Archiwa tagu: zupa

WEGAŃSKA ZUPA Z SOCZEWICY

Uwielbiam tę zupę z różnych powodów: ze względu na smak – bardzo wschodni, słodko-pikantny, ze względu na zapach, jaki unosi się już na początku jej tworzenia, przez wzgląd na lekkostrawność (jest wegańska), a jednocześnie pożywność oraz ze względu na kolory.
Samo dobro i piękno!

ZUPA Z SOCZEWICY

0,5 kg czerwonej soczewicy opłucz dokładnie pod bieżącą, zimną wodą. Odstaw.
Pokrój 2 średnie cebule, zetrzyj na tarce 3 średnie marchewki (lub pokrój).
Wstaw wodę w czajniku, będzie potrzebny wrzątek (na pewno ze 2 litry, ale może być potrzebne więcej).

Weź garnek 3-4-litrowy o takim dnie, żeby dało się w nim chwilę smażyć.

Z – Na dno garnka wlej oliwę z oliwek (mniej więcej 4-5 łyżek), włącz minimalny ogień, wrzuć marchew, wymieszaj,
M – dodaj cebulę, 2 łyżeczki garam masala, 1 łyżeczkę kminu rzymskiego, pół łyżeczki curry, mieszaj, dodaj 1 duży liść laurowy (lub 2 małe), wyciśnij 3 większe ząbki czosnku, dodaj pół łyżeczki mielonego imbiru (lub zetrzyj 1-2 cm świeżego), mieszaj (już powinno obłędnie pachnieć!),
W – dodaj opłukaną czerwoną soczewicę,
D – 3 łyżki poszatkowanej natki pietruszki, dalej mieszaj,
O – wlej wrzątek.

Po 15-20 minutach sprawdź, czy nie trzeba dolać jeszcze wrzątku.

Z – dodaj szczyptę cynamonu,
M – szczyptę pieprzu czarnego lub imbiru,
W – sól naturalną do smaku (1-3 łyżeczki), wymieszaj i zostaw na 20 minut, po czym ewentualnie dodaj soli,
D – dodaj pokrojone 2 średnie, dojrzałe pomidory, dolej pół szklanki przecieru pomidorowego (lub pół szklanki wody wymieszanej z 2-3 łyżeczkami koncentratu), mieszaj i próbuj (można dolewać przecieru, ale uważaj, by pomidor nie zdominował całości), dodaj 1 łyżeczkę soku z cytryny,
O – dodaj pół łyżeczki kurkumy.

Zupa wzmacnia śledzionę i nerki, lekko rozgrzewa (lekko Yang).
– Im więcej pomidorów, tym jest bardziej neutralna.
– Im mniej kwaśnego, a więcej ostrego, tym jest bardziej Yang.
Osobom gorącym i suchym zalecam pierwszą wersję, osobom wychłodzonym i wilgotnym – drugą. Osoby przeziębione dodają w smaku kwaśnym tylko pół szklanki przecieru pomidorowego i sok z cytryny. A kto jest w miarę zrównoważony, ten robi jak w przepisie 🙂

Oznaczenia:
O – Ogień – gorzki
Z – Ziemia – słodki
M – Metal – ostry
W – Woda – słony
D – Drzewo – kwaśny

Subskrybuj newsletter, aby być na bieżąco z nowymi wpisami, kursami online, webinarami i innymi wydarzeniami 🙂


Zapraszam Cię do obejrzenia i subskrybowania mojego kanału YouTube: Monika Biblis – kuchnia Pięciu Przemian
Ostatni film „Jak przetrwać i przetrawić Święta” może być pomocny 😉

CIEPŁY POST – CZ. 3. PODSUMOWANIE, EFEKTY.

