaj komentarz

Piszę, piszę…!

Pracuję. Pracuję intensywnie nad edycją “Kuchni polskiej według Pięciu Przemian”. Będzie nowe wydanie, teraz już na papierze. Lubię ten stan, kiedy żyję tym, o czym piszę, że piszę nawet wtedy, gdy nie piszę. Nowe przemyślenia i pomysły rodzą się z godziny na godzinę. Filozofia Wschodu inspiruje bez końca. Lubię nawet ten stan, gdy lekkość pióra i natchnienie przemieniają się fizyczną robotę, bo pisanie na dłuższych dystansach to ból ramion i obolały tyłek…!
😉

Opublikowano — 2 komentarze

Dawnych zapiekanek czar

Takie oto zapiekanki o smaku z dzieciństwa znanym (leciutko tylko na Pięć Przemian przerobionym) zrobiłam ostatnio.
A uczyniłam to tak:
Z – na patelnię wlałam ciut oliwy i oleju rzepakowego,
M – dodałam 3 poszatkowane cebule i czarny, świeżo zmielony, pieprz oraz ciut imbiru mielonego,
W – posoliłam, poddusiłam, po czym dodałam pokrojone pieczarki (ok. 0,5 kg) i znów duszeniu poddałam;
D – miękkie już warzywa skropiłam sokiem z cytryny, dodałam bazylii,
O – troszkę kurkumy.

Tak powstały farsz umieściłam na przepołowionych bułkach, posypałam startym żółtym serem i włożyłam do piekarnika nagrzanego do ok. 150’C. Wyjęłam wtedy, gdy ser się ładnie stopił i leciutko przypiekł. Na koniec posmarowałam przecierem pomidorowym zmieszanym z pieprzem ziołowym.

To jest wersja najbliższa tradycyjnej, zachęcam do eksperymentów, np. z zieleniną, czosnkiem, innymi warzywami, innymi przyprawami.

Ser polecam wybrać z jak najkrótszym składem, z dobrego źródła, długo dojrzewający. Dobry będzie też żółty ser kozi, jeśli ktoś lubi ten smak i nie przyswaja kazeiny. Natomiast bułki dobrze jest upiec samodzielnie lub zdobyć w piekarni z naturalnym pieczywem, najlepiej na zakwasie.

Zapiekanki najlepiej zjeść w godzinach 13-15:00, gdy jest maksimum Przemiany Ognia i trawienie jest jeszcze na wysokim poziomie. Szczególnie przestrzegać tej pory powinny osoby z osłabioną wątrobą, trudniej trawiące ciężkostrawne posiłki.

Uwaga! Osoby alergiczne (np. z uczuleniem na gluten), astmą, osłabione, zaśluzowane (z katarem, kaszlem, zapchanymi zatokami, odpluwające gęsty śluz, itd.) nie powinny jeść podanej wyżej wersji tradycyjnej zapiekanek.

SMACZNEGO 😉