Opublikowano Dodaj komentarz

INDYK PIECZONY Z KISZONĄ KAPUSTĄ

Nasz jesienny kurs detoksowy zaczął się wczoraj, wcielamy pierwsze postanowienia, uczę kursantki nowych nawyków prozdrowotnych. Tymczasem postanowiłam udostępnić Wam przepis z detoksu wiosennego, który okazał się wtedy hitem, a uderza prostotą wykonania i nadaje się na jesienną aurę.

M – Weź skrzydło indyka (lub część piersi, pokrojonej w plastry lub inne kawałki), nacieraj:
W – solą,
D – sokiem z cytryny,
O – kurkumą,
Z – oliwą z oliwek,
M – wyciśniętym ząbkiem czosnku, pieprzem ziołowym, czarnym.

Najlepiej zostawić mięso w przyprawach na przynajmniej pół godziny. Potem obsmaż mięso i ułóż je w naczyniu żaroodpornym, wysmarowanym olejem.

W – Dodaj jeszcze ciut soli,
D – garść pokrojonej kapusty kiszonej, 3 łyżki poszatkowanej natki pietruszki,
O – trochę tymianku,
Z – startą 1 marchew (wymieszaj ją trochę z kapustą),
M – 1 małą pokrojoną cebulkę, oprósz to pieprzem ziołowym, imbirem,
W – solą.

Wstaw do nagrzanego piekarnika i piecz przez pół godziny w 180 stopniach.
Można jeść to z ryżem lub jakąś ulubioną kaszą.

Myślę, że przepis wystarczy na 2 osoby lub jedną baaardzo głodną 😀
Smacznego!

Opublikowano 6 komentarzy

HASHIMOTO – ASPEKTY FIZYCZNE I PSYCHICZNE

W tym artykule połączyłam informacje ze współczesnej dietetyki z medycyną chińską. Piszę, go zainspirowana wykładem, na którym byłam, prowadzonym przez Karolinę Nowak, psychodietetyka. Kilka osób prosiło, abym podzieliła się tym co wiem. Od siebie dodałam rozważania w aspektach psychologii i fizjologii TCM. Temat jest zaledwie przeze mnie dotknięty, ale wierzę, że może komuś pomóc.

Hashimoto to ogólnoustrojowa choroba autoagresji, autoimmunologiczne zapalenie tarczycy. Cierpi na nią 14% społeczeństwa, są to głównie kobiety. 90% pacjentek z Hashimoto ma stwierdzoną niedoczynność tarczycy.

Co ma wpływ na rozwój choroby wg zachodniej medycyny?
Czynniki genetyczne, przebyte infekcje wirusowe, bakteryjne, palenie papierosów, nadmierny stres, alergeny pokarmowe, niedobór selenu z jednoczesnym nadmiarem jodu, niedobór białka, niedobór węglowodanów (w tym pełnoziarnistych), złe odżywianie (przetworzona żywność, długie okresy głodu lub przejadanie się), przemarzanie, alkohol, nadmiar ćwiczeń, tabletki antykoncepcyjne, urazy fizyczne, choroby nerek i wątroby, zaburzenia flory jelitowej, RZS.

Jak możesz sprawdzić stan tarczycy?
Zrób badanie TSH, FT3, FT4, anty-TPO, anty-TG, USG tarczycy.

Objawami Hashimoto i niedoczynności tarczycy są:
zmęczenie, stany depresyjne, zamglone myślenie, podpuchnięte oczy, obrzęk wola, chrypka, drażliwość, brak koncentracji, suchość i ból gardła, trudności w przełykaniu, wypadanie włosów, zwolnione bicie serca, sucha skóra,  przybieranie na wadze, nieregularna i/lub bolesna menstruacja, łatwe marznięcie, problemy z zajściem w ciążę, zaparcia, skurcze i osłabienie mięśni, podwyższony poziom cholesterolu, genetyczne skłonności do cukrzycy i chorób tarczycy.

