Archiwa tagu: według

LEPSZE NAWYKI ŻYWIENIOWE – DZIEŃ 5.

Zadanie na dziś: UGOTUJ KAWĘ WG PIĘCIU PRZEMIAN !
I co Ty na to?
Spokojnie, nawet jeśli od kofeiny uciekasz na bezpieczną odległość, będziesz zadowolona/-y.

Zaraz podam przepis na gotowaną kawę  Ulubioną kawę mego Męża, Siostry, Przyjaciół oraz wielu Warsztatowiczów, których skutecznie nią zaraziłam

Ugotowana kawa kofeinowa ma tę przewagę nad zalewaną wrzątkiem, że działa subtelniej, nie ma po niej palpitacji serca, wzmacnia i rozgrzewa, dobrze tolerują ją nawet osoby z refluksem, które do tej pory piły tradycyjną, mocną kawę. Kilku osobom taka zmiana bardzo pomogła zdrowotnie. Jednak nadmiar kawy będzie wysuszał (jak wszystkiego co intensywnie gorzkie), pij nie więcej niż 2-3 szklanki kawy dziennie.

Używam do niej przypraw korzennych i innych, które tworzą obieg Pięciu Przemian, co wzmacnia harmonizujące działanie.

I teraz do Ciebie należy wybór, czy ugotujesz kawę:
☕️ naturalną mieloną (polecam świeżo zmieloną z ziaren dobrej jakości),
☕️ mieloną bezkofeinową,
☕️ zbożową (moje Dzieci uwielbiają, ugotuj też swoim!).


PRZEPIS NA KAWĘ GOTOWANĄ WG PIĘCIU PRZEMIAN:

➡️ Ogień – Wlej do niedużego garnka lub rondla 1 szklankę lub 1 kubek wody, zagotuj do wrzątku, zmniejsz ogień do minimum i wsyp 1-2 łyżeczki kawy mielonej lub zbożowej,
➡️ Ziemia – dodaj szczyptę cynamonu,
➡️ Metal -szczyptę mielonego imbiru, opcjonalnie 1 goździk lub kardamon,
➡️ Woda – maleńką szczyptę soli naturalnej,
➡️ Drzewo – kilka kropel soku z cytryny,
➡️ Ogień – opcjonalnie trochę kakao lub karobu, jeśli chcesz poeksperymentować  ale możesz zakończyć na Przemianie Drzewa, bo wszystkie smaki już są

Gotuj 1-2 minuty na małym ogniu. Przecedź przez sitko.
Można słodzić miodem, można dodać mleko, zrób jak chcesz i ciesz się lepszą wersją kawy

Dobrego dnia!
Monika

❤️ 🧡 💛 💚 💙 💜 🖤

Więcej o smakach, teorii i praktyce Pięciu Przemian znajdziesz w moich książkach:
http://daksa.pl/
ebookach:
https://escapemagazine.pl

OWSIANKA Z AMARANTUSEM I BAKALIAMI

Tak wyglądało moje dzisiejsze śniadanie 🙂

Amarantus w połączeniu z owsem to bomba białka roślinnego, witamin i ciepła. I pasują do siebie smakowo. Choć ja akurat wolę, gdy amarantusa jest mniej, ale Ty możesz zastosować dowolne proporcje, inspirując się poniższym przepisem. A moje gotowanie wyglądało tak:

OWSIANKA Z AMARANTUSEM, RODZYNKAMI, ŻURAWINĄ I ORZECHAMI

Najpierw zalałam zimną wodą garść rodzynek i garść żurawiny suszonej, w osobnych miseczkach, ponieważ to różne smaki (przemiany). Moczyły się ok. pół godziny.

M – 2/3 szklanki płatków owsianych wsypałam do 2-litrowego garnka,
W – zalałam 3,5 szklankami zimnej wody, dodałam pół łyżeczki różowej soli kłodawskiej,
D – parę kropel soku z cytryny,
O – 2 pełne łyżki amarantusa.
Postawiłam na gazie, doprowadzając do zagotowania na minimalnym ogniu. Gotowało się bez przykrycia (mamy wiosnę, więc energia idzie w górę i nie przeszkadzamy jej) ok. 15 minut,
Z – dodałam 1 łyżkę oleju kokosowego nierafinowanego i odcedzone na sitku rodzynki, pół łyżeczki cynamonu cejlońskiego,
M – pół łyżeczki imbiru mielonego, chilli na ostrzu noża,
W – szczyptę soli,
D – namoczoną żurawinę.
Zostawiłam do dalszego gotowania przez ok. 15 minut, ale mieszając, by nie przywarło, po czym dodałam 1 łyżkę soku z cytryny (można zamiennie dać sok z pomarańczy lub limonki),
O – jeśli potrzeba – dodaj tu wrzątku, ja dodałam tylko odrobinkę kurkumy, żeby zakończyć w Ogniu.

Już na talerzu:
O – posypałam czarnym sezamem
Z – i dodałam 3 świeżo obrane orzechy włoskie.

Było przepyszne, Tobie też życzę SMACZNEGO! 😉

Informacyjnie – dla tych, którzy nie wiedzą, co znaczą duże litery w przepisie:

M – Przemiana Metalu – smak ostry
W – Przemiana Wody – smak słony
D – Przemiana Drzewa – smak kwaśny
O – Przemiana Ognia – smak gorzki
Z – Przemiana Ziemi – smak słodki i neutralny

Gotuj, napisz komentarz, udostępnij!
Monika 🙂

ZAKWAS BURACZANY WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN

Mój zakwas buraczany dziś od nowa nastawiony  Kiedyś robiłam go dwa razy w roku na czas postu, czyli oczyszczania organizmu poprzez maksymalne alkalizowanie, w czym zakwas ten mocno pomagał. To się zmieniło i zakwas nastawiamy z Mężem stale, jak tylko nam się kończy „działka”. No nie ma lepszego uzależnienia 😀 

A robię go tak:

Najpierw zagotowuję 4 litry wody, schładzam i dodaję 4 płaskie łyżki soli kamiennej.

Z – 2 kg buraków obieram i krajam w plastry, wrzucam do kamiennego garnka (mój jest mniej więcej 5-litrowy), dodaję 1 łyżeczkę całego kminku,
M – 6 pokrojonych w plastry ząbków czosnku, 6-8 ziaren ziela angielskiego, 4-5 liści laurowych, 3-4 ziarenka czarnego pieprzu,
W – chłodną wodę z solą,
D – 6 łyżek wody z ogórków kiszonych,
O – szczyptę kurkumy.

Lekko mieszam, przykrywam dużym talerzem, odstawiam w ciemne miejsce.

Przez kolejne 3 dni zbieram nieczystości z powierzchni tworzącego się zakwasu. 4 dnia powinien być już gotowy. Czasem trzeba czekać 5 dni.

Zlewam zakwas do czystych słoików i piję na zdrowie codziennie po filiżance

Zakwas reguluje pracę przewodu pokarmowego, odżywia i oczyszcza krew, wzmacnia odporność, doskonale gasi pragnienie w gorące dni, dodany do czerwonego barszczu, ogromnie podnosi jego walory smakowe. Słowem: samo dobro 

 

WIOSNA I DETOKS

Wiosenne dzińdybry, gdyż wiosna już jest! 😉

Wedle kalendarza Pięciu Przemian zaczęła się ok. 13 lutego i potrwa do ok. 26 kwietnia. Tak, za oknem zimno i czasem śnieg, ale powietrze już inne, klucz ptaków co rusz przecina niebo, a nasze organizmy… jakieś takie zmęczone lub zbytnio pobudzone, pojawia się też częste rozdrażnienie, długie i męczące sny. To wątroba daje o sobie znać, jeśli jest słabo zregenerowana.

Wiosna odpowiada szczytowej aktywności wątroby i pęcherzyka żółciowego oraz ścięgnom oczom. Odpowiada im kolor zielony pochodzący z Natury, który koi zmęczony wzrok, dłuższe spacery uelastyczniają ciało, łagodzą bliską wątrobie emocję – złość, a zielone części roślin spożywane w potrawach lub pite w postaci koktajli, odżywiają umysł i wyżej wymienione organy.

