CIEPŁY POST – CZ. 2

Wczoraj podałam Wam przepis na postną marchwiankę, lekkostrawną zupę oczyszczającą, której skład stanowi prawie wyłącznie marchew. Przepis znajdziecie TU. Dziś ugotowałam swoją ulubioną zupę postną: czerwony barszcz. Cieszy i oko i podniebienie, nawet z minimalną ilością soli jest przepyszny!

Mam takie przemyślenia co do marchwianki: po eksperymencie, by jeść ją przez 2 dni (plus 1 jabłko i kapusta kiszona jako przekąski pomiędzy), stwierdzam, że lepiej od razu ugotować dwie postne zupy, np. marchwiankę i czerwony barszcz, i jeść je naprzemiennie przez pierwsze dni. Marchwianka jest po prostu monosmakowa i jako taka jedzona zbyt długo, nawet dobrze doprawiona, może zaburzyć nam równowagę w organizmie. Jeszcze jedna ważna sprawa: zdobądźcie marchew ekologiczną, niepryskaną, z czystej ziemi. To ważne przy oczyszczaniu, ponieważ marchew łatwo wchłania metale ciężkie i jedzenie cały dzień marchwianki z marchewek kupionych w markecie jest niezbyt bezpieczne dla organizmu. Ja kupiłam od osób, które nie pryskają warzyw chemią (tak przynajmniej mówią), ale nie wiadomo jaka jest ziemia, na której ją hodowano. Wczoraj czułam lekki ból w odcinku lędźwiowym, w okolicach nerek, dziś także. Poczułam znaczną ulgę dopiero po zjedzeniu czerwonego barszczu. Więc przyszło mi do głowy, że może jednak jakaś zawartość ciężkich metali obciążyła moje nerki, stąd te konsekwencje. A może to też efekt oczyszczania? Dla mnie to pierwszy raz z takim odczuciem. Zatem na marchwiankę postarajmy się i znajdźmy dobrą, swojską marchew.

Drugi sposób na jedzenie przez kilka dni: jedna zupa jednego dnia, druga kolejnego, a potem znowu ta pierwsza. Aby zachować świeżość zup, szczególnie przy dużej ilości (ja gotuję od razy 4 litry), dobrze jest wlewać je na gorąco do słoików litrowych i od razu mocno zakręcać. Można też postawić do góry nogami, by upewnić się, czy zakrętki złapały.

A teraz obiecany przepis!
barszcz postny
POSTNY BARSZCZ CZERWONY

O – Na 2 litry wrzątku wrzuć pół łyżeczki kozieradki, parę listków lubczyku (lub szczyptę suszonego), pół łyżeczki tymianku,
Z – 0,5 kg startych buraków, 2 starte marchewki, 1 starty korzeń pietruszki, szczyptę pół łyżeczki kminku,
M – 1/3 łyżeczki imbiru, szczypta pieprzu białego, kawałek startego selera, 2 poszatkowane cebule, 3 wyciśnięte ząbki czosnku, 1 liść laurowy, 3 ziarna ziela angielskiego, szczypta pieprzu ziołowego (bez glutaminianu sodu!),
W – 1 płaską łyżkę soli morskiej lub różowej himalajskiej,
D – szczyptę bazylii, 2 łyżki poszatkowanej natki pietruszki, 1 łyżka koperku.
Gotuj do miękkości (30-40 minut).
D – Dopraw sokiem z cytryny (3-4 łyżki), można też dodać ciut prawdziwego octu jabłkowego lub kwasu buraczanego domowej roboty,
O – zakończ szczyptą kurkumy.

Na zdrowie!
Na koniec ostatnie porady. W czasie postu ubierajmy się cieplej niż zwykle, bo ciało przechodzi na niższą energetykę, nie otrzymuje tłuszczu, ani węglowodanów. Ale jednocześnie korzystajmy ze świeżego powietrza, wietrzmy mieszkanie, dotleniajmy się, spacerujmy. Można wykonywać lekkie ćwiczenia rozciągające i wzmacniające.

I teraz sprawa najważniejsza: dłuższy detoks (powyżej 2 dni), czy to na ciepło, czy na półsurowo, robimy wiosną i jesienią. Zima służy temu, by „obrastać” w energię z pożywienia, by ją chronić. Ma ona nas ogrzewać i chronić przed zimnem. Zimą można jedynie zrobić pojedynczy dzień postny na ciepło, szczególnie po obżarstwie świątecznym lub sylwestrowym 😉 Zatem porady co do dłuższego oczyszczania możecie wykorzystać dopiero w marcu. Będę o tym przypominać, sama także przystąpię do tej odnowy.