EMOCJE I NARZĄDY

Medycyna chińska widzi powiązanie powyższych objawów z wątrobą, a konkretnie z jej zastojem, zarówno na planie fizycznym i duchowym. Same nazwy „choroba autoagresji” i „niedoczynność” wskazują na to, że ciało atakuje samo siebie i że czegoś jest za mało. Wątroba wskazuje na związaną z nią ściśle emocję: złość. Jeśli popatrzymy na statystyki która płeć choruje na Hashimoto najczęściej, dużo się rozjaśnia: choroba ta dotyka głównie kobiety. Im większy problem z wyrażaniem złości, z asertywnością, z wyznaczaniem granic, z wyrażaniem tego co nam „leży na wątrobie”, tym gorzej. Organ ten jest wybitnie wrażliwy na zawirowania emocjonalne. Claude Diolosa, współczesny lekarz TCM, uważa, że 11 minut kłótni wymaga kilku dni dochodzenia do równowagi. A co jeśli kłócisz się codziennie…? Agresja rozpala wątrobę, co powoduje apodyktyczność, niecierpliwość, nadmierną ambicję, rywalizację, przemoc. Z kolei brak wyrażania złości, tłumienie jej prowadzi do jej zdołowania i blokady. Stąd krok do depresji i płaczliwości. Złość, która nie jest wyrażona w sposób adekwatny, autentyczny, zawsze prowadzi do zaburzeń. Gdy czujesz, że narasta ona w Tobie, nie reaguj od razu, obserwuj i przekształć ją: w słowa (na głos lub na papierze), działanie, ruch, głębokie oddychanie, twórczość, grę na instrumencie, śpiew, taniec lub inne formy, które przyniosą ulgę i rozproszą nagromadzoną emocję.

Trzeba też zauważyć związek Hashimoto z nerkami i nadnerczami. One z kolei wiążą się z lękiem oraz mobilizacją. Zatem sam strach, czy stres, nie powoduje jeszcze niczego złego, wszak ma on chronić nas przed niebezpieczeństwem, a także stymulować do przezwyciężania ograniczeń. Dopiero Twoja interpretacja sytuacji sprawia, że coś Cię wykańcza psychicznie lub daje Ci siłę. To Twoje nastawienie to czyni. Jeśli uczucie lęku towarzyszy stale, wydziela się hormon stresu, który w nadmiernej ilości przyczynia się do wyczerpywania nadnerczy i nerek oraz esencji życiowej Jing. Gdy kończy się zapas Jing, umierasz. Im więcej lęku w Tobie, im więcej zagrożeń widzisz, tym szybsze starzenie się, mniejsza odporność, mniej sił do życia, kurczenie się. Trzymaj nerki w cieple, jedz i pij na ciepło, ogranicz lub wyklucz nabiał, zrezygnuj z cukru. To pierwsze kroki do ich wzmocnienia.

Nasuwa mi się jeszcze jedna rzecz: ponieważ tarczyca i wątroba mają powiązanie z gardłem, ma to ścisły związek z komunikacją. Zastanów się: jak komunikujesz innym to co myślisz, czujesz, czy umiesz wyrażać uczucia, także żal, smutek, czy umiesz wymagać, prosić o to czego potrzebujesz, czego chcesz, czy umiesz prosić o pomoc? Czy często masz zaciśnięte gardło? Czy tam zatrzymujesz słowa lub łzy?

ODŻYWIANIE

To co jesz, chorując na Hashimoto, ma – obok emocji – kolosalne znaczenie. Przede wszystkim Twoje pożywienie musi być naturalne i działać przeciwzapalnie.

Trzeba wspomnieć o goitrogenach. Są to składniki wolotwórcze, antyodżywcze, hamujące wchłanianie składników odżywczych z pożywienia i zaburzają pracę tarczycy. Aby zmniejszyć ich ilość należy je gotować bez przykrycia, rozdrabniać i kroić.

Duże ilości goitrogenów:
kapusta, brokuły, brukselka, kalafior, gorczyca, soja, mleko sojowe, rzodkiewka.

Małe ilości goitrogenów:
chrzan, jarmuż, kalarepa, brzoskwinia, gruszka, orzeszki ziemne, szpinak, truskawki, rzepa, brukiew, kasza jaglana.

Jeśli masz Hashimoto lub niedoczynność tarczycy i bierzesz leki rano (wskazane jest przyjmowanie ich na pusty  żołądek), to unikaj jedzenia poniższych produktów na śniadanie, ponieważ zaburzają wchłanianie lekarstw:
błonnik, soja, mleko, preparaty z wapniem (należy odczekać 3 godziny), suplementy żelaza (tu też poczekaj 3 godziny).

Zielona herbata hamuje funkcje tarczycy – możesz wypić 1 szklankę.