Ponieważ zimą jedliśmy dużo potraw o naturze wilgotnej i Yang (np. gęste zupy, rosoły, mięso, smażone na tłuszczu produkty itd.), które miały za zadanie nas rozgrzać i odżywić, wiosną należy się tego nadmiaru gorącej wilgoci pozbyć, aby latem nam ona nie zaszkodziła (nadmierne pocenie się, problemy z krążeniem, puchnięcie, udar słoneczny).

W tym celu polecam zastosowanie 2-tygodniowego oczyszczania. Rodzajów postu jest niemało i można coś dla siebie wybrać. Są dostępne artykuły i książki. Opiszę Wam jak ja przeprowadzam swój.

DZIEŃ 1 i 2: DIETA JAGLANO-WARZYWNO-OWOCOWA.

Jest to wprowadzenie, wstęp do właściwego postu warzywno-owocowego, który trwa 10 dni. Głównym posiłkiem jest zupa jaglana. Można spożywać tylko ją lub też dodać inne potrawy wg własnych potrzeb.
Zalecana ilość posiłków: 3.
Możliwe przekąski: 1-2 pomiędzy posiłkami.
Kolacja najpóźniej o 19:30. Im wcześniejsza kolacja, tym lepsza później odnowa narządów Przemiany Drzewa: pęcherzyka żółciowego (23:00-1:00) i wątroby (1:00-3:00), które sprawnie regenerują się tylko w pozycji leżącej.

Produkty dozwolone w 1 i 2 dzień:

Warzywa: bakłażany, botwina, brokuły, brukselka, buraki, cebula, cukinia, cykoria, dynia, fenkuł, jarmuż, kabaczek, kalafior, kalarepa, kapusta (wszystkie rodzaje), karczoch, kiszonki naturalne (kapusta, ogórki, buraki), marchew, papryka, patison, pietruszka, pomidor, por, rzepa, rzodkiew, rzodkiewka, sałata (wszystkie rodzaje), seler, szczaw, szparagi, szpinak, ziemniaki (kilka sztuk do zupy).

Owoce: arbuz, awokado, borówki, cytryna, granat, grapefruit, gruszka, kiwi, jabłko, jagody, jeżyna, limonka, maliny, mandarynki, melon, nektarynka, pomelo, pomarańcze, porzeczki (wszystkie rodzaje), rabarbar, śliwki, truskawki, winogrona, wiśnie, żurawina świeża.

Zboża: kasza jaglana.

Pozostałe: woda, zioła, ocet jabłkowy, naturalny przecier pomidorowy, masło, oliwa lub olej lniany (dodawane do zup i duszonek, nie do smażenia), świeże soki, zioła jako przyprawy, zakwas buraczany, kiełki nasion i zbóż.

Na zdjęciu: smakowity krupnik postny jaglany wg Pięciu Przemian.

 

 

 

 

 

 

 

 

DNI 3-12: DIETA WARZYWNO-OWOCOWA

To już post właściwy. Spożywamy wyłącznie niskocukrowe, niskoskrobiowe i niskobiałkowe warzywa i owoce, zatem do wyboru mamy mniej produktów. Nie używamy już żadnych tłuszczów. Przechodzimy w ten sposób na odżywianie wewnętrzne, ciało zaczyna docierać do własnych złogów i usuwać je – stąd pogorszenie samopoczucia przez jakiś czas. Więcej o tym znajdziecie w książkach i artykułach dr Ewy Dąbrowskiej.
Polecam także książkę „Alkaliczny detoks” Beaty Sokołowskiej, z której wiedzy i doświadczenia także korzystam.
Zalecenia te same co wcześniej.

Produkty dozwolone:

Warzywa: bakłażany, botwina, brokuły, brukselka, buraki, cebula, cukinia, cykoria, dynia, fenkuł, jarmuż, kabaczek, kalafior, kalarepa, kapusta (wszystkie rodzaje), karczoch, kiszonki naturalne, marchew, papryka, patison, pietruszka, pomidor, por, rzepa, rzodkiew, rzodkiewka, sałata (wszystkie rodzaje), seler, szczaw, szparagi, szpinak (czyli to samo, ale już bez ziemniaków).

Owoce: cytryna, granat, grapefruit, kiwi, jagody, jabłko (1-2 dziennie maksymalnie), jeżyna, limonka, maliny, pomelo, porzeczki (wszystkie rodzaje), rabarbar, wiśnie, żurawina świeża.

Pozostałe: woda, świeże soki, zioła, ocet jabłkowy, naturalny przecier pomidorowy, zioła jako przyprawy, zakwas buraczany.

 

DNI 13-14: DIETA WARZYWNO-OWOCOWO-JAGLANA

Wychodzenie z detoksu.
Patrz: dzień 1 i 2.

 

POZOSTAŁE INFORMACJE

Przez cały okres trwania postu zwracam szczególną uwagę na nawodnienie. Zaczynam dzień od 4 szklanek (stosuję to także na co dzień), do których zainspirowała mnie Pepsi Eliot:

1: do szklanki ciepłej, przegotowanej wody dodaję szczyptę soli naturalnej, soku z cytryny, 1/4 łyżeczki kurkumy i szczyptę pieprzu czarnego plus 3-4 krople wody utlenionej.

2: do ciepłej wody dodaję płaską łyżeczkę chlorku magnezu, do tego sok z cytryny.

3: do ciepłej wody dodaję 1-2 łyżeczki naturalnego octu jabłkowego i szczyptę kwasu askorbinowego.

4: do ciepłej wody dodaję 1 łyżeczkę zielonego miksu sproszkowanej: chlorelli, spiruliny, trawy jęczmiennej i herbaty matcha.

Ponadto: codziennie trzeba jeść kiszonki i popijać zakwas z buraków, własnoręcznie zrobiony. Dobrze też zjeść 1 ząbek surowy ząbek czosnku lub startego chrzanu. To ma za zadanie przepędzić pasożyty.

Wskazana jest codzienna dawka ruchu. Polecam spacery, jogę, tai chi, ryty tybetańskie, jazdę na rowerze i inne aktywności – na miarę Waszych możliwości i samopoczucia.

80% tego co spożywam jest ciepłe, wszystko przygotowuję wg Pięciu Przemian. Uwaga: im cieplej, im bliżej lata, tym więcej wprowadzam surowych produktów. Zasada jest prosta: im jest się bardziej wychłodzonym, skłonnym do marznięcia, tym więcej gotowanego należy spożywać. Osoby bardziej rozgrzane o konstytucji mocnej i Yang mogą sobie pozwolić na więcej odświeżającej surowizny. Najbardziej zalecane miesiące do takiego detoksu to marzec, kwiecień i maj. Natomiast w lutym zalecam 1 lub 2 tygodnie oczyszczania z kaszą jaglaną. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach.

Ścisłego detoksu warzywno-owocowego nie mogą przeprowadzać kobiety w ciąży, dzieci i osoby młode (do ok. 16 roku życia), osoby w złym stanie psychicznym, w depresji oraz chorzy na wyniszczające nowotwory w końcowym stadium. Natomiast detoks z kaszą jaglaną może przeprowadzić każdy.

Mam nadzieję, że zebrane informacje pomogą Wam zdobyć się na wysiłek i zrobić krok ku odnowie 😉

Więcej na temat wiosny i przepisy na tę porę roku oraz kilka receptur detoksowych (w tym na krupnik jaglany) znajdziecie w mojej książce „Wiosna według Pięciu Przemian. Przepisy wegetariańskie”

a także w ebooku o tej samej treści.

Bywajcie! 😉

ZIMOWO I WEGE – DRUGIE WYDANIE KSIĄŻKI

Hej ho!

Wczoraj wieczorem dostałam z wydawnictwa wieść radosną, że oto już nareszcie tadaam! wyszło w druku drugie wydanie „Zimy według Pięciu Przemian. Przepisy wegetariańskie” 😉

Do tej pory dostępny był tylko ebook zawierający 50 przepisów, natomiast nowa wersja to 100 receptur. Poza nimi publikacja zawiera opisy: pory roku, przemiany i klimatu (zima, Przemiana Wody, zimno), narządów (nerki, pęcherz moczowy), emocji (strach/odwaga) i odpowiedniego w tym czasie pożywienia. A na końcu – jak zawsze – tabele smaków i natury produktów.