„Świat odbija się w tafli zupy” – z takimi słowami w głowie dziś się obudziłam. To chyba efekt ciepłego postu na zupach 😀

Dziś 7. i ostatni dzień oczyszczania. Wczoraj ugotowałam trzecią zupę postną, krupnik jaglany. To doskonała potrawa przejściowa przy każdym oczyszczaniu, także tym półsurowym, ponieważ celem każdego detoksu ciała jest odkwaszenie go, zalkalizowanie. A kasza jaglana jako jedyne ze zbóż ma właściwości alkaliczne. Natomiast jako węglowodan złożony przygotowuje już ciało do wejścia na wyższy pułap energetyczny, przyzwyczaja go też do zwiększonej ilości kalorii. Zupę taką poleca pani Stefania Korżawska. Według niej może to być główna zupa przez cały czas postu. Ja jednak wolałam wyłączyć zboża całkowicie na kilka dni, w środku robiąc jeden dzień głodówki, aby czyszczenie było głębsze. Wy jednak zróbcie jak czujecie. Instrukcje dokładniejsze podam już w marcu, ponieważ dopiero wtedy możemy robić dłuższe oczyszczania. Teraz idzie już pięcioprzemianowa zima, która nastanie w połowie listopada. Jedynie dozwolony detoks w tym czasie to 1-2 dni na postnych zupach po obżarstwie świątecznym, sylwestrowym lub jakimkolwiek innym.

Podaję więc przepis na krupnik. Inspirowany recepturą p. Korżawskiej, ale skład ma inny, zrobiony (jak zawsze) po mojemu 😉 Aby nie był mdły (większość składników jest słodka), dodałam dużo przypraw ostrych i gorzkich, sporo zieleniny i sok z cytryny.  Czosnek, cebula i por pojawiły się jako elementy mocno rozgrzewające, a zatem równoważące chłodzące działanie reszty warzyw.

krupnik postny jaglany Monika BiblisKRUPNIK POSTNY JAGLANY

Odmierz pół szklanki kaszy jaglanej i przelej ją wrzątkiem na sitku.
O – Na 2,5 litra wrzącej wody wrzuć ciut kurkumy, pół łyżeczki kozieradki, kilka liści lubczyku,
Z – kaszę jaglaną, gotuj 15 minut, po czym dodaj 4 starte marchewki, 1 starta pietruszka korzeń, szczypta kminku,
M – 1 poszatkowana cebula, pół startego selera, 4 wyciśnięte ząbki czosnku, skrojona biała część pora, 1 liść laurowy, 3 ziarna ziela angielskiego, pieprz ziołowy,
W – 1 łyżka soli naturalnej,
D – szczyptę bazylii, poszatkowane pół pęczka natki pietruszki, 2 łyżki poszatkowanego koperku.
Gotuj ok. 45 minut, po czym dodaj 2-3 łyżki soku z cytryny,
O – zakończ szczyptą kurkumy.

Teraz podsumowanie mojego oczyszczania.
To był post inny, niż te do tej pory. Każdy przebiega inaczej, a zależy to od aktualnej kondycji psycho-fizycznej, pory roku, temperatury otoczenia, trybu życia, wieku itd. Zauważyłam, że post ciepły w 90% jest dla mnie trudniejszy niż półsurowy wg zaleceń dr Ewy Dąbrowskiej, gdzie ciepłe dania stanowią ok. 50%. To pewnie kwestia mojej natury, mojej konstytucji. Medycyna chińska wyróżnia kilka jej typów, a mój to neutralno-gorący. Oznacza to, że dobrze znoszę chłód, mam dużo energii, większą tendencję do suchości niż do wilgoci i potrawy surowe/chłodne, odpowiednio dawkowane, służą mi. Natomiast osoby łatwo marznące, z małą energią jak najbardziej powinny zastosować oczyszczanie oparte w 80-100% na ciepłych potrawach. Ważna uwaga: dłuższego niż (1 dzień) postu nie powinny stosować osoby wyczerpane psycho-fizycznie, przechodzące silny stres. Oczyszczanie powinno odbyć się w spokoju i wewnętrznej radości.

Według mnie najlepszą porą na robienie detoksu to:
– marzec, kwiecień i pierwsza połowa maja (wiosna)
– druga połowa sierpnia, wrzesień, październik (jesień).
Sprawdzone na sobie i potwierdzone.