Rozważ dietę bez glutenu, ale nie wykluczaj od razu wszystkiego co go zawiera. Wyklucz najpierw pszenicę i zobacz jak się czujesz. Możesz też zrobić testy.

Produkty zalecane:
warzywa i owoce ogółem – przyrządzane na ciepło, ciepła i gorąca woda do popijania, ryby (sardynki, szprotki, śledzie, tuńczyk), owoce morza, ziemniaki, zboża bezglutenowe i własne pieczywo na zakwasie, kiszonki, jajka, oleje nierafinowane, mięso dobrej jakości w małych ilościach, masło, orzechy, grzyby, stwia i ksylitol – do słodzenia, herbata czarna, czerwona, kelp, przyprawy w smaku gorzkim i ostrym (ale nie zbyt pikantnym!).

Produkty zalecane rzadko:
nabiał, brokuły, brukselka, kalafior, kapusta, rzepa gotowana, kasza jaglana (wcześniej trzeba ją moczyć kilka godzin i gotować bez przykrycia – pozbywasz się goitrogenów), wątróbka drobiowa i cielęca, rośliny strączkowe, rafinowane oleje, ryby wędzone, miód, syrop klonowy, herbata zielona, kawa (najlepiej gotowana).

Produkty niewskazane:
fast foody, cukier, pieczywo kupne, napoje gazowane, margaryny i tłuszcze nasycone trans (są w wielu słodyczach i gotowych daniach), wysoko przetworzone jedzenie, gotowe dania przemysłowe, produkty prosto z lodówki, jedzone na zimno, zimne napoje, lody, mrożonki, soja i produkty sojowe, wędliny kupne, konserwy i inne produkty z puszek, kostki rosołowe i inne poprawiacze smaku, dania z mikrofalówki.

AKTYWNOŚĆ I ODPOCZYNEK

Ostatnia sprawa ważna w leczeniu Hashimoto i chorób tarczycy to harmonia między aktywnością (Yang) a odpoczynkiem (Yin). A zatem naturalny ruch, najlepiej na świeżym powietrzu, gimnastyka sprawiająca radość. Dobrze też działa rozciąganie. Nieprawdą jest, że trzeba mocno się zmęczyć i spocić, by być w formie. Wyczerpujący trening prowadzi wręcz do blokad w meridianach, a to krok do chorób. Energia ma płynąć swobodnie i taki też powinien być ruch naszego ciała – swobodny i radosny. Tyczy się to wszystkich innych aktywności w ciągu dnia: cokolwiek robisz, stale się rozluźniaj i działaj swobodnie. Jeśli masz pracę siedzącą, zmieniaj pozycje, co godzinę wstań i rozruszaj ciało. Ma być przepływ energii.

Odpoczynek jest ważną częścią dnia. Dobrze jest choć na chwilę zrelaksować się z zamkniętymi oczami i prostym kręgosłupem ok. 12:00 (uspokajasz serce), a potem, gdy jest minimum wątroby – pomiędzy 13 a 15:00, najlepiej na leżąco. Jeśli nie masz czasu, zostaw sobie leniuchowanie w tych godzinach na weekend.

TRYB  ŻYCIA – ZALECENIA

Podsumowując, sprawą kluczową w leczeniu Hashimoto jest przywrócenie ogólnego dobrostanu psychofizycznego, zbudowanie spokoju wewnętrznego, zadbanie całościowe – od odżywiania po emocje. Aby wzmocnić organizm, z tarczycą, wątrobą i nerkami na czele, zastosuj te zasady:

– budź się między 5 a 7:00, a najlepiej wstań do godziny 6:00 – to pobudza do prawidłowego wypróżnienia, daje energię na cały dzień
– po przebudzeniu oddychaj głęboko i nastaw się pozytywnie, podziękuj, że żyjesz i za co tam chcesz
– na czczo wypij 1-3 szklanki bardzo ciepłej, przegotowanej wody
– zrób mały rozruch, chociaż 5 minut  – to może być rozciąganie, parę asan jogi, ryty tybetańskie, tai-chi, qi gong albo własna gimnastyka intuicyjna,
– zjedz ciepłe śniadanie
– pomiędzy posiłkami pij ciepłą wodę lub inne ciepłe napoje
– spaceruj
– wizualizuj dobre rzeczy
– jedz naturalne i kolorowe pożywienie
– otaczaj się kolorami, ubieraj się kolorowo, użyj również czerni – to wzmacnia nerki
– często patrz na zieleń natury – to koi wątrobę
– używaj naturalnych kosmetyków (wątroba nie znosi wszelkiej chemii i toksyn)
– ogranicz korzystanie z ekranów (smartfon, tablet, komputer, TV), natomiast co najmniej godzinę po przebudzeniu i 2-3 godziny przed snem nie korzystaj z nich wcale
– ostatni lekki i ciepły posiłek (zupa, duszonka) zjedz o 18-19:00 – to pozwoli na strawienie kolacji i regenerację wątroby (między 1 a 3:00 w nocy) i pęcherzykowi żółciowemu – partnerowi wątroby (23 – 1:00)
– kładź się najpóźniej o 22:00, a jeśli masz bardzo mało energii, nawet o 20:30 – 21:00
– wygrzewaj nerki w ciepłej kąpieli, chroń przed zimnem plecy, aż do pośladków, a zimą najlepiej do kolan
– korzystaj z masaży, chociaż raz w miesiącu (masaż ogólny, pleców, refleksologia stóp, dłoni i twarzy)
– chociaż raz w tygodniu rób automasaż stóp – intuicyjnie lub kierując się wskazówkami dostępnymi w Internecie
– wiosną i jesienią rób łagodne oczyszczanie organizmu, które wzmocni odporność (patrz tutaj)
– w miarę możliwości skorzystaj z akupunktury w celu usunięcia blokad w meridianach, znajdź dobrego specjalistę z polecenia.

Nie myśl o chorobie jak o wrogu, którego trzeba zwalczyć – kierujesz wtedy dodatkową agresję wobec siebie. Choroba to informacja o tym co się dzieje w całej Twojej istocie psychofizycznej.  Twoje ciało próbuje sobie poradzić najlepiej jak umie z tym, co się z nim dzieje. Wesprzyj siebie. Spróbuj myśleć w kategoriach „chcę” i „mogę”, zamiast „muszę”. Nie bierz na siebie za dużo. Zamiast martwić się, szukaj rozwiązań. Jeśli nie masz na coś wpływu, zostaw to, niech życie samo rozwiąże problem, zaufaj. Potraktuj siebie jak bliską osobę, której chcesz pomóc. Znajdź wyrozumiałość dla siebie i innych. Odżywiaj się naturalnie, gotuj, ruszaj się, oddychaj, kochaj, bądź tu i teraz, uśmiechaj się, ale też pilnuj swoich granic. Mów co czujesz. I wyraź złość! Asertywnie. Bo możesz. Bo chcesz 🙂

Opublikowano Dodaj komentarz

NOWA SERIA WIDEO #PPpiątek

Tydzień temu zadeklarowałam wszem i wobec, że po pierwsze: zaczynam serię regularnych wpisów w każdy wtorek tutaj na blogu oraz serię krótkich filmów w każdy piątek na moim kanale YouTube: KLIK.

I oto jest! Pierwsze zamierzone i zaplanowane dzieło kinematografii w moim wykonaniu 😀 Nie od razu Rzym zbudowano, od czegoś zacząć trzeba.

Zatem zapraszam na film:
“Jak zacząć gotować według Pięciu Przemian”

NEWSLETTER

Zapisz się, a otrzymasz informacje o kursach,  wpisach na blogu, FB i Insta, bezpłatnych akcjach i ciekawostki z medycyny chińskiej oraz zniżki tylko dla subskrybentów 🙂

Chwileczkę...

Dziękuję! Potwierdź teraz subskrypcję odbierając maila

Opublikowano Dodaj komentarz

CZŁOWIEK W ŚWIETLE MEDYCYNY CHIŃSKIEJ

Tradycyjna Medycyna Chińska (TCM lub TMCh) liczy sobie około 5000 lat. Ten najstarszy obok Ayurvedy system filozoficzno-medyczny obfituje w określenia oparte na obserwacji Natury i człowieka jako jej części. Stało się tak między innymi dlatego, że lekarze chińscy nie dokonywali sekcji zwłok. A więc nie dzielili ciała na najmniejsze części, by poznać dokładnie anatomiczne i biochemiczne mechanizmy rządzące nim. Mimo to doskonale poznali procesy fizjologiczne. Jedyną okazją do tego, by ujrzeć ludzkie wnętrzności było… ciało ofiary wypadku.