Wersja klasyczna (na papierze) dostępna jest tu:


(+ wersja elektroniczna gratis, przesyłka gratis)

 

Wersja elektroniczna (ebook w pliku pdf) tu:

 

SPIS TREŚCI

Wstęp
Zima – wielkie Yin
Rola nerek i pęcherza moczowego
Odżywianie Zimą
Gotowanie według Pięciu Przemian

ZUPY (18)

  • Owsianka śniadaniowa z żytem
  • Owsianka z gryką i migdałami
  • Owsianka z kaszą jaglaną i orzechami
  • Owsianko-jaglanka z morelami
  • Prażona jaglanka z jabłkiem i ziarnami
  • Zupa z suszonych śliwek i orzechów
  • Zupa dyniowa z ryżem
  • Zupa jarzynowo-pomidorowa
  • Zupa owsiano-porowa
  • Zupa fasolowa na ostro
  • Zupa krem z buraków
  • Zupa z ciecierzycy
  • Zupa z kaszą jaglaną i papryką
  • Grochówka
  • Zupa kapuściana
  • Zupa cebulowa
  • Zupa czosnkowa
  • Zupa grzybowa krem

DANIA CIEPŁE (33)

  • Kasza jaglana – przepis podstawowy
  • Kasza gryczana – przepis podstawowy
  • Kasza gryczana z cebulą i pieczarkami
  • Polenta
  • Mamałyga
  • Duszonka z cukinią i jarmużem
  • Dynia duszona z orzechami
  • Aromatyczne warzywa z piekarnika
  • Gulasz jarzynowo-fasolowy
  • Kapusta zasmażana
  • Kapusta z grochem
  • Makaron w sosie pieczarkowym
  • Bliny gryczane
  • Placuszki jaglane
  • Placki ziemniaczano-marchewkowe
  • Placki z dynią
  • Pyzy ziemniaczane
  • Knedle z grzybami
  • Kotlety z grochu
  • Kopytka z parmezanem
  • Naleśniki z kapustą
  • Pierogi z soczewicą
  • Tarta dyniowa
  • Tarta porowa
  • Pizza
  • Frytki z dyni i cukinii
  • Zapiekanki z cebulą i czosnkiem
  • Kuskus z rodzynkami
  • Ryż korzenny na słodko
  • Chipsy ziemniaczane
  • Karp panierowany
  • Łosoś w cebuli

SAŁATKI (6)

  • Sałatka z czarną rzepą i bakaliami
  • Sałatka cukiniowa ze słonecznikiem
  • Sałatka ziemniaczana
  • Sałatka marchewkowo-porowa
  • Sałatka jajeczna z porem i orzechami
  • Sałatka z kapusty i moreli

SOSY (5)

  • Sos jogurtowo-czosnkowy
  • Sos miodowo-czosnkowy
  • Sos miodowo-balsamiczny
  • Sos czosnkowo-pieczarkowy
  • Sos cebulowo-porowy

WYPIEKI (4)

  • Żytni zakwas
  • Chleb ziemniaczano-gryczano-ryżowy
  • Bułki pszenno-gryczano-kukurydziane
  • Precle pszenno-żytnie z makiem i orzechami

PASTY, FARSZE, SMAROWIDŁA (8)

  • Zielony twarożek z czosnkiem
  • Pasta fasolowa z pieczarkami
  • Farsz paprykowo-grzybowy
  • Pasztet z soczewicy i marchewki
  • Pasztet z cukinią
  • Pasta z kalafiora i orzechów włoskich
  • Orzechowe smarowidło
  • Pasta z wędzoną rybą

DODATKI (2)

  • Ketchup śliwkowy
  • Masło klarowane

PRZETWORY Z OWOCÓW I WARZYW (6)

  • Dżem gruszkowy
  • Powidła śliwkowe
  • Mus z jabłek
  • Przecier dyniowo-jabłkowy
  • Ogórki kiszone
  • Dynia z żurawiną

SŁODKOŚCI (6)

  • Ciasto dyniowe z pestkami
  • Korzenne kulki
  • Blok czekoladowo-orzechowy
  • Ciasto z jabłkami
  • Chałwa
  • Torcik makrobiotyczny

NAPOJE (12)

  • Oczyszczający napój poranny
  • Imbirówka cytrynowa z miodem
  • Makrobiotyczny napój z ryżu
  • Napar z liści orzecha włoskiego
  • Herbatka z jeżówką na odporność
  • Herbatka przy przeziębieniu
  • Rozgrzewająca herbata z fiołkiem
  • Pikantny kompot z jabłek
  • Kompot z gruszek
  • Kawa gotowana z kminkiem
  • Grzany miód pitny
  • Nalewka czosnkowa

TABELKI SMAKÓW I NATURY

 

FAWORKI PSZENNO-ŻYTNIE

Witajcie w nowym roku!

Mamy karnawał i pragnę przedstawić Wam coś, co jest pyszne, co robię bardzo rzadko, czego nie ośmielam się na razie zbytnio modyfikować, ponieważ to sprawdzona od lat receptura w mojej rodzinie.

Czas na faworki, chrustem zwane!

Poniższy przepis pochodzi z mojej książki „Kuchnia polska według Pięciu Przemian”, przy czym tym razem dodałam mąkę żytnią w małej ilości, co ani trochę nie zmieniło smaku chrustu, a właśnie o to mi chodziło 😉 Jeśli już robić coś tradycyjnego, co zna się dobrze z lat dzieciństwa, to właśnie dla smaku.

A zatem do dzieła!

FAWORKI PSZENNO-ŻYTNIE

26063532_531970033853279_5064862842373206454_o

Ciasto:
D – Na stolnicę wysyp 400 g mąki pszennej dobrej jakości (ja dałam białą, Szymanowską),
O – 100 g żytniej razowej mąki, 1/4 łyżeczki kurkumy,
Z – 6 żółtek, 1 całe jajko, 30 g miękkiego masła,
M – 1/4 łyżeczki imbiru, 1 łyżkę spirytusu,
W – szczyptę soli,
D – 3 łyżki dobrej śmietany bez zagęstników.

Tłuszcz do smażenia: 2 opakowania smalcu wieprzowego.

Wyrabiaj ciasto ręcznie, przez ok.15 minut, od uzyskania elastycznej, odstającej od ręki masy. To niełatwe, ale tak nakazuje tradycja. Wyrabia się bez podsypywania mąką, ponieważ z jej użyciem faworki się potem palą na patelni, a tłuszcz malowniczo pryska na boki, a tego przecież nie chcemy. Jeśli masa mimo wszystko nie chce się kleić, możesz dodać odrobinę masła, śmietany lub białka. Po wyrobieniu schowaj masę do woreczka i do lodówki na około 30 minut.

Następnie wykrój z masy ćwiartkę, a resztę schowaj. Z kawałka rozwałkuj jak najcieńszy placek, kilka razy zmieniając stronę. Pokrój całość na podłużne, ale niezbyt długie prostokąty o szerokości ok. 2,5 cm, z 3-4 centymetrowymi nacięciami pośrodku. Przez te nacięcia wywiń każdy faworek i kładź obok siebie na czystej ściereczce (na całą masę przydadzą się ze 4 ścierki kuchenne).

Tak samo uczyń z kolejną ćwiartką ciasta, czekającego w lodówce 😉

Rozpuść na patelni pierwszą kostkę smalcu, rozgrzej i wkładaj po kilka faworków. Smaż z obu stron na ciemno-złocisty kolor. Układaj warstwami na dużym talerzu, wyłożonym ręcznikiem papierowym. Po usmażeniu połowy faworków, rozpuść drugą paczkę smalcu.  Po wysmażeniu całości i przestygnięciu, posyp lekko każdą warstwę faworków cukrem pudrem (ja lubię wymieszać z cynamonem) lub stewią w pudrze. Choć przyznam, że wytrawne faworki bez posypki smakują mi chyba najbardziej 😉

Jeśli ktoś z Was woli przepis wyłącznie pszennomączny, to znajdziecie go w mojej książce „Kuchnia polska według Pięciu Przemian”

Smacznegooo!!