Efekty jakie osiągnęłam po TYM oczyszczaniu, opartym na zupach (z małym dodatkiem jabłek i kiszonej kapusty na surowo i na ciepło):
– spadek wagi (u mnie niezbyt pożądany, ale akceptowany);
– skrócenie ilości potrzebnego snu (z 8 do 7 godzin, w porywach do 6),
– odczucie lekkości w całym ciele, szczególnie w jelitach, większa elastyczność ścięgien, mniejsze blokady np. w odcinku lędźwiowym,
– większa jasność umysłu, pobudzenie twórcze;
– polepszenie stanu skóry (wygładzenie, rozjaśnienie, nawilżenie);
– zniknięcie urazów, małych dolegliwości – zniknęła suchość ust, którą miałam w momencie rozpoczęcia postu, przestał całkowicie boleć mały palec u nogi, w który bardzo boleśnie uderzyłam się 3 tygodnie temu, zniknęła opuchlizna i siniak;
– łagodna regulacja menstruacji – zwykle mam prawidłowy przebieg krwawienia, to wypadło mi w połowie postu, byłam ciekawa jak je zniosę, bo zwykle planowałam oczyszczanie w środku cyklu miesiączkowego; a zatem nie było żadnych nieczystości na 2 dni przed krwawieniem, które zwykle się pojawiały u mnie, pierwszy dzień był bezbolesny (zazwyczaj czuję napięcie w dole brzucha), ilość krwi była prawidłowa, czułam, że wszystko się pięknie oczyszcza – zatem nastąpiło podwójne oczyszczanie, miałam dużo energii; tylko drugiego dnia okresu rano poczułam lekkie zawroty głowy, zjadłam więc wyjątkowo kawałek gruszki (słodkich owoców nie jemy w czasie postu, ale wyjątkowo w momencie słabości można coś takiego zjeść w małej ilości, ewentualnie possać pół łyżeczki miodu).
Widzicie więc, że warto było.

Oto linki do poprzednich moich wpisów na temat  ciepłego detoksu, gdzie znajdziecie przepisy na zupy postne:
Ciepły post i głodówka – cz. 1
Ciepły post – cz. 2

Pamiętajcie, że każdą z podanych zup można jeść poza oczyszczaniami jako normalną potrawę, jeśli dodamy do niej tłuszcz: masło, oliwę z oliwek lub olej. Nie ma wtedy działania detoksykacyjnego, ale wciąż odciąża układ trawienny, odchudza. To doskonała propozycja na kolację. Natomiast zupa zjedzona dodatkowo ze śmietaną (np. czerwony barszcz) stanowi już pełnowartościowy, normalny posiłek obiadowy.

Wszystkiego dobrego!
Monika

CIEPŁY POST I GŁODÓWKA – CZ. 1

Witajcie! Jestem właśnie w trakcie oczyszczania organizmu poprzez post i głodówkę i chcę się z Wami podzielić jak to robię. To nie mój pierwszy raz, w życiu robiłam już wiele detoksów i krótkich głodówek, sprawdzając na sobie ich dobroczynne działanie. Ostatnie moje oczyszczania były oparte na postach propagowanych przez dr Ewę Dąbrowską, w większości, lub przynajmniej w połowie, złożone z surowych warzyw i niewielką ilością kwaskowych jabłek. Takie oczyszczanie powinno się robić chociaż raz w roku, najlepiej wiosną i/lub jesienią. Latem jedząc to, co daje natura, samoistnie się oczyszczamy w łagodny sposób. Ja swoje postne dania tworzę oczywiście według Pięciu Przemian, by nie zabrakło żadnego smaku.

Ten post jest inny niż propagowany przez panią Ewę, bo ciepły, oparty głównie na zupach. A to z uwagi na chłody jesienne. Tutaj zainspirowała mnie inna kobieta, pani Stefania Korżawska, znawczyni ziół i zdrowego odżywiania. To właśnie jej przepisy adoptuję do swego oczyszczania, ale kieruję się całkowitą prostotą i zasadami Pięciu Przemian.