Człowiek jest zatem odbiciem kosmosu, a więc mikrokosmosem, zawarte są w nim wszystkie te siły, które można zaobserwować na zewnątrz. Mamy więc Niebo i Ziemię, Yin i Yang, zimno i gorąco, wilgoć, suchość i wiatr. Mamy żywioły (przemiany następujące po sobie): Drzewo, Ogień, Ziemię, Metal i Wodę. Są także subtelne, duchowe aspekty takie jak Hun, Shen, Yi, Po, Zhi, oraz podstawowe emocje (złość, radość, troska, smutek, strach).

Względna równowaga powyższych elementów oznacza zdrowie. Dysharmonia – dolegliwości. Natomiast długo utrzymujący się lub pogłębiający brak równowagi prowadzi do chorób. Leczeniem wg TCM jest więc przywracanie równowagi poprzez usunięcie przyczyn choroby (nawiasem mówiąc, odwrotnie, niż w medycynie zachodniej). Aby ten cel osiągnąć, używa się wielu metod: dietetyki, ziół, akupunktury, akupresury, moksybucji, masaży, gimnastyki, a także technik duchowych. Zawsze uwzględnia się indywidualny stan psychofizyczny, stąd zalecenia dla każdego są inne. Przykładowo: jeśli dwie osoby boli głowa, przyczyny mogą być zupełnie różne i każdy przypadek będzie leczony inaczej.

Siłą medycyny chińskiej jest profilaktyka. Lekarz na chińskim dworze otrzymywał zapłatę tylko wtedy, gdy członkowie rodziny cesarskiej byli zdrowi. Mędrcy wschodni twierdzili, że „zachowanie porządku, a nie  jego przywracanie, jest głównym źródłem mądrości” i że „leczenie drążącej nas choroby jest jak kopanie studni, gdy czujemy pragnienie i jak wykuwanie broni, gdy wojna się już rozpoczęła”.

Dlatego tak ważne jest, by codziennie dbać o budowanie dobrych nawyków, bo to one albo nasze zdrowie rujnują albo je pielęgnują. Ważne są: równowaga pomiędzy pracą a odpoczynkiem, aktywnością a odpoczynkiem, dobry sen, ruch, pogodne myśli i odpowiednie nastawienie do świata, zarządzanie emocjami, dobre odżywianie, nawadnianie, świeże powietrze, głębokie oddychanie, dobre relacje ze sobą i innymi, otaczanie się kolorami, dostosowanie odżywiania, zachowania i ubioru do pory roku.

Medycyna chińska uczy, że Natura jest od nas silniejsza. I jako taka może nas uzdrowić lub zniszczyć. Wybór należy do człowieka.

fot. https://pl.swissherbal.eu

Opublikowano Dodaj komentarz

ROSÓŁ W PIĘCIU SMAKACH

Rosół dobry na prawie wszystko!
Mamy jeszcze niepewną pogodę, zmiany temperatury, a rosół jest nam potrzebny do utrzymania odporności (Yang) i energii Chi.

Jest wspaniały na przeziębienie, kaszel (szczególnie suchy), stany zimna wewnętrznego, marznięcie, wzmacnia kości, nerki, siłę. Jest szczególnie dobry dla osób z niedoborem energii (słaby głos, delikatne zdrowie), dla kobiet po porodzie i w połogu, dla rekonwalescentów.

Rosołu nie poleca się jednak osobom z oznakami gorąca (nadmiar Yang), np. przy gorączce, chorobach zakaźnych, przy kłopotach z trawieniem tłustych produktów (słaba wątroba, pęcherzyk żółciowy).

Na zdjęciu widać ile dziś nawaliłam pora 😉 ale cóż, każdy rosół jest inny. Nigdy nie zrobiłam tak samo jednej zupy !

Oto przepis dzisiejszej mej zupy:

ROSÓŁ WG PIĘCIU PRZEMIAN

W – Do dużego 7-litrowego garnka wlałam zimną wodę,
D – włożyłam kilka małych części kurczaka,
O – dodałam pół łyżeczki kurkumy,
Z – włożyłam spory kawałek antrykotu (wołowina),
M – 2 skrzydła indycze i wstawiłam.