Uwagi dietetyczne:
Nie jedz faworków zbyt późno, po 17:00 trawienie ulega znacznemu pogorszeniu. Zatem osoby mające problem z wątrobą i/lub żołądkiem, muszą uważać, by nie pałaszować ich wieczorem (wątroba ma swoje maksimum od 1 do 3:00 w nocy, a lubi ona wtedy regenerować się, a nie przerabiać tłuste i ciężkostrawne frykasy, natomiast żołądek ma swoje minimum już od 19, ma więc wtedy najsłabszą wydolność).
Osoby zaśluzowane mogą zjeść kilka sztuk, dodatkowo zalecam delikatne posypanie mielonym imbirem, aby rozproszyć gromadzenie wilgoci.

DOJO, CZYLI PIĄTA PORA ROKU

Kolejna pora roku się skończyła i oto znów mamy DOJO (czytamy: dodżo).

Ta tajemnicza nazwa oznacza w filozofii Pięciu Przemian piątą porę roku, porę roku przechodnią pomiędzy czterema podstawowymi. Trwa ona każdorazowo 18 dni, co przy pomnożeniu przez 4 daje taką samą ilość czasu jak reszta pór.

Dla lepszego zrozumienia i wyobrażenia podaję Wam umowne daty kolejnych dojo z pozostałymi porami roku:

DOJO WIOSENNE (przedwiośnie) – 26 stycznia – 12 lutego
WIOSNA
DOJO LETNIE – 26 kwietnia – 13 maja
LATO
DOJO JESIENNE (późne lato) – 26 lipca – 12 sierpnia
JESIEŃ
DOJO ZIMOWE – 26 października – 12 listopada
ZIMA

Klimatem charakterystycznym dla tej pory roku jest WILGOĆ (Yin), co oznacza, że kontakt z większą ilością wilgoci może nam w tym czasie zaszkodzić bardziej, niż w innych porach roku. Obecna jest ona szczególnie w produktach mlecznych i zawierających biały cukier i właśnie ich powinniśmy się w czasie dojo wystrzegać. Ponieważ wzrasta wówczas ochota na słodycze, zalecam bakalie, kasze, zupy, owoce na ciepło (gotowanie – kompoty, blanszowanie, smażenie, pieczenie) i oczywiście w formie zdrowych łakoci, ale nadal z umiarem, ponieważ nadmiar nawet naturalnej słodyczy także tworzy nadmierną wilgoć, czyli ŚLUZ.

Narządy mające swoje maksimum to: ŚLEDZIONA, TRZUSTKA, ŻOŁĄDEK. Dlatego ważne, by w tym czasie jeść większość gotowanych, ciepłych rzeczy, dobrze doprawionych pięcioma smakami, szczególnie osuszającymi, jak gorzki i ostry. Ciepło (Yang) wzmacnia śledzionę i ułatwia prace trawienne żołądka.

Dojo to PRZEMIANA ZIEMI – symbol Matki Ziemi, a także matki biologicznej, która nas karmi. Dla mnie ta pora roku to także symbol Domu, do którego wraca się po kolejnej podróży (porze roku). To harmonia, spokój, odprężenie. To czas dobry na naprawianie więzi międzyludzkich, na szczególne zatroszczenie się o siebie i bliskich.

Więcej na temat dojo w moim ebooku, w którym oprócz garści porad, znajdziecie przepisy na tę porę roku:

369720-dojo-wedlug-pieciu-przemian_150

Pokój (i kuchnia) z Wami 😉

CHLEB NA ZAKWASIE WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN

Witajcie 😉

Dziś rano upiekłam dwa chleby na zakwasie i chcę podzielić się konkretnym przepisem na to co widoczne na załączonym obrazku.

Żeby zrobić zdrowy, lekkostrawny chleb, musimy mieć żytni zakwas. Wyhodowanie go zajmie Wam ok. 5 dni. Nie będę powielać treści z Internetu, mogę polecić naprawdę dobrą instrukcję, jak ów zakwas zrobić, którą znalazłam TU.

A jeśli macie już zakwas, to do dzieła! To co widzicie na zdjęciu, zostało zrobione z 1,2 kg mąki w dwóch brytfankach o następujących długościach: 35 i 26 cm (szerokość standardowa). Jeśli macie dwie mniejsze, to zróbcie dwa małe chlebki. Można też zrobić jeden mały z połowy porcji. A na upartego całość zmieściłaby się do dużej brytfanki i miałabym po prostu jeden bardzo wysoki chleb. Ty zrób jak Ci wygodnie, możesz nawet użyć okrągłej formy. Kombinuj 😉

A ja swój chleb zrobiłam tak:

CHLEB RAZOWY ŻYTNIO-PSZENNY NA ZAKWASIE
WG PIĘCIU PRZEMIAN

Początek akcji rozpoczęłam w sobotni wieczór.

D – Do dużej miski wsypałam 400 g razowej mąki pszennej,
O – 800 g mąki razowej żytniej, dodałam 1/3 łyżeczkę kurkumy,
Z – 1/4 łyżeczki kminku mielonego,
M – 1/5 łyżeczki mielonej czarnuszki,
W – dodałam 1 pełną łyżkę kamiennej soli kłodawskiej, dolałam powoli 90-1000 ml ciepłej wody, już mieszając trochę całość,
D – od razu na to 180-190 ml zakwasu i rozrabiałam składniki dłonią na jednolitą masę.

Masę włożyłam do foremek wyłożonych papierem do pieczenia (wysmarowanym uprzednio oliwą z oliwek), umyłam ręce (kilka razy bez umycia się nie obejdzie), wilgotną dłonią wyrównałam wierzch i schowałam do piekarnika na noc, by chleby wyrosły (muszą rosnąć min. 7-8 godzin). Jeśli chcesz, możesz oczywiście chleb posypać dowolnymi ziarnami: słonecznikiem, pestkami dyni, czarnuszka, czarnym sezamem itd.

Nazajutrz rano rozgrzałam piekarnik do 180 st. C. Chleby piekłam przez 50 minut. Od razu po upieczeniu wyjęłam i ściągnęłam papier, zawinęłam w ściereczki bawełniane i schowałam do reklamówek, żeby woda odparowała, a skórka zmiękła.

Taki chleb nie obciąża systemu trawiennego, bo dzięki obecności naturalnie sfermentowanego zakwasu oraz znacznej przewadze żyta nad pszenicą, sprzyja prawidłowej przemianie materii. I nie muszę dodawać, że i z samym masłem jest boski… 😉

ZIMA WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN

Jest już zima. Oczywiście ta pięcioprzemianowa 😉 Wg teorii Pięciu Żywiołów zima zaczyna się w połowie listopada, a kończy się ok. 25 stycznia.

To pora roku, w czasie której panuje klimat zwany zimnem. Narząd, który ma swoje maksimum w tym czasie to nerki oraz partner nerek – pęcherz moczowy. W praktyce oznacza to, że zimno może wyrządzić wtedy największą krzywdę właśnie w owych narządach. Dlatego należy w tym okresie ubierać się ciepło, szczególnie chroniąc dolną część pleców, z pośladkami włącznie. Dotyczy to najbardziej kobiet, których narządy moczowo-płciowe (i związane z płodnością nerki) zawsze powinny pozostawać w cieple.

Polecam prosty zabieg na oczyszczanie/wzmocnienie nerek kapustą: wieczorem bierzemy dwa duże, ładne liście kapuściane, wkładamy na chwilę do wrzątku, po czym rozbijamy tłuczkiem jedną stronę każdego liścia, szczególnie grubsze żyły. Przykładamy do nerek, owijamy się czymś elastycznym, idziemy spać. Rano liście powinny mieć zmieniony kolor – wówczas wiemy, że nastąpiło częściowe oczyszczenie. Zabieg można powtarzać kilka dni. Polecany szczególnie osobom odczuwającym bóle w lędźwiach.