Dziś jest 3. dzień mojego detoksu. Przed przystąpieniem do oczyszczania przez 2 dni nie jadłam już mięsa (choć i tak prawie go nie jem), ciężkiego nabiału (żółty ser), potraw smażonych i przetworzonych. I zaczęłam w czwartek. Przez pierwsze dwa dni postu żywiłam się tylko jedną zupą – postną marchwianką, pozwalając sobie na jedno surowe jabłko w ciągu dnia i garść kiszonej kapusty. Kwaśny smak wspaniale równoważy nadmiar smaku słodkiego i zapobiega mdłościom, a nawet wymiotom jako reakcji na monosmak i procesy oczyszczania. Źle czułam się tylko pierwszego dnia, przez kilka godzin lekko bolała mnie głowa – to normalna reakcja. Trzeba mieć wtedy czas na odpoczynek, na drzemkę. Funkcjonowałam tak przy dwójce dzieci w wieku szkolnym, więc da się 😉

postna marchwiankaPo tych dwóch dniach postanowiłam, że zrobię jeden dzień głodówki, ponieważ dzieci pojechały wczoraj wieczorem do babci i mogę zrobić dla siebie coś więcej. Głodowanie na początku wymaga spokoju, wolnego dnia i najlepiej samotności. Traktuję dzień bez jedzenia jako oddanie własnemu organizmowi pełni władzy, aby zadziały się w nim wszelkie potrzebne procesy uzdrawiające, nie zakłócone zwyczajową dostawą jedzenia. I właśnie dziś nic nie jem, pijąc wyłącznie wodę. Do południa byłam osłabiona, więc przespałam się godzinę, a potem wyszłam na spacer. Po powrocie zrobiłam sobie ciepłą kąpiel z solą gorzką (czyli siarczanem magnezu) – to dodało mi energii, ponieważ magnez, najważniejszy minerał, najlepiej wchłania się przez skórę. Po kąpieli wmasowałam w ciało oliwę z oliwek i zrobiłam porządny masaż swoim stopom, aby dowartościować receptory narządów, szczególnie nerek, bo od wczoraj czuję napięcie w odcinku lędźwiowym (to także jeden z objawów oczyszczania, rzadki u mnie). Po wykonaniu prostego ćwiczenia jogi zwanej „pług” (halasana) i po masażu poczułam się znacznie lepiej. To ćwiczenie polecam wszystkim, codziennie. Rozciąga i rozluźnia kręgosłup i nogi, sprzyja lepszemu ukrwieniu pleców. Masaż stóp robimy intuicyjnie, od palców do pięty, dłużej zatrzymując się na miejscach, które bolą.

Od jutra wracam do swojego ciepłego postu, do zupy marchewkowej, której nagotowałam zapobiegliwie od razu 4 litry i zamknęłam gorącą w litrowych słoikach, by nie straciła mocy. I tutaj chcę podać Wam przepis na postną zupę marchewkową według Pięciu Przemian. Pani Stefania Korżawska radzi po prostu ugotować i zmiksować marchew z wodą, bez żadnych przypraw, ja jednak dodałam po szczypcie pozostałych smaków, by zachować harmonię żywiołów. Możecie taką zupę jeść raz w tygodniu przez cały dzień, by odciążyć układ pokarmowy, możecie też – jak ja – zajadać ją przez 1-2 dni, potem ugotować następną. Albo od razu upichcić dwie i jeść na przemian. A kolejna zupa jaką planuję to czerwony barszcz postny, ale to w następnym wpisie.

POSTNA MARCHWIANKA

O – Na 2 litry wrzątku wrzuć szczyptę kozieradki i kurkumy,
Z – dodaj pokrojony w duże kawałki 1 kilogram zdrowej, słodkiej marchwi,
M – dodaj szczyptę pieprzu białego,
W – pół łyżeczki soli morskiej lub różowej himalajskiej.
Gotować 1 godzinę pod przykryciem, po czym zmiksować.
D – Na koniec dodać 1 łyżkę soku z cytryny, gotować jeszcze 5 minut, wyłączyć.

Zamierzam zrobić pełne 7 dni postu. Dodam, że to ostatni dzwonek na takie oczyszczania, ponieważ w połowie listopada zaczyna się pięcioprzemianowa zima, a ta poszczeniu dłuższemu nie sprzyja, choćby z uwagi na zimno.

W następnym wpisie kolejny przepis postny, porady i refleksje. Polecam Wam serdecznie książki obu pań: Dąbrowskiej i Korżawskiej, obydwu można też posłuchać i obejrzeć na YouTube. Kopalnia wiedzy i inspiracji!

