Archiwa tagu: na

CHLEB NA ZAKWASIE WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN

Witajcie 😉

Dziś rano upiekłam dwa chleby na zakwasie i chcę podzielić się konkretnym przepisem na to co widoczne na załączonym obrazku.

Żeby zrobić zdrowy, lekkostrawny chleb, musimy mieć żytni zakwas. Wyhodowanie go zajmie Wam ok. 5 dni. Nie będę powielać treści z Internetu, mogę polecić naprawdę dobrą instrukcję, jak ów zakwas zrobić, którą znalazłam TU.

A jeśli macie już zakwas, to do dzieła! To co widzicie na zdjęciu, zostało zrobione z 1,2 kg mąki w dwóch brytfankach o następujących długościach: 35 i 26 cm (szerokość standardowa). Jeśli macie dwie mniejsze, to zróbcie dwa małe chlebki. Można też zrobić jeden mały z połowy porcji. A na upartego całość zmieściłaby się do dużej brytfanki i miałabym po prostu jeden bardzo wysoki chleb. Ty zrób jak Ci wygodnie, możesz nawet użyć okrągłej formy. Kombinuj 😉

A ja swój chleb zrobiłam tak:

CHLEB RAZOWY ŻYTNIO-PSZENNY NA ZAKWASIE
WG PIĘCIU PRZEMIAN

Początek akcji rozpoczęłam w sobotni wieczór.

D – Do dużej miski wsypałam 400 g razowej mąki pszennej,
O – 800 g mąki razowej żytniej, dodałam 1/3 łyżeczkę kurkumy,
Z – 1/4 łyżeczki kminku mielonego,
M – 1/5 łyżeczki mielonej czarnuszki,
W – dodałam 1 pełną łyżkę kamiennej soli kłodawskiej, dolałam powoli 90-1000 ml ciepłej wody, już mieszając trochę całość,
D – od razu na to 180-190 ml zakwasu i rozrabiałam składniki dłonią na jednolitą masę.

Masę włożyłam do foremek wyłożonych papierem do pieczenia (wysmarowanym uprzednio oliwą z oliwek), umyłam ręce (kilka razy bez umycia się nie obejdzie), wilgotną dłonią wyrównałam wierzch i schowałam do piekarnika na noc, by chleby wyrosły (muszą rosnąć min. 7-8 godzin). Jeśli chcesz, możesz oczywiście chleb posypać dowolnymi ziarnami: słonecznikiem, pestkami dyni, czarnuszka, czarnym sezamem itd.

Nazajutrz rano rozgrzałam piekarnik do 180 st. C. Chleby piekłam przez 50 minut. Od razu po upieczeniu wyjęłam i ściągnęłam papier, zawinęłam w ściereczki bawełniane i schowałam do reklamówek, żeby woda odparowała, a skórka zmiękła.

Taki chleb nie obciąża systemu trawiennego, bo dzięki obecności naturalnie sfermentowanego zakwasu oraz znacznej przewadze żyta nad pszenicą, sprzyja prawidłowej przemianie materii. I nie muszę dodawać, że i z samym masłem jest boski… 😉

CIEPŁY POST – CZ. 2

Wczoraj podałam Wam przepis na postną marchwiankę, lekkostrawną zupę oczyszczającą, której skład stanowi prawie wyłącznie marchew. Przepis znajdziecie TU. Dziś ugotowałam swoją ulubioną zupę postną: czerwony barszcz. Cieszy i oko i podniebienie, nawet z minimalną ilością soli jest przepyszny!

Mam takie przemyślenia co do marchwianki: po eksperymencie, by jeść ją przez 2 dni (plus 1 jabłko i kapusta kiszona jako przekąski pomiędzy), stwierdzam, że lepiej od razu ugotować dwie postne zupy, np. marchwiankę i czerwony barszcz, i jeść je naprzemiennie przez pierwsze dni. Marchwianka jest po prostu monosmakowa i jako taka jedzona zbyt długo, nawet dobrze doprawiona, może zaburzyć nam równowagę w organizmie. Jeszcze jedna ważna sprawa: zdobądźcie marchew ekologiczną, niepryskaną, z czystej ziemi. To ważne przy oczyszczaniu, ponieważ marchew łatwo wchłania metale ciężkie i jedzenie cały dzień marchwianki z marchewek kupionych w markecie jest niezbyt bezpieczne dla organizmu. Ja kupiłam od osób, które nie pryskają warzyw chemią (tak przynajmniej mówią), ale nie wiadomo jaka jest ziemia, na której ją hodowano. Wczoraj czułam lekki ból w odcinku lędźwiowym, w okolicach nerek, dziś także. Poczułam znaczną ulgę dopiero po zjedzeniu czerwonego barszczu. Więc przyszło mi do głowy, że może jednak jakaś zawartość ciężkich metali obciążyła moje nerki, stąd te konsekwencje. A może to też efekt oczyszczania? Dla mnie to pierwszy raz z takim odczuciem. Zatem na marchwiankę postarajmy się i znajdźmy dobrą, swojską marchew.