Emocja związana z zimą i nerkami to strach. Przez większość czasu jest ciemno, co może u wrażliwych osób wzbudzać niepokój, a nawet stany lękowe. Dzieje się tak, gdy w nerkach mamy za mało energii. Mocne nerki dają odwagę i siłę fizyczną, ogrzewają dobrze organizm. Jeśli chcemy je wzmocnić, to właśnie zimą. Jemy więc głównie ciepłe, odżywcze potrawy, pijemy ogrzewające napoje, ruszamy się (szybkie spacery), chodzimy wcześniej spać, między 21 a 22:00.

To pora roku sprzyjająca wyciszeniu i wypoczynkowi. Nabieramy sił, przyjmujemy energię bardziej, niż ją wydatkujemy. Dlatego zimą nie wolno robić głodówek ani drastycznych diet, szczególnie opartych na surowiznach i zimnej wodzie. Jeśli chcemy się odchudzić, jemy po prostu dużo zup i duszonek, jak najwięcej warzyw na ciepło, używamy aromatycznych przypraw i ziół, które regulują metabolizm i nie jemy już po 19:00 (wtedy żołądek ma swoje minimum, trawienie jest najsłabsze).

Więcej o zimie, funkcji nerek oraz co jeść i jakie przepisy zastosować, znajdziecie w mojej książce (ebook) „Zima według Pięciu Przemian”.

369707-zima-wedlug-pieciu-przemian_150Są tam potrawy wegetariańskie, ale można dodać do nich mięso lub spożywać obok potraw mięsnych. Ważne, by o każdej porze roku warzywa były podstawą. Tym, którzy szczególnie marzną zimą, polecam gotować zupy na mięsie (wołowina, indyk).

Trzymajcie się więc ciepło!

CIEPŁY POST – CZ. 3. PODSUMOWANIE, EFEKTY.

„Świat odbija się w tafli zupy” – z takimi słowami w głowie dziś się obudziłam. To chyba efekt ciepłego postu na zupach 😀

Dziś 7. i ostatni dzień oczyszczania. Wczoraj ugotowałam trzecią zupę postną, krupnik jaglany. To doskonała potrawa przejściowa przy każdym oczyszczaniu, także tym półsurowym, ponieważ celem każdego detoksu ciała jest odkwaszenie go, zalkalizowanie. A kasza jaglana jako jedyne ze zbóż ma właściwości alkaliczne. Natomiast jako węglowodan złożony przygotowuje już ciało do wejścia na wyższy pułap energetyczny, przyzwyczaja go też do zwiększonej ilości kalorii. Zupę taką poleca pani Stefania Korżawska. Według niej może to być główna zupa przez cały czas postu. Ja jednak wolałam wyłączyć zboża całkowicie na kilka dni, w środku robiąc jeden dzień głodówki, aby czyszczenie było głębsze. Wy jednak zróbcie jak czujecie. Instrukcje dokładniejsze podam już w marcu, ponieważ dopiero wtedy możemy robić dłuższe oczyszczania. Teraz idzie już pięcioprzemianowa zima, która nastanie w połowie listopada. Jedynie dozwolony detoks w tym czasie to 1-2 dni na postnych zupach po obżarstwie świątecznym, sylwestrowym lub jakimkolwiek innym.

Podaję więc przepis na krupnik. Inspirowany recepturą p. Korżawskiej, ale skład ma inny, zrobiony (jak zawsze) po mojemu 😉 Aby nie był mdły (większość składników jest słodka), dodałam dużo przypraw ostrych i gorzkich, sporo zieleniny i sok z cytryny.  Czosnek, cebula i por pojawiły się jako elementy mocno rozgrzewające, a zatem równoważące chłodzące działanie reszty warzyw.

krupnik postny jaglany Monika BiblisKRUPNIK POSTNY JAGLANY

Odmierz pół szklanki kaszy jaglanej i przelej ją wrzątkiem na sitku.
O – Na 2,5 litra wrzącej wody wrzuć ciut kurkumy, pół łyżeczki kozieradki, kilka liści lubczyku,
Z – kaszę jaglaną, gotuj 15 minut, po czym dodaj 4 starte marchewki, 1 starta pietruszka korzeń, szczypta kminku,
M – 1 poszatkowana cebula, pół startego selera, 4 wyciśnięte ząbki czosnku, skrojona biała część pora, 1 liść laurowy, 3 ziarna ziela angielskiego, pieprz ziołowy,
W – 1 łyżka soli naturalnej,
D – szczyptę bazylii, poszatkowane pół pęczka natki pietruszki, 2 łyżki poszatkowanego koperku.
Gotuj ok. 45 minut, po czym dodaj 2-3 łyżki soku z cytryny,
O – zakończ szczyptą kurkumy.

Teraz podsumowanie mojego oczyszczania.
To był post inny, niż te do tej pory. Każdy przebiega inaczej, a zależy to od aktualnej kondycji psycho-fizycznej, pory roku, temperatury otoczenia, trybu życia, wieku itd. Zauważyłam, że post ciepły w 90% jest dla mnie trudniejszy niż półsurowy wg zaleceń dr Ewy Dąbrowskiej, gdzie ciepłe dania stanowią ok. 50%. To pewnie kwestia mojej natury, mojej konstytucji. Medycyna chińska wyróżnia kilka jej typów, a mój to neutralno-gorący. Oznacza to, że dobrze znoszę chłód, mam dużo energii, większą tendencję do suchości niż do wilgoci i potrawy surowe/chłodne, odpowiednio dawkowane, służą mi. Natomiast osoby łatwo marznące, z małą energią jak najbardziej powinny zastosować oczyszczanie oparte w 80-100% na ciepłych potrawach. Ważna uwaga: dłuższego niż (1 dzień) postu nie powinny stosować osoby wyczerpane psycho-fizycznie, przechodzące silny stres. Oczyszczanie powinno odbyć się w spokoju i wewnętrznej radości.

Według mnie najlepszą porą na robienie detoksu to:
– marzec, kwiecień i pierwsza połowa maja (wiosna)
– druga połowa sierpnia, wrzesień, październik (jesień).
Sprawdzone na sobie i potwierdzone.

Efekty jakie osiągnęłam po TYM oczyszczaniu, opartym na zupach (z małym dodatkiem jabłek i kiszonej kapusty na surowo i na ciepło):
– spadek wagi (u mnie niezbyt pożądany, ale akceptowany);
– skrócenie ilości potrzebnego snu (z 8 do 7 godzin, w porywach do 6),
– odczucie lekkości w całym ciele, szczególnie w jelitach, większa elastyczność ścięgien, mniejsze blokady np. w odcinku lędźwiowym,
– większa jasność umysłu, pobudzenie twórcze;
– polepszenie stanu skóry (wygładzenie, rozjaśnienie, nawilżenie);
– zniknięcie urazów, małych dolegliwości – zniknęła suchość ust, którą miałam w momencie rozpoczęcia postu, przestał całkowicie boleć mały palec u nogi, w który bardzo boleśnie uderzyłam się 3 tygodnie temu, zniknęła opuchlizna i siniak;
– łagodna regulacja menstruacji – zwykle mam prawidłowy przebieg krwawienia, to wypadło mi w połowie postu, byłam ciekawa jak je zniosę, bo zwykle planowałam oczyszczanie w środku cyklu miesiączkowego; a zatem nie było żadnych nieczystości na 2 dni przed krwawieniem, które zwykle się pojawiały u mnie, pierwszy dzień był bezbolesny (zazwyczaj czuję napięcie w dole brzucha), ilość krwi była prawidłowa, czułam, że wszystko się pięknie oczyszcza – zatem nastąpiło podwójne oczyszczanie, miałam dużo energii; tylko drugiego dnia okresu rano poczułam lekkie zawroty głowy, zjadłam więc wyjątkowo kawałek gruszki (słodkich owoców nie jemy w czasie postu, ale wyjątkowo w momencie słabości można coś takiego zjeść w małej ilości, ewentualnie possać pół łyżeczki miodu).
Widzicie więc, że warto było.