Mięso gotowało się około 2 godzin, dodałam takie przyprawy:
M – pieprz ziołowy i imbir po ok. pół łyżeczki, po kilka ziaren pieprzu czarnego i ziela angielskiego, kilka listków laurowych, szczyptę cząbru,
W – 3 łyżki soli kłodawskiej różowej,
D – pęczek natki pietruszki,
O – 1 łyżeczkę kozieradki mielonej (może być lubczyk, jeśli nie masz), trochę kurkumy, 1 łyżeczkę tymianku, szczyptę rozmarynu,
Z – 1 płaską łyżeczkę kminku mielonego.

Pozwoliłam składnikom pogotować się razem. W tym czasie obrałam warzywa, a na palniku opiekłam 3 większe cebule.

Po 1,5 godzinie dodałam jarzyny:
Z – 3 większe marchewki, 2 korzenie pietruszki,
M – 1 mały seler, 3 ząbki czosnku, 3 opalone cebule, zielone części pora.

Rosół gotował się kolejne 2 godziny.
W – Na koniec doprawiłam na słoność, w tym odrobiną naturalnego sosu sojowego.

Jedliśmy z makaronem z jaj przepiórczych 🙂

Smacznego i Wam!
Monika

 

 

 

NEWSLETTER

Zapisz się, a otrzymasz informacje o kursach,  wpisach na blogu, FB i Insta, bezpłatnych akcjach i ciekawostki z medycyny chińskiej oraz zniżki tylko dla subskrybentów 🙂

Chwileczkę...

Dziękuję! Potwierdź teraz subskrypcję odbierając maila

Opublikowano Dodaj komentarz

NAPRAWA SZKÓD PO ANTYBIOTYKACH

Dzisiejszy wpis to fragment bardzo ważnej dla mnie książki ojca Andrzeja Czesława Klimuszki “Wróćmy do ziół” (wyd. NOVUM”, 1985 r., rozdział XXI. CHOROBY KRWI).

Jeśli możecie, zaopatrzcie się w nią. Pomogła już wielu ludziom, tak jak to robił ojciec Klimuszko za życia. Był wybitnym zielarzem, a także jasnowidzem. Ludzie z całego świata przyjeżdżali do niego po poradę, a on nigdy nie wziął za to zapłaty.

Oddaję Mu głos:

“Dzięki antybiotykom wiele milionów ludzi uratowano od śmierci. Są one dziś jeszcze, w przypadkach ciężkich chorób zakaźnych, jedynie skuteczną bronią, ale bronią niestety obosieczną. Leczą one jeden organ kosztem całego organizmu. Nawet przy najostrożniejszym dawkowaniu. Organizm ludzki po otrzymaniu serii antybiotyków, zwłaszcza silniejszych, przedstawia się jako las po pożarze. Pozostaje w nim zniszczona flora bakteryjna, zachwiana równowaga biologiczna i zmniejszona odporność na inne choroby. Nic też dziwnego, że coraz liczniej podnoszą się głosy krytyczne przeciw wszelkim antybiotykom, tym bardziej, że ich skuteczność słabnie, gdyż organizmy ludzkie po prostu się uodparniają. Ale czym je zastąpić? Musimy niestety i dziś w groźnych przypadkach chorobowych sięgnąć z konieczności po antybiotyki. Musimy też poznać sposób naprawiania tych szkód, jakie one wyrządzają w naszym ustroju. Witaminy z grupy B to stanowczo za mało.

Trzeba zatem w czasie leczenia antybiotykami oprócz witaminy B pobierać codziennie jedną ampułkę lakcydu. Zaraz po zakończeniu kuracji antybiotykami trzeba oczyścić krew i zasilić wyjałowiony organizm w sole mineralne oraz w substancje niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Pić przez całe miesiąc przepisane zioła:

  1. KORZEŃ ARCYDZIĘGLA
  2. KORZEŃ MNISZKA LEKARSKIEGO
  3. KORZEŃ LUBCZYKU
  4. KŁĄCZE PERZU
  5. KŁĄCZE PIĘCIORNIKA
  6. KŁĄCZE TATARAKU
  7. OWOC RÓŻY
  8. OWOC JARZĘBINY
  9. KWIAT WIĄZÓWKI BŁOTNEJ
  10. LIŚĆ BORÓWKI CZERNICY
  11. ZIELE FIOŁKA TRÓJBARWNEGO
    – po 50 g 