Trzymajcie się ciepło 😉
Monika

ZDJĘCIA Z WARSZTATÓW GOTOWANIA :)

Było energetycznie, pysznie i kreatywnie – z dynią w roli głównej! Mnie i dwóm przemiłym kursantkom udało się wyczarować dania w iście jesiennych barwach, a dynia wystąpiła w wersji łagodnej, ostrej i wykwintnej. Takie to uniwersalne warzywko jest!

Na powitanie wypiłyśmy świeżo zrobiony w wyciskarce sok warzywny (burak, marchew, dynia, korzeń pietruszki, jarmuż, natka pietruszki) wzbogacony sokiem z cytryny. Kolor był winno-czerwony z zieloną pianką;)

kurs 2 kurs 3

Po czym kolejne godziny upływały nam pod znakiem posiłków wedle Pięciu Przemian, przeplatanych wykładami teoretycznymi. Na śniadanie była smakowita jajecznica z pomidorami, dymką i szczypiorem.

kurs 4 (2)

 

kurs 5

 

kurs 6

 

kurs 7

Następnie na bazie pozostałych z soku wytłoczyn marchewki, buraka, dyni i korzenia marchewki skonstruowałyśmy sałatkę, dodając do niej: jeszcze jedną marchew, kawałek dyni, białą rzodkiew, sól, jabłko, ocet jabłkowy i kurkumę.

kurs 8

Potem przyszedł czas na gwóźdź programu – pikantną zupę dyniową! Główny składnik, czyli dynię, otoczyły: czerwona papryka, marchew, korzeń pietruszki, por, czosnek, kawałek selera i cała armia przypraw;) Konsystencja była po zmiksowaniu idealnie kremowa. Przeciwwagą dla niej stały się chrupiące grzanki.

kurs 9

Nasza kulinarna podróż zakończona została deserem na bazie dyni, banana i kefiru. Zmiksowane składniki dały nam postać lekkiego kremu, który został lekko oprószony startą gorzką czekoladą i wzbogacony pokrojonymi figami.

kurs 10Nie tylko nikt nie narzekał, ale każdy miał ponoć niebo w gębie!;)

Gotuj ekonomicznie i zdrowo!

Czas jest cenny. Mój, Twój, Wasz.

Zachęcam więc do gotowania od razu dużych ilości zup, owsianek, gulaszów i innych potraw wg Pięciu Przemian. Zaoszczędzamy w ten sposób czas (dziś stoimy, gotujemy, mieszamy, doprawiamy, a przez 2-3 kolejne dni tylko odgrzewamy).

I kolejny istotny krok: wekujemy to, cośmy nawarzyli, czyli jeszcze gorącą potrawę wlewamy do słoików z dobrze dopasowaną zakrętką. Dzięki temu nie tracimy cennych właściwości oraz smaku. Przeciwnie, z mojego doświadczenia wynika, że taka zupa na drugi czy czwarty dzień jest jeszcze lepsza, bo wszystkie składniki zdążyły się już – jak lubię mawiać – dobrze zaprzyjaźnić ze sobą 😉

Po przestudzeniu szczelnie zamkniętych słoików, chowamy je do lodówki, gdzie mogą spokojnie stać tydzień-dwa, a nawet trzy. Niejedna zupa „zaskoczyła” mnie pozytywnie, gdy otworzyłam ją nawet i po miesiącu i nadal była smaczna! Warunkiem takiej miłej niespodzianki jest dobrze dobrana zakrętka oraz staranne jej zakręcenie. Jeśli chcemy sprawdzić, czy aby na pewno dobrze „złapało”, można taki słój jeden z drugim obrócić do góry dnem. Jeśli nic nie przecieka, to na 99% jest OK 😉

Oto moje dzisiejsze „dzieło”. Jakieś 5 litrów krupniku jęczmienno-jaglanego na indyku. Ku inspiracji!

ZUPA KREM Z DYNI

 

Witajcie!

Dostałam od Mamy cudnej urody zieloną dynię, hodowli mej rodzicielki i niewiele myśląc i używając składników, które to pod ręką miałam, zupę takową uczyniłam…! Wybaczcie, że nie pamiętam dokładnych ilości, nie zapisałam w porę, ale szło to mniej więcej tak:

Najpierw przekroiłam dynie na pół, po czym skroiłam na mniejsze kawałki, które obrałam ze skóry, wydrążyłam środek, a z niego wyłuskałam pestki, które następnie ususzyłam (polecam jako środek przeciwpasożytniczy!).