A za 2 dni ugotuję trzecią zupę postną – krupnik jaglany i także podam Wam przepis.
😉

CIEPŁY POST I GŁODÓWKA – CZ. 1

Witajcie! Jestem właśnie w trakcie oczyszczania organizmu poprzez post i głodówkę i chcę się z Wami podzielić jak to robię. To nie mój pierwszy raz, w życiu robiłam już wiele detoksów i krótkich głodówek, sprawdzając na sobie ich dobroczynne działanie. Ostatnie moje oczyszczania były oparte na postach propagowanych przez dr Ewę Dąbrowską, w większości, lub przynajmniej w połowie, złożone z surowych warzyw i niewielką ilością kwaskowych jabłek. Takie oczyszczanie powinno się robić chociaż raz w roku, najlepiej wiosną i/lub jesienią. Latem jedząc to, co daje natura, samoistnie się oczyszczamy w łagodny sposób. Ja swoje postne dania tworzę oczywiście według Pięciu Przemian, by nie zabrakło żadnego smaku.

Ten post jest inny niż propagowany przez panią Ewę, bo ciepły, oparty głównie na zupach. A to z uwagi na chłody jesienne. Tutaj zainspirowała mnie inna kobieta, pani Stefania Korżawska, znawczyni ziół i zdrowego odżywiania. To właśnie jej przepisy adoptuję do swego oczyszczania, ale kieruję się całkowitą prostotą i zasadami Pięciu Przemian.

Dziś jest 3. dzień mojego detoksu. Przed przystąpieniem do oczyszczania przez 2 dni nie jadłam już mięsa (choć i tak prawie go nie jem), ciężkiego nabiału (żółty ser), potraw smażonych i przetworzonych. I zaczęłam w czwartek. Przez pierwsze dwa dni postu żywiłam się tylko jedną zupą – postną marchwianką, pozwalając sobie na jedno surowe jabłko w ciągu dnia i garść kiszonej kapusty. Kwaśny smak wspaniale równoważy nadmiar smaku słodkiego i zapobiega mdłościom, a nawet wymiotom jako reakcji na monosmak i procesy oczyszczania. Źle czułam się tylko pierwszego dnia, przez kilka godzin lekko bolała mnie głowa – to normalna reakcja. Trzeba mieć wtedy czas na odpoczynek, na drzemkę. Funkcjonowałam tak przy dwójce dzieci w wieku szkolnym, więc da się 😉

postna marchwiankaPo tych dwóch dniach postanowiłam, że zrobię jeden dzień głodówki, ponieważ dzieci pojechały wczoraj wieczorem do babci i mogę zrobić dla siebie coś więcej. Głodowanie na początku wymaga spokoju, wolnego dnia i najlepiej samotności. Traktuję dzień bez jedzenia jako oddanie własnemu organizmowi pełni władzy, aby zadziały się w nim wszelkie potrzebne procesy uzdrawiające, nie zakłócone zwyczajową dostawą jedzenia. I właśnie dziś nic nie jem, pijąc wyłącznie wodę. Do południa byłam osłabiona, więc przespałam się godzinę, a potem wyszłam na spacer. Po powrocie zrobiłam sobie ciepłą kąpiel z solą gorzką (czyli siarczanem magnezu) – to dodało mi energii, ponieważ magnez, najważniejszy minerał, najlepiej wchłania się przez skórę. Po kąpieli wmasowałam w ciało oliwę z oliwek i zrobiłam porządny masaż swoim stopom, aby dowartościować receptory narządów, szczególnie nerek, bo od wczoraj czuję napięcie w odcinku lędźwiowym (to także jeden z objawów oczyszczania, rzadki u mnie). Po wykonaniu prostego ćwiczenia jogi zwanej „pług” (halasana) i po masażu poczułam się znacznie lepiej. To ćwiczenie polecam wszystkim, codziennie. Rozciąga i rozluźnia kręgosłup i nogi, sprzyja lepszemu ukrwieniu pleców. Masaż stóp robimy intuicyjnie, od palców do pięty, dłużej zatrzymując się na miejscach, które bolą.

Od jutra wracam do swojego ciepłego postu, do zupy marchewkowej, której nagotowałam zapobiegliwie od razu 4 litry i zamknęłam gorącą w litrowych słoikach, by nie straciła mocy. I tutaj chcę podać Wam przepis na postną zupę marchewkową według Pięciu Przemian. Pani Stefania Korżawska radzi po prostu ugotować i zmiksować marchew z wodą, bez żadnych przypraw, ja jednak dodałam po szczypcie pozostałych smaków, by zachować harmonię żywiołów. Możecie taką zupę jeść raz w tygodniu przez cały dzień, by odciążyć układ pokarmowy, możecie też – jak ja – zajadać ją przez 1-2 dni, potem ugotować następną. Albo od razu upichcić dwie i jeść na przemian. A kolejna zupa jaką planuję to czerwony barszcz postny, ale to w następnym wpisie.

POSTNA MARCHWIANKA

O – Na 2 litry wrzątku wrzuć szczyptę kozieradki i kurkumy,
Z – dodaj pokrojony w duże kawałki 1 kilogram zdrowej, słodkiej marchwi,
M – dodaj szczyptę pieprzu białego,
W – pół łyżeczki soli morskiej lub różowej himalajskiej.
Gotować 1 godzinę pod przykryciem, po czym zmiksować.
D – Na koniec dodać 1 łyżkę soku z cytryny, gotować jeszcze 5 minut, wyłączyć.