Wymieszać zioła w dużym słoju, wsypać 1 łyżkę mieszanki, zalać wrzątkiem i przykryć. Pić najlepiej po 2-3 godzinach, gdy napar nabierze mocy.
Pić 3 razy dziennie po szklance 20 minut przed posiłkiem.
Należy przypomnieć, że wszyscy rekonwalescenci po kuracji antybiotykami, jak również po przebytej operacji, a zwłaszcza dotknięci anemią powinni przynajmniej przez cały tydzień przeprowadzić kurację odżywczą w takiej formie. Na śniadanie spożyć tatara z surowej cielęcej wątróbki z chrzanem, ok. 150 g. Na obiad spodeczek surowej kapusty zalanej oliwą prawdziwą z przyprawami czosnku i cebuli. Jest to dieta niezawodna.”

Od siebie dodam, że dzieci w wieku szkolnym mogą także pić tę miksturę, ale pół szklanki, rozcieńczone do pełnej szklanki. Młodsze – ok. 1/3 szklanki naparu, rozcieńczonego także do szklanki.

Moja córka ostatnio zapadła pierwszy raz w życiu na zapalenie oskrzeli i pierwszy raz od 10 lat dostała antybiotyk (a ma skończone 11). Cóż, zgodziłam się, kurację przeprowadziłam, teraz zaczynamy pić podaną tu recepturę. Zaczynamy, bo całą rodziną. Uznałam, że oczyszczenie krwi przyda się nam wszystkim, szczególnie o tej porze roku. Każdy z nas brał kiedyś antybiotyki, ale nie miał świadomości, by oczyścić potem krew. Zresztą mało kto ma krew naprawdę czystą.

Wiem, że ten przepis przyda się wielu osobom, bo antybiotyki są powszechnie stosowane. Podawajcie dalej.
Na zdrowie!

Opublikowano Dodaj komentarz

OWSIANKA Z AMARANTUSEM I BAKALIAMI

Tak wyglądało moje dzisiejsze śniadanie 🙂

Amarantus w połączeniu z owsem to bomba białka roślinnego, witamin i ciepła. I pasują do siebie smakowo. Choć ja akurat wolę, gdy amarantusa jest mniej, ale Ty możesz zastosować dowolne proporcje, inspirując się poniższym przepisem. A moje gotowanie wyglądało tak:

OWSIANKA Z AMARANTUSEM, RODZYNKAMI, ŻURAWINĄ I ORZECHAMI

Najpierw zalałam zimną wodą garść rodzynek i garść żurawiny suszonej, w osobnych miseczkach, ponieważ to różne smaki (przemiany). Moczyły się ok. pół godziny.

M – 2/3 szklanki płatków owsianych wsypałam do 2-litrowego garnka,
W – zalałam 3,5 szklankami zimnej wody, dodałam pół łyżeczki różowej soli kłodawskiej,
D – parę kropel soku z cytryny,
O – 2 pełne łyżki amarantusa.
Postawiłam na gazie, doprowadzając do zagotowania na minimalnym ogniu. Gotowało się bez przykrycia (mamy wiosnę, więc energia idzie w górę i nie przeszkadzamy jej) ok. 15 minut,
Z – dodałam 1 łyżkę oleju kokosowego nierafinowanego i odcedzone na sitku rodzynki, pół łyżeczki cynamonu cejlońskiego,
M – pół łyżeczki imbiru mielonego, chilli na ostrzu noża,
W – szczyptę soli,
D – namoczoną żurawinę.
Zostawiłam do dalszego gotowania przez ok. 15 minut, ale mieszając, by nie przywarło, po czym dodałam 1 łyżkę soku z cytryny (można zamiennie dać sok z pomarańczy lub limonki),
O – jeśli potrzeba – dodaj tu wrzątku, ja dodałam tylko odrobinkę kurkumy, żeby zakończyć w Ogniu.

Już na talerzu:
O – posypałam czarnym sezamem
Z – i dodałam 3 świeżo obrane orzechy włoskie.

Było przepyszne, Tobie też życzę SMACZNEGO! 😉

Informacyjnie – dla tych, którzy nie wiedzą, co znaczą duże litery w przepisie:

M – Przemiana Metalu – smak ostry
W – Przemiana Wody – smak słony
D – Przemiana Drzewa – smak kwaśny
O – Przemiana Ognia – smak gorzki
Z – Przemiana Ziemi – smak słodki i neutralny

Gotuj, napisz komentarz, udostępnij!
Monika 🙂