Kawałki dyni (Przemiana Ziemi) pokroiłam w kostkę i następnie obsmażyłam do zrumienienia na sporej ilości oleju z oliwą (Ziemia). Smażyłam w trzech partiach, odkładając do sporej miski.

O – Do wrzątku doprowadziłam 4 – 4,5 litra wody, dodałam ok. 1/3 łyżeczki kurkumy,
Z – pół łyżeczki kminku, obrałam i pokroiłam na grube części jedną wielką marchew (Ty możesz użyć 2 lub 3 średnich, jeśli chcesz mieć ładny kolor zupy) i 1 korzeń pietruszki (gdy zupa będzie miksowana, możesz kroić grubsze kawałki warzyw),
M – dodałam 3 ziarna ziela angielskiego rozbite w moździerzu, 1 cały liść laurowy (przed miksowaniem trzeba go wyciągnąć!), dodałam pokrojone 2 cebule, 10 całych ząbków czosnku, 1 pora (całą bialą część i kilka centymetrów zielonej), 1/3 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej, pół łyżeczki mielonego imbiru, pieprzu czarnego do smaku (sporo, bo lubię),
W – 2 łyżki soli morskiej,
D – pół łyżeczki suszonej natki pietruszki (akurat miałam tylko taką, ale lepsza jest świeża – wtedy daję więcej, co najmniej 1 łyżkę),
O – pół łyżeczki kozieradki,
Z – 5 średnich ziemniaków w dużych kawałkach.
I pozwoliłam składnikom zupy na dokładne zapoznanie się ze sobą, przykrywając garnek i zmniejszając gaz (jesienią i zimą gotujemy już pod przykryciem).

Po ok. 30 minutach:
Z – wrzuciłam podsmażoną uprzednio dynię, dodałam pół łyżeczki słodkiej papryki,
M – pół łyżeczki chilli,
W – po czym całość zmiksowałam, doprawiłam na słoność (po każdym dodaniu soli trzeba odczekać przynajmniej 5 minut, by odczuć smak),
D – doprawiłam sokiem z cytryny (ok. 3-4 łyżek) i kwasem buraczanym domowej roboty (ok. 1 łyżki – wychodzi nam wtedy piękny kolor!),
O – dodałam na koniec ciut kurkumy.

Taką zupę można podać z kwaśną śmietaną, dodać do niej malutkie grzanki z chleba lub jeść samą. Ja uwielbiam w każdej postaci!!!

Zupa dyniowa dobrze nas nawilża, poprawia przemianę materii, uspokaja, harmonizuje, syci, wzmacnia Przemianę Ziemi (żołądek, śledziona, trzustka), zaś w postaci zmiksowanej błyskawicznie zaopatruje nas w masę witamin i minerałów 🙂

Więcej jesiennych przepisów, wraz z opisem pory roku, jej specyfiki oraz z poradami, znajdziecie w tej książce:

369706-jesien-wedlug-pieciu-przemian_150Smacznego 😉

Energetyczny krupnik ryżowy

Proponuję dziś łagodniejszą wersję krupniku, którą wykonałam wczoraj: zamiast dosyć ciężkiej kaszy jęczmiennej, można z powodzeniem użyć białego ryżu. Obydwa rodzaje ziaren są w smaku ostrym, czyli w Metalu – działają więc osuszająco.
Ponieważ jednocześnie mamy porę Jesieni (już od połowy sierpnia), będącej w Przemianie Metalu, należy krupnik zrównoważyć sporą ilością nawilżającej Ziemi (smaku słodkiego). Zatem jako bazy użyjemy wołowiny lub cielęciny oraz sporo słodkich warzyw, a także cebulę, która przejdzie w smak słodki itd…
KRUPNIK RYŻOWY
 
O – Na około 4 litry wrzątku wrzuć pół łyżeczki tymianku,
Z – wołowinę lub cielęcinę z kością, płaską łyżeczkę kminku mielonego, 
M – ok. 7 łyżek ryżu, 1/3 łyżeczki imbiru mielonego, liść laurowy, 1 spore ziarno ziela angielskiego, 1/5 łyżeczki pieprzu Cayenne, 1/3 łyżeczkę curry,
W – 1 płaską łyżkę soli.
D – pół łyżeczki bazylii,
O – pół łyżeczki kurkumy.
Gotuj ok. 70 minut. 
Jesienią zaczynamy już wydłużać czas gotowania i przykrywać garnki podczas gotowania, aby łapać Yang.
 
