Archiwa tagu: blog

WIGILIJNY ŚLEDŹ Z RODZYNKAMI

Moi mili, święta już niebawem, dlatego postanowiłam, że dziś i za tydzień zaprezentuję Wam świąteczne potrawy. Takie, których zrobienie nie wymaga wielu godzin pracy. Dlatego dziś przepis na pyszny…

ŚLEDŹ Z RODZYNKAMI W SOSIE POMIDOROWYM

4 płaty śledziowe mocz w zimnej wodzie przez kilka godzin, co jakiś czas zmieniając wodę. Pokrój w kawałki (2-3 cm).
Namocz 2-3 łyżki rodzynek. Jeśli ryba ma zdecydowanie dominować lub nie przepadasz za słodkim posmakiem, to wystarczy 1 łyżka rodzynek. Zamiast nich możesz użyć daktyli (namocz i pokrój w plastry).
Pokrój w piórka 2 spore cebule

Z – Wlej kilka łyżek oleju (np. rzepakowego) na patelnię, podgrzej,
M – wrzuć cebulę, dodaj pieprzu czarnego,
W – trochę soli (niedużo, bo ryba jest słona), zeszklij cebulę, bez rumienienia,
D – dodaj 2 łyżeczki soku z cytryny, 4-5 łyżeczek koncentratu pomidorowego,
O – trochę kurkumy, szczyptę tymianku,
Z – 1 łyżeczkę miodu, odcedzone rodzynki, ciut cynamonu,
M – trochę imbiru mielonego.

Zapach jaki wydobywa się z patelni, jest obłędny!!! Można jeść nosem ;)))

W dużym słoiku (1 litr) (ewentualnie innym szklanym naczyniu) układaj warstwę sosu i warstwę ryby na przemian.

Zakręć słoik, a kiedy wszystko ostygnie, wstaw do lodówki i zjedz nazajutrz lub po kilku godzinach. Im dłużej stoi, tym lepsze. Może stać nawet 2 tygodnie, jeśli jest dobrze zakręcone. Na zdjęciu widzisz takie już dobrze „przegryzione” śledziki 😀

A jeśli zapragniesz zrobić całą Wigilię i dni świąteczne w pięciu smakach, to pomoże Ci w tym książka „Boże Narodzenie według Pięciu Przemian”, bardzo lubiana i ceniona przez Czytelników.

Wolisz ebooka? Znajdziesz go tutaj wraz z opisem, spisem treści i recenzjami:
„Boże Narodzenie wg Pięciu Przemian” – PDF

Zapraszam Cię też serdecznie na WEEKEND WEBINAROWY, który odbędzie się już w ten weekend, na którym zaprezentuję dwa 1-godzinne wykłady na temat śluzu jako przyczyny chorób oraz nerek, pęcherza moczowego i ich wzmacniania zimą i nie tylko.
Szczegóły TUTAJ.

Subskrybuj newsletter!

INDYK PIECZONY Z KISZONĄ KAPUSTĄ

Nasz jesienny kurs detoksowy zaczął się wczoraj, wcielamy pierwsze postanowienia, uczę kursantki nowych nawyków prozdrowotnych. Tymczasem postanowiłam udostępnić Wam przepis z detoksu wiosennego, który okazał się wtedy hitem, a uderza prostotą wykonania i nadaje się na jesienną aurę.

M – Weź skrzydło indyka (lub część piersi, pokrojonej w plastry lub inne kawałki), nacieraj:
W – solą,
D – sokiem z cytryny,
O – kurkumą,
Z – oliwą z oliwek,
M – wyciśniętym ząbkiem czosnku, pieprzem ziołowym, czarnym.

Najlepiej zostawić mięso w przyprawach na przynajmniej pół godziny. Potem obsmaż mięso i ułóż je w naczyniu żaroodpornym, wysmarowanym olejem.

W – Dodaj jeszcze ciut soli,
D – garść pokrojonej kapusty kiszonej, 3 łyżki poszatkowanej natki pietruszki,
O – trochę tymianku,
Z – startą 1 marchew (wymieszaj ją trochę z kapustą),
M – 1 małą pokrojoną cebulkę, oprósz to pieprzem ziołowym, imbirem,
W – solą.