Oto linki do poprzednich moich wpisów na temat  ciepłego detoksu, gdzie znajdziecie przepisy na zupy postne:
Ciepły post i głodówka – cz. 1
Ciepły post – cz. 2

Pamiętajcie, że każdą z podanych zup można jeść poza oczyszczaniami jako normalną potrawę, jeśli dodamy do niej tłuszcz: masło, oliwę z oliwek lub olej. Nie ma wtedy działania detoksykacyjnego, ale wciąż odciąża układ trawienny, odchudza. To doskonała propozycja na kolację. Natomiast zupa zjedzona dodatkowo ze śmietaną (np. czerwony barszcz) stanowi już pełnowartościowy, normalny posiłek obiadowy.

Wszystkiego dobrego!
Monika

CIEPŁY POST – CZ. 2

Wczoraj podałam Wam przepis na postną marchwiankę, lekkostrawną zupę oczyszczającą, której skład stanowi prawie wyłącznie marchew. Przepis znajdziecie TU. Dziś ugotowałam swoją ulubioną zupę postną: czerwony barszcz. Cieszy i oko i podniebienie, nawet z minimalną ilością soli jest przepyszny!

Mam takie przemyślenia co do marchwianki: po eksperymencie, by jeść ją przez 2 dni (plus 1 jabłko i kapusta kiszona jako przekąski pomiędzy), stwierdzam, że lepiej od razu ugotować dwie postne zupy, np. marchwiankę i czerwony barszcz, i jeść je naprzemiennie przez pierwsze dni. Marchwianka jest po prostu monosmakowa i jako taka jedzona zbyt długo, nawet dobrze doprawiona, może zaburzyć nam równowagę w organizmie. Jeszcze jedna ważna sprawa: zdobądźcie marchew ekologiczną, niepryskaną, z czystej ziemi. To ważne przy oczyszczaniu, ponieważ marchew łatwo wchłania metale ciężkie i jedzenie cały dzień marchwianki z marchewek kupionych w markecie jest niezbyt bezpieczne dla organizmu. Ja kupiłam od osób, które nie pryskają warzyw chemią (tak przynajmniej mówią), ale nie wiadomo jaka jest ziemia, na której ją hodowano. Wczoraj czułam lekki ból w odcinku lędźwiowym, w okolicach nerek, dziś także. Poczułam znaczną ulgę dopiero po zjedzeniu czerwonego barszczu. Więc przyszło mi do głowy, że może jednak jakaś zawartość ciężkich metali obciążyła moje nerki, stąd te konsekwencje. A może to też efekt oczyszczania? Dla mnie to pierwszy raz z takim odczuciem. Zatem na marchwiankę postarajmy się i znajdźmy dobrą, swojską marchew.

Drugi sposób na jedzenie przez kilka dni: jedna zupa jednego dnia, druga kolejnego, a potem znowu ta pierwsza. Aby zachować świeżość zup, szczególnie przy dużej ilości (ja gotuję od razy 4 litry), dobrze jest wlewać je na gorąco do słoików litrowych i od razu mocno zakręcać. Można też postawić do góry nogami, by upewnić się, czy zakrętki złapały.

A teraz obiecany przepis!
barszcz postny
POSTNY BARSZCZ CZERWONY

O – Na 2 litry wrzątku wrzuć pół łyżeczki kozieradki, parę listków lubczyku (lub szczyptę suszonego), pół łyżeczki tymianku,
Z – 0,5 kg startych buraków, 2 starte marchewki, 1 starty korzeń pietruszki, szczyptę pół łyżeczki kminku,
M – 1/3 łyżeczki imbiru, szczypta pieprzu białego, kawałek startego selera, 2 poszatkowane cebule, 3 wyciśnięte ząbki czosnku, 1 liść laurowy, 3 ziarna ziela angielskiego, szczypta pieprzu ziołowego (bez glutaminianu sodu!),
W – 1 płaską łyżkę soli morskiej lub różowej himalajskiej,
D – szczyptę bazylii, 2 łyżki poszatkowanej natki pietruszki, 1 łyżka koperku.
Gotuj do miękkości (30-40 minut).
D – Dopraw sokiem z cytryny (3-4 łyżki), można też dodać ciut prawdziwego octu jabłkowego lub kwasu buraczanego domowej roboty,
O – zakończ szczyptą kurkumy.

Na zdrowie!
Na koniec ostatnie porady. W czasie postu ubierajmy się cieplej niż zwykle, bo ciało przechodzi na niższą energetykę, nie otrzymuje tłuszczu, ani węglowodanów. Ale jednocześnie korzystajmy ze świeżego powietrza, wietrzmy mieszkanie, dotleniajmy się, spacerujmy. Można wykonywać lekkie ćwiczenia rozciągające i wzmacniające.

I teraz sprawa najważniejsza: dłuższy detoks (powyżej 2 dni), czy to na ciepło, czy na półsurowo, robimy wiosną i jesienią. Zima służy temu, by „obrastać” w energię z pożywienia, by ją chronić. Ma ona nas ogrzewać i chronić przed zimnem. Zimą można jedynie zrobić pojedynczy dzień postny na ciepło, szczególnie po obżarstwie świątecznym lub sylwestrowym 😉 Zatem porady co do dłuższego oczyszczania możecie wykorzystać dopiero w marcu. Będę o tym przypominać, sama także przystąpię do tej odnowy.

A za 2 dni ugotuję trzecią zupę postną – krupnik jaglany i także podam Wam przepis.
😉

CIEPŁY POST I GŁODÓWKA – CZ. 1

Witajcie! Jestem właśnie w trakcie oczyszczania organizmu poprzez post i głodówkę i chcę się z Wami podzielić jak to robię. To nie mój pierwszy raz, w życiu robiłam już wiele detoksów i krótkich głodówek, sprawdzając na sobie ich dobroczynne działanie. Ostatnie moje oczyszczania były oparte na postach propagowanych przez dr Ewę Dąbrowską, w większości, lub przynajmniej w połowie, złożone z surowych warzyw i niewielką ilością kwaskowych jabłek. Takie oczyszczanie powinno się robić chociaż raz w roku, najlepiej wiosną i/lub jesienią. Latem jedząc to, co daje natura, samoistnie się oczyszczamy w łagodny sposób. Ja swoje postne dania tworzę oczywiście według Pięciu Przemian, by nie zabrakło żadnego smaku.

Ten post jest inny niż propagowany przez panią Ewę, bo ciepły, oparty głównie na zupach. A to z uwagi na chłody jesienne. Tutaj zainspirowała mnie inna kobieta, pani Stefania Korżawska, znawczyni ziół i zdrowego odżywiania. To właśnie jej przepisy adoptuję do swego oczyszczania, ale kieruję się całkowitą prostotą i zasadami Pięciu Przemian.

Dziś jest 3. dzień mojego detoksu. Przed przystąpieniem do oczyszczania przez 2 dni nie jadłam już mięsa (choć i tak prawie go nie jem), ciężkiego nabiału (żółty ser), potraw smażonych i przetworzonych. I zaczęłam w czwartek. Przez pierwsze dwa dni postu żywiłam się tylko jedną zupą – postną marchwianką, pozwalając sobie na jedno surowe jabłko w ciągu dnia i garść kiszonej kapusty. Kwaśny smak wspaniale równoważy nadmiar smaku słodkiego i zapobiega mdłościom, a nawet wymiotom jako reakcji na monosmak i procesy oczyszczania. Źle czułam się tylko pierwszego dnia, przez kilka godzin lekko bolała mnie głowa – to normalna reakcja. Trzeba mieć wtedy czas na odpoczynek, na drzemkę. Funkcjonowałam tak przy dwójce dzieci w wieku szkolnym, więc da się 😉

postna marchwiankaPo tych dwóch dniach postanowiłam, że zrobię jeden dzień głodówki, ponieważ dzieci pojechały wczoraj wieczorem do babci i mogę zrobić dla siebie coś więcej. Głodowanie na początku wymaga spokoju, wolnego dnia i najlepiej samotności. Traktuję dzień bez jedzenia jako oddanie własnemu organizmowi pełni władzy, aby zadziały się w nim wszelkie potrzebne procesy uzdrawiające, nie zakłócone zwyczajową dostawą jedzenia. I właśnie dziś nic nie jem, pijąc wyłącznie wodę. Do południa byłam osłabiona, więc przespałam się godzinę, a potem wyszłam na spacer. Po powrocie zrobiłam sobie ciepłą kąpiel z solą gorzką (czyli siarczanem magnezu) – to dodało mi energii, ponieważ magnez, najważniejszy minerał, najlepiej wchłania się przez skórę. Po kąpieli wmasowałam w ciało oliwę z oliwek i zrobiłam porządny masaż swoim stopom, aby dowartościować receptory narządów, szczególnie nerek, bo od wczoraj czuję napięcie w odcinku lędźwiowym (to także jeden z objawów oczyszczania, rzadki u mnie). Po wykonaniu prostego ćwiczenia jogi zwanej „pług” (halasana) i po masażu poczułam się znacznie lepiej. To ćwiczenie polecam wszystkim, codziennie. Rozciąga i rozluźnia kręgosłup i nogi, sprzyja lepszemu ukrwieniu pleców. Masaż stóp robimy intuicyjnie, od palców do pięty, dłużej zatrzymując się na miejscach, które bolą.