Z – Dołóż 2-3 pokrojone marchewki, ziemniaków w kostkę wedle uznania (ja lubię gęste zupy, więc wkrawam ponad kilogram), 1 dużą, pokrojoną pietruszkę w korzeniu,
M – 2 spore, poszatkowane cebule, 5 ząbków czosnku w plasterkach lub wyciśniętych, kawałek pokrojonego pora,
W – spróbuj wywaru i w razie potrzeby dosól do smaku lub dodaj tylko symbolicznie.
Gotuj do miękkości warzyw.
 
D – Wrzuć garść pokrojonego koperku, soku z cytryny do smaku (koniecznie spróbuj podczas doprawiania!),
O – znów szczyptę kurkumy,
Z – pół łyżeczki masła.
 
Zupa ta jest doskonała zarówno na obiad, jak i na kolację 🙂
 
 

Barszcz ukraiński dla siostry

Na gorącą prośbę mej siostry zamieszczam dziś przepis zainspirowany książką Anny Ciesielskiej „Filozofia zdrowia”. Przerobiona po mojemu owa zupa, stała się chlubą mej kuchni pięcioprzemianowej, a o ochach i achach oraz radosnym mlaskaniu po spożyciu onej przez gości (w tym siostry właśnie) i domowników mogłabym długo pisać… 🙂
Zawsze wychodzi pyszna!

BARSZCZ UKRAIŃSKI

O – do 3-4 l wrzącej wody dodaj po pół łyżeczki tymianku i kozieradki,
Z – wołowinę lub cielęcinę z kością, łyżeczkę kminku mielonego, 2 duże lub 3 średnie starte buraki, 2 starte marchewki i 1 startą małą pietruszkę, ok. 0.5 kg pokrojonych w kostkę ziemniaków,
M – 2 duże drobno pokrojone cebule, 5 wyciśniętych średnich ząbków czosnku, płaską łyżeczkę imbiru, szczyptę pieprzu Cayenne lub chilli,
W – 1 łyżkę soli morskiej lub kamiennej, filiżankę białej fasoli
(wcześniej długo moczonej w zimnej wodzie, ostatecznie może być z puszki, ale dobrze opłukana na sitku),
D – szczyptę bazylii, 2 łyżki pokrojonej natki pietruszki.
Gotuj do miękkości warzyw.

D – Możesz potem zaprawić zupę mąką pszenną (2 łyżki) energicznie wymieszaną w zimnej wodzie (pół szklanki), ale nie jest to konieczne, dodaj 3 łyżki zakwasu buraczanego własnej roboty lub 2 łyżki soku z cytryny,
O – pełną łyżeczkę otartego majeranku i szczyptę kurkumy, w razie potrzeby dolej  wrzątku.
Na koniec można, ale nie trzeba, dodać już na talerzu trochę słodkiej śmietany.

Zupa ma naturę neutralną, więc nadaje się do jedzenia przez większość dni w roku. Przy czym im chłodniej, tym pikantniej ją doprawiamy!

 

Śniadaniowo-owsiankowo

Śniadanie to podstawa – to wie każdy.
Pytanie: czy każdy tą wiedzę stosuje? 🙂
Wieeeem, rano nie ma czasu, rano się spieszymy do pracy, z dzieckiem do przedszkola/szkoły, z psem na spacer, etc. Zdarza się też, że rano nie mamy apetytu.
Po co mi w ogóle jakieś śniadanie?! – warkną nawet niektórzy.

Otóż, moi mili, tak nas Natura wyposażyła, że rano żołądek ma swoje maximum energetyczne, a konkretnie między godziną 7.00 a 9.00 i w tymże przedziale czasowym należy go uczciwie i solidnie wypełnić (w przeciwieństwie do pory między 19 a 21.00, kiedy to przypada jego minimum…).

A zatem wypełnić, lecz nie byle czym!
Zalecam, by po przebudzeniu wypić ciepłą przegotowaną wodę z cytryną – to alkalizuje nasz ustrój. Potem możemy ugotować kawę z przyprawami: naturalną lub zbożową. Po kawie (przepis TU), którą z miodem i ze smakiem pijemy, najlepiej zjeść coś ciepłego. W ten sposób rozgrzewamy ciało, przydajemy sobie energii i fantastycznie pobudzamy przemianę materii.

Do potraw śniadaniowych przez żołądek lubianych należą:
jajka, grzanki, pasztety i wędliny na ciepło, itd. Lecz królową śniadań, jak dotąd, jest dla mnie (i moich dzieci) poczciwa owsianka! Gotuję ją bez mleka, które to – wbrew powszechnej opinii – wcale nie jest takie zdrowe…

Owsiankę można ugotować z samego rana, ale uprzedzam, że cały proces łącznie z podgrzaniem wody trwa prawie godzinę. Lepiej więc, jeśli wasze poranki są zabiegane (bądź trudne…), przyrządzić ją dzień wcześniej i wpakować gorącą do słoika/słoików.

Zatem do rzeczy!

OWSIANKA  ŚNIADANIOWA – przepis podstawowy

O – na 2 litry gotującego wrzątku wsyp 1/3 łyżeczki kurkumy
Z – pół łyżeczki masła, pół łyżeczki cynamonu,
M – 12 łyżek stołowych płatków owsianych*, pół łyżeczki mielonego kardamonu, 1/3 łyżeczki mielonego imbiru,
W – 1 łyżeczkę soli morskiej lub kamiennej, ewentualnie ciut więcej różowej soli himalajskiej,

Mieszaj owsiankę pilnując, by nie przywarła do dna (genialne są garnki emaliowane z ciemnym wnętrzem), zmniejsz ogień, chwilę bacząc, by nie wykipiała.
Gotuj 20-30 minut pod częściowym przykryciem. Mieszaj. Im dłużej gotujemy płatki owsiane, tym są łatwiej strawne.

Następnie zmiksuj blenderem (niekoniecznie). Gotuj dalej.
D – teraz dodaj 1 łyżkę soku z cytryny, zamieszaj i znów spróbuj – masz wyczuć delikatny posmak kwaśnego, jeśli nie czujesz – dodaj jeszcze parę kropel (uważaj na pestki),
O – dodaj jeszcze małą szczyptę kurkumy.

Zestaw z ognia, odczekaj 5 minut, trochę mieszając, by nie zrobił się „kożuch”, po czym
Z – dodaj miodu (1-2 łyżki, wedle potrzeb) i mieszaj jeszcze chwilę, by się rozpuścił.

Taką owsiankę można łatwo modyfikować, dodając więcej zbóż, jeśli nie chcemy miksować, np. więcej samych płatków, kaszkę kukurydzianą, kaszę jaglaną, ja dodaję często cebulę (1 sztuka na 5-6 litrów) – wcale nie czuć po zmiksowaniu, a wspaniale działa to na trawienie zbóż i podnosi wartość całości.

Jest jeszcze jeden wariant: do zmiksowanej i gotowej owsianki można dodawać już na talerzu różne dodatki: migdały, pestki słonecznika, dyni, suszone owoce, świeże owoce itd.

Smacznego, a przede wszystkim na zdrowie!

Dodam jeszcze, że taka owsianka jest wspaniała przy złym samopoczuciu, przeziębieniu, w okresach rekonwalescencji – wtedy można ją zjadać nawet 2-3 razy dziennie, przy czym delikatnie zwiększamy ilość imbiru.
W swoim ebooku podaję przepis na owsiankę z użyciem kaszki kukurydzianej – to  wersja lepsza dla małych dzieci. Ale poza tym wyjątkiem potrawa ta jest dosłownie dla wszystkich: wiek, stan zdrowia i stan majątkowy nie grają roli! :)))

        ______________________

*polecam płatki górskie ze Stoisławia – mają niewiele łusek, są pyszne i przydają owsiance dobrej konsystencji.