Wstaw do nagrzanego piekarnika i piecz przez pół godziny w 180 stopniach.
Można jeść to z ryżem lub jakąś ulubioną kaszą.

Myślę, że przepis wystarczy na 2 osoby lub jedną baaardzo głodną 😀
Smacznego!

CZŁOWIEK W ŚWIETLE MEDYCYNY CHIŃSKIEJ

Tradycyjna Medycyna Chińska (TCM lub TMCh) liczy sobie około 5000 lat. Ten najstarszy obok Ayurvedy system filozoficzno-medyczny obfituje w określenia oparte na obserwacji Natury i człowieka jako jej części. Stało się tak między innymi dlatego, że lekarze chińscy nie dokonywali sekcji zwłok. A więc nie dzielili ciała na najmniejsze części, by poznać dokładnie anatomiczne i biochemiczne mechanizmy rządzące nim. Mimo to doskonale poznali procesy fizjologiczne. Jedyną okazją do tego, by ujrzeć ludzkie wnętrzności było… ciało ofiary wypadku.

Człowiek jest zatem odbiciem kosmosu, a więc mikrokosmosem, zawarte są w nim wszystkie te siły, które można zaobserwować na zewnątrz. Mamy więc Niebo i Ziemię, Yin i Yang, zimno i gorąco, wilgoć, suchość i wiatr. Mamy żywioły (przemiany następujące po sobie): Drzewo, Ogień, Ziemię, Metal i Wodę. Są także subtelne, duchowe aspekty takie jak Hun, Shen, Yi, Po, Zhi, oraz podstawowe emocje (złość, radość, troska, smutek, strach).

Względna równowaga powyższych elementów oznacza zdrowie. Dysharmonia – dolegliwości. Natomiast długo utrzymujący się lub pogłębiający brak równowagi prowadzi do chorób. Leczeniem wg TCM jest więc przywracanie równowagi poprzez usunięcie przyczyn choroby (nawiasem mówiąc, odwrotnie, niż w medycynie zachodniej). Aby ten cel osiągnąć, używa się wielu metod: dietetyki, ziół, akupunktury, akupresury, moksybucji, masaży, gimnastyki, a także technik duchowych. Zawsze uwzględnia się indywidualny stan psychofizyczny, stąd zalecenia dla każdego są inne. Przykładowo: jeśli dwie osoby boli głowa, przyczyny mogą być zupełnie różne i każdy przypadek będzie leczony inaczej.

Siłą medycyny chińskiej jest profilaktyka. Lekarz na chińskim dworze otrzymywał zapłatę tylko wtedy, gdy członkowie rodziny cesarskiej byli zdrowi. Mędrcy wschodni twierdzili, że „zachowanie porządku, a nie  jego przywracanie, jest głównym źródłem mądrości” i że „leczenie drążącej nas choroby jest jak kopanie studni, gdy czujemy pragnienie i jak wykuwanie broni, gdy wojna się już rozpoczęła”.

Dlatego tak ważne jest, by codziennie dbać o budowanie dobrych nawyków, bo to one albo nasze zdrowie rujnują albo je pielęgnują. Ważne są: równowaga pomiędzy pracą a odpoczynkiem, aktywnością a odpoczynkiem, dobry sen, ruch, pogodne myśli i odpowiednie nastawienie do świata, zarządzanie emocjami, dobre odżywianie, nawadnianie, świeże powietrze, głębokie oddychanie, dobre relacje ze sobą i innymi, otaczanie się kolorami, dostosowanie odżywiania, zachowania i ubioru do pory roku.

Medycyna chińska uczy, że Natura jest od nas silniejsza. I jako taka może nas uzdrowić lub zniszczyć. Wybór należy do człowieka.

fot. https://pl.swissherbal.eu

kopiowanie dozwolone :)

Witajcie!
Chcę poinformować, że od dziś można kopiować treść mojego bloga – chodzi oczywiście głównie o przepisy. W końcu założyłam go po to, by dzielić się wiedzą i doświadczeniem 🙂 Zdaję sobie tez sprawę, że w dzisiejszych zwariowanych czasach nie każdy ma czas, by szukać długopisu, kartki, a potem mozolnie coś tam z jakiejś strony przepisywać…
Zatem korzystajcie do woli, ten blog jest w końcu dla Was!