Od jutra wracam do swojego ciepłego postu, do zupy marchewkowej, której nagotowałam zapobiegliwie od razu 4 litry i zamknęłam gorącą w litrowych słoikach, by nie straciła mocy. I tutaj chcę podać Wam przepis na postną zupę marchewkową według Pięciu Przemian. Pani Stefania Korżawska radzi po prostu ugotować i zmiksować marchew z wodą, bez żadnych przypraw, ja jednak dodałam po szczypcie pozostałych smaków, by zachować harmonię żywiołów. Możecie taką zupę jeść raz w tygodniu przez cały dzień, by odciążyć układ pokarmowy, możecie też – jak ja – zajadać ją przez 1-2 dni, potem ugotować następną. Albo od razu upichcić dwie i jeść na przemian. A kolejna zupa jaką planuję to czerwony barszcz postny, ale to w następnym wpisie.

POSTNA MARCHWIANKA

O – Na 2 litry wrzątku wrzuć szczyptę kozieradki i kurkumy,
Z – dodaj pokrojony w duże kawałki 1 kilogram zdrowej, słodkiej marchwi,
M – dodaj szczyptę pieprzu białego,
W – pół łyżeczki soli morskiej lub różowej himalajskiej.
Gotować 1 godzinę pod przykryciem, po czym zmiksować.
D – Na koniec dodać 1 łyżkę soku z cytryny, gotować jeszcze 5 minut, wyłączyć.

Zamierzam zrobić pełne 7 dni postu. Dodam, że to ostatni dzwonek na takie oczyszczania, ponieważ w połowie listopada zaczyna się pięcioprzemianowa zima, a ta poszczeniu dłuższemu nie sprzyja, choćby z uwagi na zimno.

W następnym wpisie kolejny przepis postny, porady i refleksje. Polecam Wam serdecznie książki obu pań: Dąbrowskiej i Korżawskiej, obydwu można też posłuchać i obejrzeć na YouTube. Kopalnia wiedzy i inspiracji!

Trzymajcie się ciepło 😉
Monika

PIĘĆ PRZEMIAN, JESIEŃ I GWIAZDY

Witajcie po dłuuugiej przerwie!
Zaniedbałam blog, przyznaję, moja aktywność ogranicza się głównie do Facebooka, ale pora już, by to zmienić.

Jesień – czas aktywności Metalu, czas zmian, pożegnania tego co stare, zużyte, niepotrzebne, szkodliwe – zarówno w sferze ducha, jak i ciała. Ostatni rok był dla mnie trudny, pełen wyzwań, zmian – chcianych i niechcianych, ale w efekcie dobrych dla mnie, więc na jesień zrzucam wreszcie starą skórę niczym wąż (którym z resztą jestem, wedle chińskiego horoskopu) i otwieram się na Nowe. Metal to czas aktywności Płuc – zatem weźmy głęboki oddech, oczyśćmy ciała i serca. Zróbmy porządek na biurku, w domu, w organizmie. To czas dobry na detoks, na to, by hartować ciało przed zimą (chłodne powietrze, zimna woda). To także maksimum Jelita Grubego – ruszajmy się, właściwie odżywiajmy, usprawniając wypróżnianie i pozbywajmy się zalegających w umyśle przekonań, świadomie rezygnujmy z „oślego uporu”, wybaczajmy sobie i innym, nie chowajmy uraz. Podsumowując, Przemiana Metalu to najlepszy czas na oczyszczanie, w dosłownym i metaforycznym tego słowa znaczeniu.

369706-jesien-wedlug-pieciu-przemian_150A co jeść jesienią? No właśnie – o tym możecie przeczytać w ebooku „Jesień według Pięciu Przemian” oraz – i tu niespodzianka! – w najnowszym numerze tygodnika „Gwiazdy mówią”. Na stronach 23 i 24 opowiadam o tym co dobrego jeść jesienią, by nam służyło oraz podaję przepis na aromatyczną, rozgrzewającą kawę w pięciu smakach.

gw43_15Na stronie tygodnika jest też możliwość zakupu gazety w wersji elektronicznej: http://www.gwiazdy.com.pl/

Zatem blog odczarowuję, a tym samym wracam do kontaktu z Wami, zamierzam też odpisać wreszcie na kilkanaście komentarzy Czytelników, które pozostały bez echa, za co przepraszam. To nie moja obojętność, lecz życiowe perypetie są powodem.

Pozdrawiam Was serdecznie, trzymajcie się w cieple i wprowadzajcie dobre zmiany. Wdech – wydech, wdech – wydech…!

KURS PIĘCIU PRZEMIAN W KOŚCIERZYNIE

Witajcie!
Czy ktoś z okolic Gdańska chciałby wziąć udział w weekendowych kursach gotowania wg Pięciu Przemian ze mną w roli głównej?

Odbędą się w sobotę 10 maja i w niedzielę 11 maja, podczas Weekendu Dla Zdrowia, w miejscu Stary Browar Kościerzyna. Można przyjść jednego dnia lub w obydwa.
Koszt 4-godzinnych warsztatów jednego dnia – 50 zł.
Koszt warsztatów za dwa dni (w sumie 8 godzin) – 90 zł.
Do tego wykłady 1-godzinne przed każdym warsztatem. Koszt – 5 zł.

Na każdym kursie w ciągu 4 godzin zrobimy 3 potrawy i pięcioprzemianowe napoje, będziemy doprawiać, rozmawiać i smakować 🙂 Każdego dnia menu będzie zupełnie inne.

Zapisy na warsztaty kierujcie na adres: marketing@starybrowarkoscierzyna
Na wykłady nie trzeba się zapisywać, można wejść z ulicy 😉

Sprostowanie do poniższej ulotki: wykład w sobotę zaczyna się o 11.00 (a nie o 10.00) !!
10298043_492742660848852_2266123533630250355_oZapraszam serdecznie!!!
Monika Biblis

Zima według Pięciu Przemian – już jest!

U mnie za oknem zima – wczoraj spadł pierwszy śnieg 🙂 Czas pędzi tak szybko, że zapomniałam Wam przypomnieć, że Zima wg Pięciu Przemian już JEST, od ok. 26 listopada.

To pora roku, w której króluje element WODY, a przyporządkowane mu narządy to NERKI i PĘCHERZ MOCZOWY. Klimatem dominującym w tym czasie jest ZIMNO, co oznacza, że Zimą zimno może uczynić nam największą krzywdę, szczególnie wymienionym wyżej narządom.

Nerki chronią nas, wytwarzając i podtrzymując ciepło w organizmie, regulując gospodarkę wodną, zawiadując m.in. kośćmi, zębami, mózgiem oraz popędem seksualnym i siłą prokreacyjną. Zimą dbajmy więc, by dół pleców i pośladki były odpowiednio ciepłe i starannie zakryte przed chłodem. Szczególnie dotyczy to nas, kobiet. Czy tego chcemy, czy nie, nasze okolice intymne muszą zawsze pozostawać w cieple – tak nas Natura wyposażyła, więc lepiej nie ryzykujmy zakładania zbyt krótkich kurtek, czy spódniczek w trzaskający mróz.

A kto więcej chce się o Zimie dowiedzieć, tego zapraszam do zapoznania się z ebookiem (przepisy są co prawda wegetariańskie, ale można dodawać mięso do wybranych dań, a proponowane zupy także robić na mięsie).