Drugi sposób na jedzenie przez kilka dni: jedna zupa jednego dnia, druga kolejnego, a potem znowu ta pierwsza. Aby zachować świeżość zup, szczególnie przy dużej ilości (ja gotuję od razy 4 litry), dobrze jest wlewać je na gorąco do słoików litrowych i od razu mocno zakręcać. Można też postawić do góry nogami, by upewnić się, czy zakrętki złapały.

A teraz obiecany przepis!
barszcz postny
POSTNY BARSZCZ CZERWONY

O – Na 2 litry wrzątku wrzuć pół łyżeczki kozieradki, parę listków lubczyku (lub szczyptę suszonego), pół łyżeczki tymianku,
Z – 0,5 kg startych buraków, 2 starte marchewki, 1 starty korzeń pietruszki, szczyptę pół łyżeczki kminku,
M – 1/3 łyżeczki imbiru, szczypta pieprzu białego, kawałek startego selera, 2 poszatkowane cebule, 3 wyciśnięte ząbki czosnku, 1 liść laurowy, 3 ziarna ziela angielskiego, szczypta pieprzu ziołowego (bez glutaminianu sodu!),
W – 1 płaską łyżkę soli morskiej lub różowej himalajskiej,
D – szczyptę bazylii, 2 łyżki poszatkowanej natki pietruszki, 1 łyżka koperku.
Gotuj do miękkości (30-40 minut).
D – Dopraw sokiem z cytryny (3-4 łyżki), można też dodać ciut prawdziwego octu jabłkowego lub kwasu buraczanego domowej roboty,
O – zakończ szczyptą kurkumy.

Na zdrowie!
Na koniec ostatnie porady. W czasie postu ubierajmy się cieplej niż zwykle, bo ciało przechodzi na niższą energetykę, nie otrzymuje tłuszczu, ani węglowodanów. Ale jednocześnie korzystajmy ze świeżego powietrza, wietrzmy mieszkanie, dotleniajmy się, spacerujmy. Można wykonywać lekkie ćwiczenia rozciągające i wzmacniające.

I teraz sprawa najważniejsza: dłuższy detoks (powyżej 2 dni), czy to na ciepło, czy na półsurowo, robimy wiosną i jesienią. Zima służy temu, by „obrastać” w energię z pożywienia, by ją chronić. Ma ona nas ogrzewać i chronić przed zimnem. Zimą można jedynie zrobić pojedynczy dzień postny na ciepło, szczególnie po obżarstwie świątecznym lub sylwestrowym 😉 Zatem porady co do dłuższego oczyszczania możecie wykorzystać dopiero w marcu. Będę o tym przypominać, sama także przystąpię do tej odnowy.

A za 2 dni ugotuję trzecią zupę postną – krupnik jaglany i także podam Wam przepis.
😉

SZYBKIE PIĘĆ PRZEMIAN – JUŻ NA PAPIERZE!

Już mam, już mam! Doręczone do rąk własnych świeżutkie egzemplarze autorskie! 
Piąta publikacja wydrukowana spośród dziesięciu, a będą następne (to nie groźba, to obietnica). To drugie, rozszerzone o więcej przepisów, wydanie.

szybkie pp - mniejszy obraz

Każdemu kto zamówi książkę, wydawnictwo Escape Magazine dodaje w gratisie ebook, czyli wersję elektroniczną zakupionej publikacji, a przesyłka jest gratis. I tak jest z każdą pozycją na stronie daksa.pl. Solidna to firma, zapewniam!

Kto zatem chce nabyć „Szybkie Pięć Przemian…”, niechaj zajrzy tu:
http://daksa.pl/369711-szybkie-piec-przemian-na-rozne-okazje

Gotujcie szybko i krótko, bo krócej nie znaczy gorzej, ażeby więcej korzystać ze słońca – dogrzewamy narządy i ładujemy baterie na jesień i zimę, pamiętajcie! Pięcioprzemianowe lato – a tym samym czas Ognia – kończy się około 26 lipca, więc korzystajmy, uprzednio smarując się naturalnymi olejami, których na rynku bez liku.

Słonecznie Was pozdrawiam!