Zamierzam zrobić pełne 7 dni postu. Dodam, że to ostatni dzwonek na takie oczyszczania, ponieważ w połowie listopada zaczyna się pięcioprzemianowa zima, a ta poszczeniu dłuższemu nie sprzyja, choćby z uwagi na zimno.

W następnym wpisie kolejny przepis postny, porady i refleksje. Polecam Wam serdecznie książki obu pań: Dąbrowskiej i Korżawskiej, obydwu można też posłuchać i obejrzeć na YouTube. Kopalnia wiedzy i inspiracji!

Trzymajcie się ciepło 😉
Monika

PIĘĆ PRZEMIAN, JESIEŃ I GWIAZDY

Witajcie po dłuuugiej przerwie!
Zaniedbałam blog, przyznaję, moja aktywność ogranicza się głównie do Facebooka, ale pora już, by to zmienić.

Jesień – czas aktywności Metalu, czas zmian, pożegnania tego co stare, zużyte, niepotrzebne, szkodliwe – zarówno w sferze ducha, jak i ciała. Ostatni rok był dla mnie trudny, pełen wyzwań, zmian – chcianych i niechcianych, ale w efekcie dobrych dla mnie, więc na jesień zrzucam wreszcie starą skórę niczym wąż (którym z resztą jestem, wedle chińskiego horoskopu) i otwieram się na Nowe. Metal to czas aktywności Płuc – zatem weźmy głęboki oddech, oczyśćmy ciała i serca. Zróbmy porządek na biurku, w domu, w organizmie. To czas dobry na detoks, na to, by hartować ciało przed zimą (chłodne powietrze, zimna woda). To także maksimum Jelita Grubego – ruszajmy się, właściwie odżywiajmy, usprawniając wypróżnianie i pozbywajmy się zalegających w umyśle przekonań, świadomie rezygnujmy z „oślego uporu”, wybaczajmy sobie i innym, nie chowajmy uraz. Podsumowując, Przemiana Metalu to najlepszy czas na oczyszczanie, w dosłownym i metaforycznym tego słowa znaczeniu.

369706-jesien-wedlug-pieciu-przemian_150A co jeść jesienią? No właśnie – o tym możecie przeczytać w ebooku „Jesień według Pięciu Przemian” oraz – i tu niespodzianka! – w najnowszym numerze tygodnika „Gwiazdy mówią”. Na stronach 23 i 24 opowiadam o tym co dobrego jeść jesienią, by nam służyło oraz podaję przepis na aromatyczną, rozgrzewającą kawę w pięciu smakach.

gw43_15Na stronie tygodnika jest też możliwość zakupu gazety w wersji elektronicznej: http://www.gwiazdy.com.pl/

Zatem blog odczarowuję, a tym samym wracam do kontaktu z Wami, zamierzam też odpisać wreszcie na kilkanaście komentarzy Czytelników, które pozostały bez echa, za co przepraszam. To nie moja obojętność, lecz życiowe perypetie są powodem.

Pozdrawiam Was serdecznie, trzymajcie się w cieple i wprowadzajcie dobre zmiany. Wdech – wydech, wdech – wydech…!

PROGRAM Z MOIM UDZIAŁEM :)

Witajcie!
Całkiem zapomniałam, bo w wir spraw jak zawsze zaangażowana, aby podać Wam link do programu z moim skromnym udziałem. Premiera była miesiąc temu, ale treść zawsze aktualna.

„Na kłopoty ABC”, odcinek 17.
Wraz z dwiema zaproszonymi paniami rozmawiam o diecie dla dzieci w chłodne dni, a koniec pokazuję jak zrobić prosty i zdrowy deser na bazie kefiru. Alternatywa dla kupnych jogurtów z cukrem. Cały program, jak i seria, jest godna polecenia, bo porusza sprawy zdrowia i bezpieczeństwa naszych pociech.

Zapraszam do obejrzenia:
http://vod.tvp.pl/audycje/styl-zycia/na-klopoty-abc/wideo/odc-17/17473224

A jakby ktoś miał ochotę wziąć udział w akcji „Drugie śniadanie wg Pięciu Przemian” w Warszawie w tę niedzielę, to jeszcze można się zapisywać.
Miejsce: Vital BistroBar, ul. Jagiellońska 55A, Praga, Warszawa
Czas: 7 grudnia, godz. 10:00.
Zrobimy jedną potrawę, na pewno bezglutenową, będzie też wykład teoretyczny. Całość potrwa 2-2,5 godziny.
Koszt: 50 zł

Pięknego dnia!
Monika

CIASTKO JABŁKOWE Z DYNIĄ

DSC_0581

Dziś przepis na ciasto zrobione przeze mnie przedwczoraj – to modyfikacja receptury z „Kuchni polskiej według Pięciu Przemian” pod hasłem „jabłecznik Dominiki”. Ponieważ w zasadzie nigdy nie powielam własnych książkowych przepisów, zawsze coś nowego muszę dodać, odjąć, przetworzyć, tak i teraz zrobiłam ciasto na nową modłę, dodałam inne rodzaje mąki i kawałek dyni. Jest ono bardzo proste i szybkie.

Informacja dla alergików: zamiast mąki pszennej można użyć gryczanej (O) z dodatkiem kukurydzianej (Z), w dowolnych proporcjach. Zamiast jajek kurzych, można użyć odpowiednio tej samej ilości przepiórczych.

Obierz 5 dużych jabłek (słodko-kwaśnych), pokrój na talarki lub inne, niezbyt grube kawałki.

Masa:
D – Do sporej miski wsyp 2/3 szklanki razowej mąki pszennej, 1 łyżeczkę sody,
O – 1/3 szklanki mąki żytniej razowej, pół szklanki mąki gryczanej, pół łyżeczki kakao gorzkiego,
Z – 6 całych jajek, 1 łyżka mąki ziemniaczanej (lub jeszcze jedno jajko), 2/3 szklanki cukru trzcinowego, 1 i 1/3 szklanki oleju, pół łyżeczki cynamonu,
M – po pół łyżeczki kardamonu i imbir,
W – pół łyżeczki soli morskiej lub himalajskiej.
Wymieszaj lub zmiksuj całość.

D – Do masy wrzuć kawałki jabłek,
O – dodaj pół łyżeczki kurkumy,
Z – 1 -1,5 szklanki utartej dyni.
Zmieszaj całość.

Dużą brytfankę (szeroka, prostokątna) wysmaruj olejem kokosowym lub innym, ewentualnie masłem, oprósz lekko mąką kukurydzianą lub owsianą, wlej ciasto.

Piekarnik nastaw na 180 stopni. W gazowym piecz ok. 50-60 minut, ale w elektrycznym już krócej, ok. 45 min (przy grzaniu z dołu i góry).

Smacznego!!

PS Przepis podstawowy na to ciasto znajdziecie tutaj:
„Kuchnia polska według Pięciu Przemian” – książka papierowa
„Kuchnia polska według Pięciu Przemian” – ebook (książka elektroniczna)

REFLEKSJE PO DETOKSIE

Witam Was!

Moje kolejne oczyszczanie dobiegło końca. Trwało w sumie 10 dni (z jednym dniem wprowadzenia) plus 2 dni poświęcę na wyjście z niego. Metoda, którą zastosowałam jest szeroko propagowana przez dr Ewę Dąbrowską, a polega ona na czasowym całkowitym odstawieniu produktów zwierzęcych, zbóż, tłuszczów, nabiału, cukru, kawy, herbaty oraz warzyw i owoców wysokocukrowych, wysokoskrobiowych i wysokotłuszczowych. Wszystkie potrawy przyrządzałam już po swojemu, czyli wg Pięciu Przemian:)

Ponieważ kończy nam się jesień wg chińskiego kalendarza, to czas na oczyszczanie w zasadzie mija, aczkolwiek zależy to też od pogody. Jest wciąż w miarę ciepło, więc jeśli ktoś czuje potrzebę, by taki detoks sobie zafundować, może działać.

Efekty mojego oczyszczania: spadek wagi – 3 kg, wygładzona i nawilżona skóra na całym ciele, wyostrzenie zmysłów, polepszenie stanu włosów i paznokci (który i tak był niezły), stale wysoka energia i witalność od wczesnego ranka do późnego wieczoru, jasność umysłu, większa koncentracja przy pracy umysłowej, spężystość ciała i ustąpienie napięcia w nim, zwiększenie doznań seksualnych i ogólnie wspaniałe samopoczucie!

Jadłam proste posiłki, w tym ugotowałam 3 zupy, resztę robiłam na bieżąco. Oto przykładowy zestaw: rano na czczo woda z cytryną, potem dozwolone z owoców jabłko lub kiwi, warzywny sok z wyciskarki rozcieńczony odrobiną ciepłej wody, następnie z wytłoczyn robiłam sałatkę dodając do niej inne świeże warzywa, w tym czosnek – ważny codzienny element diety oczyszczającej oraz przyprawy, na obiad zupa jarzynowa, pod wieczór znów jakieś warzywa (duszone lub surowe). W ciągu dnia piłam wodę z cytryną i zioła, np. czystek. Stosowałam także proste zabiegi na ciało: wieczorem przed snem masowałam uszy i stopy, choćby i 5 minut, w kąpieli szorowałam ciało szorstką gąbką, a po kąpieli smarowałam się oliwą z oliwek, przy okazji robiąc masaż. Nie używałam też żadnych chemicznych kosmetyków (z resztą od kilku stosuję wyłącznie te naturalne).

Jeśli chcecie uzyskać dokładne wskazówki jak przeprowadzić taki detoks, to serdecznie odsyłam na zaprzyjaźniony blog, podaję link do postu o oczyszczaniu, które wspólnie z wieloma osobami przeprowadzaliśmy już trzeci raz, a będą kolejne edycje;) http://alkalicznystylzycia.blogspot.com/2014/09/odnowa-i-oczyszczanie-10-dni-postu.html

Zatem odnowiona i odkwaszona pozdrawiam wszystkich jeszcze jesiennie i jak zawsze pięciosmakowo! Howgh;)

ZDJĘCIA Z WARSZTATÓW GOTOWANIA :)

Było energetycznie, pysznie i kreatywnie – z dynią w roli głównej! Mnie i dwóm przemiłym kursantkom udało się wyczarować dania w iście jesiennych barwach, a dynia wystąpiła w wersji łagodnej, ostrej i wykwintnej. Takie to uniwersalne warzywko jest!

Na powitanie wypiłyśmy świeżo zrobiony w wyciskarce sok warzywny (burak, marchew, dynia, korzeń pietruszki, jarmuż, natka pietruszki) wzbogacony sokiem z cytryny. Kolor był winno-czerwony z zieloną pianką;)

kurs 2 kurs 3

Po czym kolejne godziny upływały nam pod znakiem posiłków wedle Pięciu Przemian, przeplatanych wykładami teoretycznymi. Na śniadanie była smakowita jajecznica z pomidorami, dymką i szczypiorem.

kurs 4 (2)

 

kurs 5

 

kurs 6

 

kurs 7

Następnie na bazie pozostałych z soku wytłoczyn marchewki, buraka, dyni i korzenia marchewki skonstruowałyśmy sałatkę, dodając do niej: jeszcze jedną marchew, kawałek dyni, białą rzodkiew, sól, jabłko, ocet jabłkowy i kurkumę.

kurs 8

Potem przyszedł czas na gwóźdź programu – pikantną zupę dyniową! Główny składnik, czyli dynię, otoczyły: czerwona papryka, marchew, korzeń pietruszki, por, czosnek, kawałek selera i cała armia przypraw;) Konsystencja była po zmiksowaniu idealnie kremowa. Przeciwwagą dla niej stały się chrupiące grzanki.

kurs 9

Nasza kulinarna podróż zakończona została deserem na bazie dyni, banana i kefiru. Zmiksowane składniki dały nam postać lekkiego kremu, który został lekko oprószony startą gorzką czekoladą i wzbogacony pokrojonymi figami.

kurs 10Nie tylko nikt nie narzekał, ale każdy miał ponoć niebo w gębie!;)

PRZED-WARSZTATOWO!

Dzień dobry! Wróciłam właśnie z ulubionego bazarku, gdzie zakupiłam już większość produktów na jutrzejszy kurs. Wszystko wygląda apetycznie, a co najważniejsze to warzywa z własnych upraw od rolników.

Postanowiłam, że od tej pory warsztaty gotowania będą tematyczne. I nie chodzi o teorię, lecz o menu. Za każdym razem będzie jakiś temat przwodni, a najczęściej wybiorę jeden lub dwa produkty, z udziałem których zrobimy wszystkie lub większość posiłków.

kurs-blog

Tym razem jako gwiazda programu wystąpi DYNIA. Największym blaskiem zaświeci nam w zupie dyniowej, ale przemycimy ją także do świeżo wyciśniętego soku, do sałatki i deseru. Śniadanie będzie odrębne tematycznie.

Brzmi pysznie i tak też będzie!

Wspaniałego dnia Wam życzę, dopadam wyciskarkę i robię sok ;))

Temat następnych warsztatów w październiku: detoks jesienny wg Pięciu Przemian.

 

SZYBKIE PIĘĆ PRZEMIAN – JUŻ NA PAPIERZE!

Już mam, już mam! Doręczone do rąk własnych świeżutkie egzemplarze autorskie! 
Piąta publikacja wydrukowana spośród dziesięciu, a będą następne (to nie groźba, to obietnica). To drugie, rozszerzone o więcej przepisów, wydanie.

szybkie pp - mniejszy obraz

Każdemu kto zamówi książkę, wydawnictwo Escape Magazine dodaje w gratisie ebook, czyli wersję elektroniczną zakupionej publikacji, a przesyłka jest gratis. I tak jest z każdą pozycją na stronie daksa.pl. Solidna to firma, zapewniam!

Kto zatem chce nabyć „Szybkie Pięć Przemian…”, niechaj zajrzy tu:
http://daksa.pl/369711-szybkie-piec-przemian-na-rozne-okazje

Gotujcie szybko i krótko, bo krócej nie znaczy gorzej, ażeby więcej korzystać ze słońca – dogrzewamy narządy i ładujemy baterie na jesień i zimę, pamiętajcie! Pięcioprzemianowe lato – a tym samym czas Ognia – kończy się około 26 lipca, więc korzystajmy, uprzednio smarując się naturalnymi olejami, których na rynku bez liku.

Słonecznie Was pozdrawiam!

KURS PIĘCIU PRZEMIAN W KOŚCIERZYNIE

Witajcie!
Czy ktoś z okolic Gdańska chciałby wziąć udział w weekendowych kursach gotowania wg Pięciu Przemian ze mną w roli głównej?

Odbędą się w sobotę 10 maja i w niedzielę 11 maja, podczas Weekendu Dla Zdrowia, w miejscu Stary Browar Kościerzyna. Można przyjść jednego dnia lub w obydwa.
Koszt 4-godzinnych warsztatów jednego dnia – 50 zł.
Koszt warsztatów za dwa dni (w sumie 8 godzin) – 90 zł.
Do tego wykłady 1-godzinne przed każdym warsztatem. Koszt – 5 zł.

Na każdym kursie w ciągu 4 godzin zrobimy 3 potrawy i pięcioprzemianowe napoje, będziemy doprawiać, rozmawiać i smakować 🙂 Każdego dnia menu będzie zupełnie inne.

Zapisy na warsztaty kierujcie na adres: marketing@starybrowarkoscierzyna
Na wykłady nie trzeba się zapisywać, można wejść z ulicy 😉

Sprostowanie do poniższej ulotki: wykład w sobotę zaczyna się o 11.00 (a nie o 10.00) !!
10298043_492742660848852_2266123533630250355_oZapraszam serdecznie!!!
Monika Biblis

Gotuj ekonomicznie i zdrowo!

Czas jest cenny. Mój, Twój, Wasz.

Zachęcam więc do gotowania od razu dużych ilości zup, owsianek, gulaszów i innych potraw wg Pięciu Przemian. Zaoszczędzamy w ten sposób czas (dziś stoimy, gotujemy, mieszamy, doprawiamy, a przez 2-3 kolejne dni tylko odgrzewamy).

I kolejny istotny krok: wekujemy to, cośmy nawarzyli, czyli jeszcze gorącą potrawę wlewamy do słoików z dobrze dopasowaną zakrętką. Dzięki temu nie tracimy cennych właściwości oraz smaku. Przeciwnie, z mojego doświadczenia wynika, że taka zupa na drugi czy czwarty dzień jest jeszcze lepsza, bo wszystkie składniki zdążyły się już – jak lubię mawiać – dobrze zaprzyjaźnić ze sobą 😉

Po przestudzeniu szczelnie zamkniętych słoików, chowamy je do lodówki, gdzie mogą spokojnie stać tydzień-dwa, a nawet trzy. Niejedna zupa „zaskoczyła” mnie pozytywnie, gdy otworzyłam ją nawet i po miesiącu i nadal była smaczna! Warunkiem takiej miłej niespodzianki jest dobrze dobrana zakrętka oraz staranne jej zakręcenie. Jeśli chcemy sprawdzić, czy aby na pewno dobrze „złapało”, można taki słój jeden z drugim obrócić do góry dnem. Jeśli nic nie przecieka, to na 99% jest OK 😉

Oto moje dzisiejsze „dzieło”. Jakieś 5 litrów krupniku jęczmienno-jaglanego na indyku. Ku inspiracji!

Kanapka z kiełkami i twarogiem w pięciu smakach

Dziś przepis śniadaniowy – prosty i pożywny. Zamiast kiełków rzodkiewki, które widać na zdjęciu, można śmiało użyć surowej cebuli, rzodkiewki, szczypioru, a nawet czosnku – dla odważnych oraz co tam ostrego zechcecie!

D/O/Z – Bułkę grahamkę posmaruj masłem i twarogiem (kozim lub zwykłym), posyp lekko kurkumą,
Z – posyp kminkiem mielonym,
M – posyp kiełkami rzodkiewki,
W – posól solą morską lub himalajską różową.

Kiełki rzodkiewki kupiłam w pobliskiej Biedronce, więc nie trzeba szukać w specjalnych sklepach ze zdrową żywnością.

Smacznego!

Emocje a Pięć Przemian

O tym, że każdej Przemianie odpowiada konkretny smak i ma on swoje zadania do spełnienia w organizmie – to już wiecie.

Dziś przypomnę, że także i emocje przynależą do każdego z Pięciu Elementów. Towarzyszą nam codziennie. Wyrażają nasze wewnętrzne stany, pomagają radzić sobie w różnych sytuacjach. Trzeba jednak umieć odróżnić emocje danej chwili od emocjonalnych pułapek, w które sami wpadamy. Nadmiar żadnej emocji nie służy nam, nawet takiej jak intensywna radość (zależna od czynników zewnętrznych) – jeśli trwa zbyt długo i zbyt intensywnie. Nie dążmy za wszelką cenę do przyjemności (nagradzanie się) lub bólu (karanie się). Prawda jak zawsze tkwi po środku, a jest nią miłość i spokój wewnętrzny.

Bliska spokojowi jest delikatna radość wewnętrzna, tląca się w nas jak stały, ciepły ognik, nadający życiu sens. To radość mająca niewiele wspólnego ze światem zewnętrznym. Pochodzi z naszej esencji wewnętrznej i przejawia się jako spokojne bycie tu i teraz, docenianie tego co się ma, pewność, że wszystko ma głęboki sens, nawet jeśli na zewnątrz świat wali się na głowę i że wszystko co trudne, zawsze ma swoje rozwiązanie. Właściwe odpowiedzi przychodzą w spokoju i wewnętrznej ciszy, gdy zostawiamy emocje poza sobą.

Jeśli odczuwasz jakąś emocję, jedną z poniższych, wykorzystaj ją jak najbardziej konstruktywnie w danej chwili, ale nie przywiązuj się do niej na dłużej. Dąż zawsze do harmonii, bądź światłem.

Do zapamiętania:

Więcej o emocjach i smakach przeczytacie w „Kuchni polskiej według Pięciu Przemian”.

O kursach, biciu się w piersi i zimie

Witajcie w Nowym Roku!

Blog znów zaniedbany, za co biję się w piersi i zaległości nadrabiam!
W styczniu sporo się działo: były dwa kursy Pięciu Przemian, z czego na pierwszym w ferworze słów i czynów kompletnie zapomniałam o foto-dokumentacji, ale z drugiego zdjęcia już są, dzięki uczynnej uczestniczce Beacie. Uczyniłam więc z nich taki oto poniższy miks:

Ja i pięć miłych kobiet raczyłyśmy się takimi oto specjałami: jajecznica ze szpinakiem baby, sałatka z kapusty, zupa jaglana i prażone ziarna z miodem. Pycha, mniam, palce lizać i co tam jeszcze chcecie 😉

A za oknem szaleństwo: wizualnie – zima nam się zaczyna, a pięcioprzemianowo – kończy, zaś szykuje się wiosenne dojo (przedwiośnie). I jak tu z tego wybrnąć? Ano sposobem. Gotujemy nadal energetyczne potrawy, zachowując się i żywiąc po zimowemu, i czekamy do połowy lutego zerkając na szatę zaokienną. Wówczas powinniśmy odczuć wiosny i wątroby pierwsze tchnienie.

Z życzeniami Zdrowia i Mocy w Nowym Roku, kłaniam się w pas!

Zima według Pięciu Przemian – już jest!

U mnie za oknem zima – wczoraj spadł pierwszy śnieg 🙂 Czas pędzi tak szybko, że zapomniałam Wam przypomnieć, że Zima wg Pięciu Przemian już JEST, od ok. 26 listopada.

To pora roku, w której króluje element WODY, a przyporządkowane mu narządy to NERKI i PĘCHERZ MOCZOWY. Klimatem dominującym w tym czasie jest ZIMNO, co oznacza, że Zimą zimno może uczynić nam największą krzywdę, szczególnie wymienionym wyżej narządom.

Nerki chronią nas, wytwarzając i podtrzymując ciepło w organizmie, regulując gospodarkę wodną, zawiadując m.in. kośćmi, zębami, mózgiem oraz popędem seksualnym i siłą prokreacyjną. Zimą dbajmy więc, by dół pleców i pośladki były odpowiednio ciepłe i starannie zakryte przed chłodem. Szczególnie dotyczy to nas, kobiet. Czy tego chcemy, czy nie, nasze okolice intymne muszą zawsze pozostawać w cieple – tak nas Natura wyposażyła, więc lepiej nie ryzykujmy zakładania zbyt krótkich kurtek, czy spódniczek w trzaskający mróz.

A kto więcej chce się o Zimie dowiedzieć, tego zapraszam do zapoznania się z ebookiem (przepisy są co prawda wegetariańskie, ale można dodawać mięso do wybranych dań, a proponowane zupy także robić na mięsie).

Trzymajcie się ciepło! 😉

ZIMA WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN. PRZEPISY WEGETARIAŃSKIE”

Kurs świątecznego gotowania i… premiera książki :)

Witajcie!

Z przyczyn niezależnych ode mnie, a zawiązanych ze zdrowiem jednej z uczestniczek, przekładam kurs gotowania i filozofii Pięciu Przemian na 7 grudnia (sobota), za tydzień.

Szczegóły kursu tutaj: http://kuchnia5przemian.pl/2013/11/10/swiateczny-kurs-gotowania-wg-pieciu-przemian/.

* * *

A teraz nowina, z której jestem bardzo rada, więc czym prędzej się dzielę!!

Wczoraj wyszła w druku wyczekiwana wersja papierowa popularnej już książki elektronicznej „Kuchnia polska według Pięciu Przemian”. Wydana jako ebook w maju 2009, teraz doczekała się drugiego życia 🙂 Jest moją pierwszą publikacją, a jako czwarta jest wreszcie na papierze, na co czekało wielu Czytelników i ja, oczywiście ;)).
Życzę udanej lektury!!!

„KUCHNIA POLSKA WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN” (DRUK)

Moje książki o Pięciu Przemianach :)

Witajcie!
Coraz częściej pytacie mnie w mailach, na kursach, konsultacjach i w rozmowach telefonicznych, gdzie można kupić moje książki. Postanowiłam więc zrobić małe podsumowanie i wygląda to tak, że wszystkie publikacje dostępne są jako ebooki, a trzy z nich w wydaniu papierowym.
Czwarta książka – „Kuchnia polska według Pięciu Przemian” została niedawno świeżo drukowana! 🙂

A teraz konkrety co do książek – wydawnictwo EscapeMagazine.pl:

„KUCHNIA PIĘCIU PRZEMIAN DLA DZIECI ZDROWYCH I ALERGICZNYCH”
— link do ebooka:
http://www.escapemagazine.pl/369695-kuchnia-pieciu-przemian-dla-dzieci-zdrowych-i-alergicznych/s/777
— link do książki papierowej:
http://daksa.pl/369695-kuchnia-pieciu-przemian-dla-dzieci-zdrowych-i-alergicznych/s/777

„KUCHNIA POLSKA WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/367439-kuchnia-polska-wedlug-pieciu-przemian/s/777
— link do książki papierowej:
http://daksa.pl/367439-kuchnia-polska-wedlug-pieciu-przemian/s/777 

„BOŻE NARODZENIE WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369677-boze-narodzenie-wedlug-pieciu-przemian/s/777
— książka papierowa:
http://daksa.pl/369677-boze-narodzenie-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„WIELKANOC WG PIĘCIU PRZEMIAN”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369682-wielkanoc-wedlug-pieciu-przemian/s/777
— książka papierowa:
http://daksa.pl/369682-wielkanoc-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„SZYBKIE PIĘĆ PRZEMIAN NA RÓŻNE OKAZJE”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369711-szybkie-piec-przemian-na-rozne-okazje/s/777 

„ZIMA WG PIĘCIU PRZEMIAN. PRZEPISY WEGETARIAŃSKIE”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369707-zima-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„WIOSNA WG PIĘCIU PRZEMIAN. PRZEPISY WEGETARIAŃSKIE”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369714-wiosna-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„LATO WG PIĘCIU PRZEMIAN. PRZEPISY WEGETARIAŃSKIE”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369715-lato-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„JESIEŃ WG PIĘCIU PRZEMIAN. PRZEPISY WEGETARIAŃSKIE”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369706-jesien-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„DOJO WG PIĘCIU PRZEMIAN. PRZEPISY WEGETARIAŃSKIE”
— ebook:
http://www.escapemagazine.pl/369720-dojo-wedlug-pieciu-przemian/s/777

—–

Są też zestawy ebooków, które proponuje wydawnictwo, a w zestawach, jak wiadomo,jest taniej.

„PIĘĆ PRZEMIAN. PORY ROKU. PRZEPISY WEGETARIAŃSKIE” (pięć książek)
http://www.escapemagazine.pl/369708-piec-przemian-pory-roku/s/777

„ŚWIĘTA WG PIĘCIU PRZEMIAN” (dwie książki)
http://www.escapemagazine.pl/369683-swieta-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„GOTOWANIE WG PIĘCIU PRZEMIAN” (dwie książki)
http://www.escapemagazine.pl/369679-gotowanie-wedlug-pieciu-przemian/s/777

„PIĘĆ PRZEMIAN – CZTERY KSIĄŻKI MONIKI BIBLIS”
http://www.escapemagazine.pl/369699-piec-przemian-cztery-ksiazki/s/777

Ufff… To już wszystko, do wyboru, do koloru…!
Dodam, że zestawy wydawnictwo tworzyło na przestrzeni ponad czterech lat, więc niektóre książki się w nich powtarzają, przed zakupem dokładnie sobie przeanalizujcie zawartość zestawu. Unikalny jest na pewno zbiór pór roku, żadna z tych książek w innych zestawach nie występuje.

Miłej lektury
🙂

Placki z kaszy w pięciu smakach

Czasami zdarza się, że coś nam zostaje z obiadu dnia poprzedniego, prawda? Mnie ostała się kasza jaglana i kuskus. Mogłam to odgrzać po prostu na maśle, ale że ilość nie była tak powalająca, by rodzinę należycie wykarmić, postanowiłam użyć kaszy jako bazy do placków.
Cóż więc uczyniłam?

Z – Do miski wrzuciłam kaszę jaglaną (ok. 1 szklanki), dodałam 2 jajka, około 1 łyżeczki mąki ziemniaczanej, 1 łyżkę mąki kukurydzianej, szczyptę kminku mielonego,
M – sporą szczyptę gałki muszkatołowej i imbiru, pieprzu czarnego do smaku,
W – soli morskiej ciut (kasza była wszak już doprawiona),
D – kuskus (ok. 1,5 szklanki), ok. 1 łyżki drobniutko posiekanej natki pietruszki, parę kropel soku z cytryny, tyle mąki pszennej (białej i razowej), aby ciasto na placki było średnio gęste,
O – szczyptę kozieradki i kurkumy, szczyptę majeranku.

Wymieszaną masę kładłam łyżką na rozgrzany olej i smażyłam z obu stron.
Placki można jeść same lub z miodem (wersja moich dzieci), ewentualnie polać jogurtem.