Trzymajcie się ciepło! 😉

ZIMA WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN. PRZEPISY WEGETARIAŃSKIE”

Kurs świątecznego gotowania i… premiera książki :)

Witajcie!

Z przyczyn niezależnych ode mnie, a zawiązanych ze zdrowiem jednej z uczestniczek, przekładam kurs gotowania i filozofii Pięciu Przemian na 7 grudnia (sobota), za tydzień.

Szczegóły kursu tutaj: http://kuchnia5przemian.pl/2013/11/10/swiateczny-kurs-gotowania-wg-pieciu-przemian/.

* * *

A teraz nowina, z której jestem bardzo rada, więc czym prędzej się dzielę!!

Wczoraj wyszła w druku wyczekiwana wersja papierowa popularnej już książki elektronicznej „Kuchnia polska według Pięciu Przemian”. Wydana jako ebook w maju 2009, teraz doczekała się drugiego życia 🙂 Jest moją pierwszą publikacją, a jako czwarta jest wreszcie na papierze, na co czekało wielu Czytelników i ja, oczywiście ;)).
Życzę udanej lektury!!!

„KUCHNIA POLSKA WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN” (DRUK)

Moje książki o Pięciu Przemianach :)

Witajcie!
Coraz częściej pytacie mnie w mailach, na kursach, konsultacjach i w rozmowach telefonicznych, gdzie można kupić moje książki. Postanowiłam więc zrobić małe podsumowanie i wygląda to tak, że wszystkie publikacje dostępne są jako ebooki, a trzy z nich w wydaniu papierowym.
Czwarta książka – „Kuchnia polska według Pięciu Przemian” została niedawno świeżo drukowana! 🙂

A teraz konkrety co do książek – wydawnictwo EscapeMagazine.pl:

„KUCHNIA PIĘCIU PRZEMIAN DLA DZIECI ZDROWYCH I ALERGICZNYCH”
— link do ebooka:
http://www.escapemagazine.pl/369695-kuchnia-pieciu-przemian-dla-dzieci-zdrowych-i-alergicznych/s/777
— link do książki papierowej:
http://daksa.pl/369695-kuchnia-pieciu-przemian-dla-dzieci-zdrowych-i-alergicznych/s/777

„KUCHNIA POLSKA WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/367439-kuchnia-polska-wedlug-pieciu-przemian/s/777
— link do książki papierowej:
http://daksa.pl/367439-kuchnia-polska-wedlug-pieciu-przemian/s/777 

„BOŻE NARODZENIE WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369677-boze-narodzenie-wedlug-pieciu-przemian/s/777
— książka papierowa:
http://daksa.pl/369677-boze-narodzenie-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„WIELKANOC WG PIĘCIU PRZEMIAN”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369682-wielkanoc-wedlug-pieciu-przemian/s/777
— książka papierowa:
http://daksa.pl/369682-wielkanoc-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„SZYBKIE PIĘĆ PRZEMIAN NA RÓŻNE OKAZJE”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369711-szybkie-piec-przemian-na-rozne-okazje/s/777 

„ZIMA WG PIĘCIU PRZEMIAN. PRZEPISY WEGETARIAŃSKIE”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369707-zima-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„WIOSNA WG PIĘCIU PRZEMIAN. PRZEPISY WEGETARIAŃSKIE”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369714-wiosna-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„LATO WG PIĘCIU PRZEMIAN. PRZEPISY WEGETARIAŃSKIE”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369715-lato-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„JESIEŃ WG PIĘCIU PRZEMIAN. PRZEPISY WEGETARIAŃSKIE”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369706-jesien-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„DOJO WG PIĘCIU PRZEMIAN. PRZEPISY WEGETARIAŃSKIE”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369720-dojo-wedlug-pieciu-przemian/s/777

—–

Są też zestawy ebooków, które proponuje wydawnictwo, a w zestawach, jak wiadomo,jest taniej.

„PIĘĆ PRZEMIAN. PORY ROKU. PRZEPISY WEGETARIAŃSKIE” (pięć książek)
http://www.escapemagazine.pl/369708-piec-przemian-pory-roku/s/777

„ŚWIĘTA WG PIĘCIU PRZEMIAN” (dwie książki)
http://www.escapemagazine.pl/369683-swieta-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„GOTOWANIE WG PIĘCIU PRZEMIAN” (dwie książki)
http://www.escapemagazine.pl/369679-gotowanie-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„PIĘĆ PRZEMIAN – CZTERY KSIĄŻKI MONIKI BIBLIS”
http://www.escapemagazine.pl/369699-piec-przemian-cztery-ksiazki/s/777

Ufff… To już wszystko, do wyboru, do koloru…!
Dodam, że zestawy wydawnictwo tworzyło na przestrzeni ponad czterech lat, więc niektóre książki się w nich powtarzają, przed zakupem dokładnie sobie przeanalizujcie zawartość zestawu. Unikalny jest na pewno zbiór pór roku, żadna z tych książek w innych zestawach nie występuje.

Miłej lektury
🙂

NA POCZĄTEK…

„Witaj, drogi Czytelniku!

Ten ebook powstał z miłości, pasji i determinacji.

Z miłości do Natury i Porządku.

Z pasji do kulinarnych eksperymentów i filozoficznych poszukiwań.

Z determinacji do walki o lepszą jakość w życiu swoim i najbliższych.

To, co tu przeczytasz, może być zgoła odmienne od tego, co już wiesz o odżywianiu – z mediów, modnych gazet, obiegowych opinii… Ba! Możesz być nawet zszokowany pewnymi informacjami i za herezje niebotyczne je uznać!

Ale możesz też – i na to liczę – czytać bez uprzedzeń, z otwartą głową i ciekawością, aż poczujesz ekscytację, nie mogąc doczekać się, by przedstawioną tu wiedzę jak najszybciej wcielić w życie!

Ta wiedza podniesie jakość nie tylko w Twojej kuchni, lecz także, a może przede wszystkim, w życiu. Bo „jaka kuchnia, takie życie”, jak głosi slogan pewnej firmy. I trudno się z tym nie zgodzić.”


Tak rozpoczyna się wstęp do mojej pierwszej książki, „Kuchnia polska według Pięciu Przemian”, którą na własny użytek nazwałam przewodnikiem kulinarno-filozoficznym.

I takim jest w istocie, bowiem zasady żywienia (w tym Pięć Przemian, czyli pięć smaków), które w nim przedstawiłam, wywodzą się ze starożytnej filozofii Wschodu oraz medycyny chińskiej. Ujęłam je w sześć prostych kroków, pomagających powrócić do zdrowia i równowagi psychofizycznej.

Drugą inspiracją tej publikacji stała się nasza rodzima kuchnia, stąd moje nawiązania do tradycji staropolskiej. Uważam, że tylko wtedy, gdy znamy swoje korzenie, gdy wiemy skąd przybywamy, możemy jasno określić kim jesteśmy i dokąd zmierzamy.

Przekonaj się, że tradycje kuchni polskiej i odżywianie według Pięciu Przemian nie tylko się nie wykluczają, a przeciwnie, świetnie się uzupełniają, nadając już znanym potrawom nowy posmak oraz nową jakość energetyczną. To tryumfalny powrót do naszych źródeł – nas, mieszkańców nadwiślańskiej krainy, to powrót do rytmów otaczającej przyrody – nas, ludzi. To także zachwyt nad aromatem świeżo ugotowanej, pożywnej zupy. To alchemiczny proces przemiany materii w energię.

Serdecznie zapraszam do czytania tego bloga, który powstał, by gorąco zachęcić do gotowania w pięciu smakach oraz by zamieszczać niepublikowane w ebooku autorskie przepisy kulinarne, wciąż rodzące się w mojej głowie. Wszak kreatywność w kuchni to podstawa…!

Pozdrawiam wszystkich!
Monika 🙂

Edycja 20 lutego 2018 (czyli 9 lat później, ależ ten czas leci…!):
Książkę można zakupić już od kilku lat w wersji papierowej, w drugim, rozszerzonym wydaniu – kliknij w obrazek: